Leżałam słuchając muzyki i myśląc o różnych sytuacjach które tak naprawdę nigdy nie będą miały miejsca. To stało się już moją codzienną rytuną. Czy to po drodze do szkoły, czy wieczorem.
Moje myśli przerwał jednak dzwonek do drzwi który od razu rozpowrzechnił się po całym domu.
- Mia... Zejdź na dół się przywitać, państwo Smith przyszli! - krzyknęła mama.
Szlag. Szybkim ruchem podniosłam się z mojego kochanego białego łóżka i niemal potykając się o własne nogi podbiegłam do lustra. Wyglądam jak to-ta-lne gówno a o włosach nie wspomnę. Złapałam w dłoń leżącą na toaletcę szczotkę i zaczęłam je rozczesywać.
Po wykonanej czynności wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach na dół witając w salonie Państwa Smith. Obdarowałam ich ciepłym uśmiechem a po chwili przeniosłam wzrok na blondyna stojącego obok.
- Dzień dobry. - powiedziałam do nich delikatnie się uśmiechając.
- Dzień dobry kochana. Przyszliśmy z mężem na kawę, zabraliśmy też Scotta ponieważ mielibyśmy do Ciebie małą prośbę. Mogłabyś pomóc temu baranowi z matmy? Staraliśmy się go przekonać na jakąś pomoc korepetytora, ale na marne. - powiedziała Pani Elizabeth ze zrezygnowaniem.
Spojrzałam na blondyna który noszlancko oparł się o drzwi. Jego jedyną odpowiedzią było przewrócenie oczami.
Ah, cały on.
I teraz pewnie nasuwa wam się pytanie aż proszące o odpowiedź.
Kim właściwie jest Scott Smith?
*wspomnienie*
- Mieliśmy z tatą Ci o czymś powiedzieć, ale kompletnie nam wyleciało z głowy. Usiądź. - powiedziała mama.
- O co chodzi? - spytałam.
- Za 2 godziny będziemy mieli gości. Państwo Smith ze swoim synem przyjdą do nas na obiad. Zatrudniliśmy ich jakiś czas temu w naszej firmie i chcemy ich trochę lepiej poznać. Mogłabyś też przyjść? Nie chcemy żeby ich syn Scott czuł się.. No wiesz. Niekomfortowo w towarzystwie samych starszych. - dokończyła po czym lekko się zaśmiała.
W sumie nie mam z tym żadnego problemu. Wiem jak to jest siedzieć przy kolacji z rodzicami i ich znajomymi. I to nie należy do najlepszych wrażeń.
- Jasne mamo, nie ma sprawy.
----------------------
Od godziny czasu siedzę przy tym stole i tylko co jakiś czas się uśmiecham słuchając rozmów rodziców z Państwem Smith. Jak się okazało wprowadzili się tu miesiąc temu i ich syn Scott chodzi do mojej szkoły. Pomyślałabym że to dziwne że jeszcze go w niej nie widziałam, lecz spoglądając na niego. Wcale nie. Jest dosyć wysoki, dobrze zbudowany, ma całą szyję pokrytą tuszem. Nie wspomnę już o rękach. Z drugiego końca stołu mogę śmiało stwierdzić że ma niebieskie, wręcz błękitne oczy. Pewnie jest typowym wyrachowanym "niegrzecznym chłopcem". Na bank.
Z moich myśli wyrwała mnie rodzicielka oznajmiając że idą na górę oglądać "projekty".
Więc tak. Zostałam sama z tym całym blond włosym Scottem.
- Nie krępuj się przy mnie, naprawdę nie ma takiej potrzeby słońce. - powiedział, po czym zadziornie się uśmiechnął.
Czy ja się przesłyszałam?
- Okej? Kto powiedział że się krępuję? Czytasz w myślach? - spytałam na co on prychnął.
- A więc nie? W takim razie jeszcze lepiej. - powiedział i jestem święcie przekonana że puścił mi oczko.
YOU ARE READING
"Friends"
RomanceMia i Scott są "przyjaciółmi" z prostymi zasadami. Zero uczuć, zero zobowiązań. Jednak nieuniknioną prawdą jest to, że każdy z nas czasem lubi je łamać. 50k✔ 100k✔ 170k ✔ Książka może zawierać wulgaryzmy i treści erotyczne, czytasz na własną odpowi...
