Pierwszą rzeczą na którą zwróciłam uwagę po otwarciu książki „Sprzedawca Arbuzów" była umieszczona na skrzydełku okładki nota od autora. Marcin Meller wyrażał w niej swoją nadzieję, że jego książka stanie na czyjejś honorowej półce, która mogłaby się znajdować na przykład, jak w jego domu, w toalecie. Pomyślałam sobie, że niektóre osoby nie mają takiej półki – ani w toalecie, ani w całym mieszkaniu.
Nie twierdzę, że trzeba mieć honorową półkę dla honorowych książek honorowego autora którym postawi się ołtarzyk, będzie palić kadzidła, odprawiać dla nich Czarne Msze i czytać po nocach pod kocem przy świetle latarki. Nie trzeba się posuwać aż tak daleko. Wystarczy mieć półkę na książki.
Nie chcę zostać zrozumiana na opak – nie mam nic przeciwko ludziom czytającym bardzo powoli, którzy posiadają parę książek na krzyż i nie czują potrzeby kupowania półki. W porządku. Ludzie, którzy oddali wszystkie swoje książki organizacji charytatywnej i robią użytek z karty bibliotecznej też nie stanowią problemu. Problem stanowią ludzie, którzy rzucają się cały dzień po kanapie nie mając co robić, ale gdy wręczy się im książkę zawsze znajdą powód dla którego mieliby jej nie przeczytać.
Gdyby spojrzeć na to obiektywnie, czytanie daje masę korzyści – nie dość, że pozwala się oderwać od szarej, nudnej rzeczywistości, uczy ortografii i poszerza słownictwo to jeszcze w dodatku jest znakomitym punktem zaczepienia, gdy zapanuje niezręczna cisza. Bo bądźmy szczerzy, o czym mam rozmawiać z nowo poznaną osobą, jeżeli nie ma ona pojęcia co to grzdacz, nie rozróżnia Alcesta i Ananiasza, o Małgorzacie Musierowicz tylko słyszała, wyrazu „Cthulu" nie widziała na oczy, a obok „Sandmana" przeszła w Empiku obojętnie? O fizyce kwantowej?
Czytanie jest też pożyteczne gdy już zostaniesz sławnym youtuberem i zapragniesz wydać własną książkę. Uwaga, straszliwa prawda: przeczytanie „Dzieci z Bullerbyn" w podstawówce i naskrobanie dziesięciu stron tekstu nie czyni z ciebie Adama Mickiewicza.
Podsumowując całe to moje narzekanie mam apel do osób, które uważają, że czytanie jest bez sensu, nudne albo wyszło z mody: kupcie sobie półkę. Możecie zamontować ją nad toaletą albo biurkiem, postawić na niej książkę i zacząć ją czytać. Potem możecie wyrobić kartę biblioteczną, poczytać „Jeżycjadę", dowiedzieć się jak Mikołajek spędził wakacje, zakochać się w Śmierci albo dostać obsesji na punkcie Lovecrafta.
Oczywiście w ostateczności taka półka jest idealna do trzymania na niej kwiatów lub papieru toaletowego, więc nawet jeżeli nic nie zdoła was przekonać do czytania, półka zamontowana nad toaletą to dobra inwestycja.
YOU ARE READING
Zeszycik
RandomNiektóre z tekstów zapewne brzmią jakbym była nieźle naćpana podczas tworzenia. Prawdopodonie nie byłam. Chociaż nigdy nic nie wiadomo na pewno.
