Prolog

808 29 7
                                        

Stał w salonie przed siedzącą na kanapie rodziną. Jedyną jaką miał. W teczkach nie było o nich ani słówka i tak miało zostać.

-Jesteś gotowa?-zapytał 

Dziewczyna spojrzała na mamę, która lekko się uśmiechnęła. Jej wzrok dodawał otuchy, ale ona wiedziała, że pragnie żeby została tutaj. Tata był zmartwiony ale też zdobył się na uśmiech. Młodsze siostry siedziały cicho wpatrując się z zafascynowaniem w stojącą obok zbroję.

-Wiesz, że będziesz mogła tu wracać.

-Pytasz mnie, czy jestem gotowa rzucić całe moje życie, aby pomóc bandzie świrniętych, DOROSŁYCH ludzi?-wyrwała nagle. Głos miała stanowczy ale się łamał. Mężczyzna pokiwał głową. Podszedł do niej i położył ręce na jej ramionach. Spojrzał błagalnie w jej blado zielone oczy.

-Tylko ty, jesteś w stanie to zrobić-jego głos też zaczynał się łamać. Pierwszy raz czuł coś takiego. Ale musiał to zrobić. Znał ją od małego i wiedział jakie ma zdolności. Była dla niego cholernie ważna. Nic przecież jej się nie stanie.Będzie przy niej. A on musi ratować swoich przyjaciół. Swoją dobraną rodzinę... kosztem tej prawdziwej? Ona jakby to wyczytała. Chciała się uśmiechnąć ale niezbyt jej to wyszło. 

- Nie wiesz tego.

- Wiem. Znam Cię od 14 lat.

- A co jeśli się mylisz? Jeśli nie jestem taką, za jaką mnie masz? Nie widywaliśmy się zbyt często.

Pamięta ten dzień. Choć miała zaledwie 5 lat. Bawiła się w salonie oglądając ukochaną bajkę. Rozległ się dzwonek do drzwi. Do pokoju weszli rodzice i jakiś pan. Uśmiechnął się do niej, a ona od razu go polubiła. Tata wziął ją na ręce i zaniósł do jej pokoju. Kazał jej się grzecznie bawić i nie przeszkadzać. Dziewczynce się straszliwie dłużyło. Czasem słyszała podniesiony głos, płacz mamy, ale potem śmiech. W końcu obcy mężczyzna wszedł do jej pokoju, a z nim rodzice. Przedstawili jej go. On wziął ją na ręce i wyszeptał jej do ucha "Zrobię dla ciebie wszystko". Od tej pory powtarzał to za każdym razem, kiedy się widzieli.

-Masz rację. Ale znam cię na tyle, żeby cię o to prosić. A taki człowiek jak ja prosi o pomoc tylko zaufane osoby.

-Nie stać cię na mnie-uniosła brew. Dopiero wtedy ich kontakt wzrokowy się urwał. Brunet zaśmiał się.

-Racja. Bo jesteś bezcenna.-spojrzał ponownie w jej oczy.

-Dobrze. Zróbmy to.

Przytulił ją. Wiedziała, że nie może go zawieść. Kocha go. Bez względu kim oni są, jest im potrzebna. A czy nie tego uczyli ją w domu? Pomagaj bez względu na to, kto jest potrzebującym. Nawet jeśli są to ludzie z nadprzyrodzonymi umiejętnościami.  

<...>

Siedziała w prywatnym samolocie. Wpatrywała się w gwiazdy. Nie myślała już o niczym. Poczuła jak jego duża dłoń chwyta jej zimne palce.

-A ty jak zwykle masz zimne dłonie-chciał rozładować napięcie, ale gdy na niego spojrzała spuścił głowę i zagryzł wargę.-Dziękuję-wyszeptał.

-Nie dziękuj. Jeszcze nic nie zrobiłam. Jeszcze nie wiesz czy słusznie postąpiłeś.

-Wiem. Bez względu na to jaki przyniesie to skutek... na pewno było warto. Jesteś moją kuzynką i...

-I zrobisz dla mnie wszystko. Wiem Anthony, ja to wszystko wiem.-uśmiechnęła się szczerze, pierwszy raz od tygodnia. Od momentu, aż wyszedł z tą prośbą. Przytulił ją, a ona zmęczona ostatnimi wydarzeniami zasnęła w jego ramionach. 






-----------------------------------------------------------------------------------------------

Witam Misiaczki! Lecim z tym koksem. Od razu mówię, że rozdziały nie będą się pojawiać regularnie. Niestety jestem z tych, którzy nie potrafią sobie rozplanować czasu. Wybaczcie. Mam nadzieję, że będzie Wam się podobało. Komentujcie i życzę miłego czytania :)

Karoollaa 

WrotaWhere stories live. Discover now