Prolog

786 33 38
                                        

2025 rok

Louis


- Ciągle jestem tylko twym wspomnieniem. Wciąż nie umiem przestać tobą żyć, a mogłeś zranić mnie trochę mocniej. Zabrać nadzieje, szansę na coś więcej. Ciągle zbieram siebie z miejsc po tobie i znów rozpadam się. Wiem, że wystarczą mi nawet kłamstwa. Dajesz je w nagrodę, gdy masz na to ochotę. Ostatni raz poddaję się. Nieprawda. Ostatni raz szukam cię. Nieprawda. Chcę mieć cie dość, na zawsze dość. Nieprawda. Ostatni raz odchodzę stąd. Nieprawda. Jeszcze nigdy z tobą nie wygrałam i ze sobą przegrywam też dla kilku zdań rzuconych w moją stronę. Znowu ci wybaczam, choć twe słowa nic nie znaczą. Nie sumuję wszystkich za i przeciw. Nic mnie nie przekona, że to nie ty. Chcę od twoich oczu dostać jedno zostań. Daj mi je za karę, wiem przecież, że nie zostaniesz. Ostatni raz poddaje się. Nieprawda. Ostatni raz szukam cię. Nieprawda. Chcę mieć cię dość, na zawsze dość. Nieprawda. Nieprawda. Nieprawda...

Skończyłem śpiewać i spojrzałem na przyjaciół siedzących w pierwszym rzędzie, a potem na publiczność, która przyszła wysłuchać moich kilku piosenek promujących trzecią płytę.

Usłyszałem oklaski i głośne okrzyki.

- Louis! Louis! Louis!

To było miłe uczucie.

Zszedłem ze sceny i zacząłem zbliżać się do przyjaciół. Spojrzałem na Liam'a, który najmocniej z całej trójki bił mi brawa. Spostrzegłem, że Payne zerknął na moment w stronę swojego chłopaka Dan'a, a następnie popatrzył na Zayn'a, którego dłonie spoczywały na ramionach, Nicki jego nowej dziewczyny.

Uśmiechnąłem się, kiedy napotkałem twarz Niall'a. Nasz blondynek oklaskiwał mój występ i miał łzy w oczach, a kiedy podeszła do niego Gaby oparł głowę tak na momencik na jej ramieniu.

- Udało ci się! Kochają cię! – krzyknął przytulając mnie do siebie Robert, mój chłopak.

- Miałem niepokój w sercu – powiedziałem i kiedy odsunął się ode mnie rzucili się na mnie moi przyjaciele.

           Po wszystkim wróciłem zmęczony do domu, ale przed pójściem do sypialni zajrzałem do pokoju mojego synka. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem jak niania odpoczywa w fotelu, a mój mały łobuz smacznie śpi wtulony w dużego pluszowego misia.

Dotknąłem dłonią jego policzka.

- Edward był bardzo grzeczny – powiedziała pani Maria podchodząc do łóżeczka mojego rocznego szkraba.

- Jak zawsze, gdy pani z nim zostaje.

- Jak koncert? – spytała.

- Dobrze. Bardzo dobrze – odpowiedziałem i spojrzałem na nią.

- To, dlaczego jesteś smutny, Louis? – ponownie spytała.

- Ta cząstka smutku już zawsze ze mną pozostanie.


***********************************************

Harry


- ...Nie sumuję wszystkich za i przeciw. Nic mnie nie przekona, że to nie ty. Chcę od twoich oczu dostać jedno zostań. Daj mi je za karę, wiem przecież, że nie zostaniesz. Ostatni raz poddaje się. Nieprawda. Ostatni raz szukam cię. Nieprawda. Chcę mieć cię dość, na zawsze dość. Nieprawda. Nieprawda.

Uśmiechnąłem się do ekranu telewizora, kiedy zobaczyłem występ Louis'a w DDT. Patrzyłem na niego. Wyglądał bardzo seksownie. Był nadal przystojnym mężczyzną, na którego twarzy widniał kilku dniowy zarost i wciąż ten niebieski kolor oczu wyglądał jak morze, które pochłania. Jak niebo, które wywołuje w tobie pragnienie, aby być wolnym.

- Wujku! Wujku! – Odwróciłem się na dźwięk głosu Any, córki Mii. – Przyjechał wujek, Niall.

Wziąłem ją na kolana. Następnie zwróciłem się twarzą w stronę drzwi, w których stanął mój przyjaciel.

- Zrobię kawę – powiedziała moja mama. Spojrzałem na nią, a ona uśmiechnęła się do mnie. Westchnąłem.

- Przemyślałeś wszystko? – spytał Niall. – Jedziesz ze mną?

Mama przyglądała mi się bardzo uważnie.

- Wracasz do domu synku? – spytała.

Nic nie odpowiedziałem.

        Miałem w głowie jedną myśl: Do domu wraca się zawsze, bo tam zbiegają się przyjazne drogi, które są prawdziwym miejscem, bo przecież wędrujący ptak musi mieć jedną przestrzeń do której zawsze będzie podążał.


Harry i Louis : Upadek Nieba Tom 3Stories to obsess over. Discover now