Kto by chciał tkwić w klatce? Szczególnie, gdy obiecywano złotą, a tak naprawdę pomalowono jedynie pręty kiepską farbą w żółtym kolorze. Kiedy tandetna pozłotka zaczęła odłazić płatami a pręty klatki zeżarła rdza nadszedł właściwy czas. Nasz czas...
Nikt nie podejrzewał, że w niepozornym bloku, gdzieś w środkowej Polsce, mieszkała wiedźma Picura, która uważa się za władczynię wszystkich czarownic. Swoim „królestwem" rządziła zdalnie, za pomocą szklanych kul i grona widmowych służących. Jedyną realną istotą, z którą trzymała sztamę, była inna baba-jaga. Niestety, owa psiapsióła od serca i gównoburzy mieszkała w odległym mieście. Zwano ją Deszczownicą. Była to pewna niedogodność, ale w epoce internetów jakoś dawały radę.
Tocząca pianę Picura gnała przez miasto, nie zwracając uwagi na zwykłych ludzi, bowiem Deszczownica włączyła alarm.
Podręczna, malutka szklana kula, rozpadła się jej w torbie, wydając przeraźliwy wizg i rozpyliła śmierdzący obłoczek. Już od progu Picura poczuła, że coś cuchnie. Dla poprawy humoru i własnego wizerunku przywołała postacie swych sług.
Było ich czterech, niby-mężczyzn, gotowych na każde jej skinienie i stanowiących zasłonę dymną przed resztą bractwa. Na wszelki wypadek spod łóżka wyciągnęła jeszcze walizę, a z niej Ciemiuszkę z nieodzowną Dajką, które „oficjalnie" rezydowały za oceanem. Nie mogła jednak użyć ich w tym samym pokoju, więc zamknęła obie w wychodku z jedną kulą i instrukcją, co mają mówić. Zakończyła przygotowania i przywołała połączenie.
Kule rozbłysły na czerwono, niestety trzy nawet nie zamrugały.
– Wrócą. – Picura próbowała bagatelizować sprawę. – Gdzie im będzie tak dobrze, jak z nami?
– Są wolne i nie możemy już ich wykorzystać. – Upierała się ociekająca wodą wiedźma. – Mówiłaś, że to nigdy nie nastąpi.
– Ode mnie się nie odchodzi – syknęła Picura. – Tylko ja potrafię doprowadzić do spełnienia najskrytszych marzeń. – Za plecami wykonała delikatny ruch palcem i do akcji wkroczył jeden z przydupasów.
Ale trzy czarownice, które ośmieliły się złamać zaklęcie były już daleko. Wolne i szukające kłopotów na własny rachunek.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.