Ostatni tego dnia wykład w Imperial College właśnie się skończył. Ostatni studenci opuszczają budynek w dość szybkim tempie aby jak najwcześniej zacząć świętować weekend. Zaraz przed wyjściem zerknęłaś na uczelnianą tablicę ogłoszeń. Dwóch mężczyzn wieszało właśnie jakąś kartkę. W oczy rzucił ci się bardzo staranny napis:
Poszukujemy perkusisty w stylu Gingera Bakera/Mitcha Mitchella.
- Szukacie perkusisty? - zapytałaś podchodząc bliżej. To było całkiem głupie pytanie...
- Tak... jak widać - odpowiedział jeden z nich wskazując na kartkę. Miał brązowe, proste włosy do ramion, wyglądał znajomo, jakbyś go gdzieś wcześniej spotkała poza collegem, ale nie potrafisz skojarzyć go z nikim konkretnym
- Chyba już znalazłam dla was kogoś odpowiedniego... - powiedziałaś ponownie badając ogłoszenie wzrokiem.
- To może... niech stawi się dzisiaj wieczorem w świetlicy? - odpowiedział drugi z mężczyzn zerkając na przyjaciela. Nie spodziewali się tak szybkiego odzewu więc na kartce była całkiem inna data spotkania. Rozpoznałaś w nim studenta fizyki bodajże z trzeciego roku... To chyba o jednej z jego prac ostatnio wspominał profesor...
- Jasne... Na pewno się pojawi! - uśmiechnęłaś się do nich po czym ruszyłaś w stronę swojego lokalu na parterze domu przy Sinclair Gardens.
Gdy doszłaś na miejsce zauważyłaś że drzwi były otwarte.
- Ile razy mam powtarzać żebyś zamykał za sobą drzwi? - Zapytałaś podniesionym głosem od razu po przekroczeniu progu nie wiedząc kto z dwójki twoich współlokatorów znajdywał się aktualnie w mieszkaniu. Nikt cię jednak nie mógł usłyszeć gdyż po pomieszczeniach rozbrzmiewały głośno piosenki grupy Family. Zdjęłaś sweter i odwiesiłaś na pusty wieszak. Wchodząc głębiej do małego saloniku spostrzegłaś swojego brata w okularach przeciwsłonecznych podrygującego w rytm muzyki oraz waszego współlokatora Lesa Browna siedzącego na kanapie, rytmicznie kiwając głową i zapisując coś w swoim poszarpanym notatniku. Ściszyłaś radio ku wyraźnemu niezadowoleniu blondyna.
- Dzięki, że byłeś na tyle miły i przyjechałeś mnie odebrać z uniwersytetu skoro kończyłeś dzisiaj wcześnie... - powiedziałaś z wyrzutem.
- Nie przesadzaj... Wcale nie masz daleko a ja byłem zajęty! - zaczął się bronić i podgłosił radio.
- Tak, zajęty... - zaczęłaś z powrotem ściszając urządzenie, a Les zaczął się wam przyglądać z lekkim rozbawieniem. - Ja za to potrafię od czasu do czasu zrobić dla ciebie coś miłego!
- Ty i coś miłego dla mnie!? - droczył się z uśmiechem.
- Wiem, że mama nie byłaby zadowolona... ale wiem kto szuka perkusisty. Myślę, że pasujesz do ich wymogów.
- Czekaj, czekaj... Że jak? - spoważniał.
- Twoja kochana siostrzyczka - zaczęłaś słodkim głosem - załatwiła ci dzisiaj możliwość grania w zespole. No... oczywiście jeśli się spodobasz. Masz być wieczorem w świetlicy w moim college' u i pokażesz co umiesz.
- Na serio!? To świetnie! - położył ci ręce na ramiona i lekką zatrząsł tobą - Tylko czekaj... Dzisiaj? No nie miałem już plany...
- Nie rozśmieszaj mnie Roger! Widzę ile kosztował cię ten cały rok bez grania... Ciągle narzekasz odkąd zostawiłeś perkusje w domu.
- Ale nie zrobiłem tego bo tak chciałem... - Taylor nagle stracił cały dobry humor.
- No błagam! Czyż to Roger Taylor nie dołączy do zespołu bo mama mu nie pozwoliła!? - Les Brown odezwał się po raz pierwszy po wsłuchiwaniu się w naszą rozmowę.
YOU ARE READING
You take my breath away
Romance"Ostatni tego dnia wykład w Imperial College właśnie się skończył. Ostatni studenci opuszczają budynek w dość szybkim tempie aby jak najwcześniej zacząć świętować weekend. Zaraz przed wyjściem zerknęłaś na uczelnianą tablicę ogłoszeń. Dwóch mężczyzn...
