Siedział przy biurku. Sięgnął po papierosa.
-Cholera jasna, miałem nie palić.- mruknął.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, chwycił zapalniczkę i zapalił płomień.
Po pokoju rozległ się dźwięk IPhona.
Zdewgustowany odłożył zapalniczkę i wyjął papierosa z ust. Sięgnął po telefon. Spojrzał na wyświetlacz.
*Numer zastrzeżony* przeczytał.
Przejechał placem po ekranie aby odebrać.
-Halo.-powiedział niechętnie- Tak... Mhmmmm... Proszę podać imię. Nie chcesz podać? Oh... w takim razie nie przyjmuję zlecenia. Ehh... wyjaśnij sprawę.- podczas gdy rozmówca prawił monologi, jeszcze raz sięgnął po papierosa.
-Nie interesuje mnie polityka.- warknął.- Podaj imię ofiary... Ohhh...- wystarczyły dwa słowa aby papieros wypadł mu z ręki, a twarz wykrzywił paskudny uśmiech.
-Jesteś pewien na co się piszesz? Doskonale, ile płacisz? Hm... rozsądna stawka. Tak? Anonimowość, powiadasz? Dobrze, pozostaniesz anonimową osobą, ale za milczenie płaci się podwójnie.- oczy mu zabłyszczały. Nie mógł przepuścić takiej okazji. Wprawdzie przyjmował podobne zlecenia... ale nigdy na taką skalę.
-A zatem... do zobaczenia. Spotkamy się niebawem.- powiedział cicho. Głos w słuchawce aż drżał z emocji i ze strachu. O tak... śmierdzi strachem, aż chce się wymiotować, pomyślał odkładając telefon.
Z zadowoleniem sięgnął po karawkę i wlał do kieliszka wishky.
Duszkiem wypił zawartość szklanki.
Co za luksus, mieć w biurze trochę alkoholu, pomyślał.
Wstał wygładzając białą koszulę.
Podszedł do wieszaka przy drzwiach i zdjął z niego czarną marynarkę. Spojrzał w wąskie lustro obok wieszaka.
Był przystojnym mężczyzną, bez problemu mógłby znaleźć posadę jako model reklamowy.
Gęste i czarne jak smoła włosy, jasne oczy, jak u wilka, równe i białe zęby oraz ani jednej zmarszczki.
Był wysoki i dobrze zbudowany. Jednak blizna, która przecinała jego lewe oko i ciągnęła się do połowy policzka, trochę przeszkadzała. I jeszcze oczy. Zimne oczy, bez uczuć, bez emocji, przenikliwe i stalowe.
Wrócił do biurka. Wziął telefon, zapalił papierosa i wsadził do ust, chwycił teczkę, wrzucił tam jakieś dokumenty. Zamknął laptopa i wsadził do torby.
Telefon zadzwonił. Znowu ten sam człowiek, pomyślał i odebrał, już zapalić nie można.
-Tak?- powiedział lekko poirytowany. Zmarszczył brwi. Prośba nadawcy zlecenia była nietypowa.- Nie mam w zwyczaju spotykać się z klientami w miejscach publicznych. A zwłaszcza tuż po rozmowie. Ehh...- westchnął i potarł czoło ręką.- Dobrze, dobrze... będę o 16.30. Nie... n... nie, wcześniej się nie da. Żegnam.- rozłączył się i wsadził telefon do torby.
Spojrzał przez okno. Jak to w Londynie, wiał wiatr i kropił droby deszcz. Pożółkłe liście latały po ulicach razem z papierami, plastikowymi torbami i innymi produktami tajemniczego pochodzenia. Znowu westchnął. Nagle przypomniał sobie, że zapalił papierosa. Z przekleństwem na ustach ztrzepał tytoń z koszuli i papierosa.
-Psia krew, nowa koszula...- warknął.
-Coś się stało Arthurze?- mężczyzna podskoczył i spojrzał na drzwi. W przejściu stała szczupła, niska, blondynka.
Przewrócił oczyma.
-Nie, nic. Co Cię do mnie sprowadza Becky?- uśmiechnął się sztucznie, ale blondynka zdawała się tej sztuczniść niezauważyć.
Poprawiła włosy i zatrzepotała rzęsami. Spojrzał w jej oczy. Miała nienaturalnie duże źrenice, nierówny oddech, nerwowo bawiła się guzikiem koszuli.
-Pomyślałam... pomyślałam, że... może... no... Tak ciężko pracujesz i tak dalej... może przydałaby ci się chwila relaksu... wiesz.... emmm... Ekhem...- Becky nerwowo kaszlnęła.- Może skoczymy na kawę, co?- wypaliła szybko.
Mógł się tego spodziewać. Becky proponuje mu kawę od pół roku, a on za każdym razem odmawia. W tym przypadku nie było inaczej.
-Wybacz, mam spotkanie.- uciął krótko.
-Ahh... rozumiem...- blondynka westchnęła i szybko zniknęła za drzwiami.
Dokończył papierosa i wyrzucił bo przez okno. Patrzył chwilę jak spada na ulicę.
Po chwili odwrócił się i wyjął z torby flakonik z jakimś płynem.
Nalał trochę whisky do kieliszka i dodał kilka kropel płynu.
Wypił mieszaninę.
-Czas zmienić twarz...- uśmiechnął się szyderczo i wyszedł zamykając biuro.
YOU ARE READING
Constelación
RandomZbiór krótkich opowieści. Z głębi serca i wyobraźni. Wszystko w jednej książce.
