Rozdział 1. Katrine

26 0 0
                                        

Obudził mnie irytująco buczący dźwięk, który jednak nie przypominał standardowego budzika. Pewnie Louisowi poprzedni się znudził.

- Wyłącz to - jęknęłam w poduszkę.

Przez chwilę leżałam bez ruchu, ale hałas wciąż zaburzał ciszę pokoju. Z frustracją zdałam sobie sprawę, że najwyraźniej jakimś cudem mój chłopak wstał przed budzikiem i poszedł do łazienki. Wydałam z siebie dźwięk, który miał wyrazić całą moją złość na wszechświat w danej chwili, po czym wciąż nie otwierając oczu przewróciłam się na drugą stronę łóżka, żeby móc sięgnąć po urządzenie i je wyłączyć.

Przynajmniej taki był plan. Wykonanie jednak nie poszło po mojej myśli, ponieważ zamiast natrafić na jeszcze ciepły materac, spadłam z łóżka uderzając przy okazji głową o szafkę nocną. Od razu zerwałam się na równe nogi i rozejrzałam po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam.

Mały, kwadratowy i beznadziejnie szary pokój bez okien, z jedną parą topornych drzwi przypomina mi nieco celę więzienną, chociaż takowe widywałam jak dotąd tylko w filmach. Koło mnie stoi metalowe pojedyncze łóżko z przyłączoną szafeczką, a przy ścianie naprzeciwko znajduje się nieco stara, czarna komoda, nad którą wisi proste lustro. Z niemałym zdziwieniem przyjrzałam się swojemu odbiciu. Dziewczyna po drugiej stronie ubrana jest w szary kombinezon, dosyć bezpłciowy, a jej brązowe włosy są rozpuszczone i nieco splątane po śnie. Jest to o tyle niepokojące, że zawsze przed snem związuję je w warkocza.

Co tu się, do cholery, dzieje?

Gdy tylko zadałam sobie to pytanie moją głowę zalały wspomnienia. Przypomniałam sobie jak wraz z Laurą poszłyśmy do Rządowego Ośrodka Nauki zgłosić się do tego przeklętego projektu. Dobrze płatnego projektu. Przypomniałam sobie wszystkie testy sprawnościowe, które przeszłam oraz wywiad, który przeprowadził ze mną poważnie wyglądający staruszek. Jak się domyślam obecnie znajduję się już w fazie projektu.

Moją uwagę przyciągnął buczący dźwięk, który mnie obudził. A raczej urządzenie, z którego dobiega. Nad szafką nocną jest umieszczony mały ekranik, coś na kształt tabletu, na którym widnieje duży napis: "ZEBRANIE W SALI GŁÓWNEJ". Niepewnie dotknęłam napisu, co sprawiło, że dźwięk ustał, a pod napisem pojawiła się mała mapka z oznaczoną ową "salą główną". Przyjrzałam się jej dokładnie, po czym sięgnęłam do klamki na drzwiach. Zanim jednak wyszłam z pokoju otworzyłam komodę i wyciągnęłam z niej pierwsze z brzegu jeansy oraz czarny sweter. Spięłam włosy w koka na czubku głowy i szybko się przebrałam, po czym opuściłam swoją małą sypialnię.

Po przekroczeniu progu trafiłam do długiego korytarza, w którym znajdują się inni uczestnicy projektu, jak się domyślam. Niektórzy wyglądają na zagubionych, inni sprawiają wrażenie zaintrygowanych, a jeszcze kolejni są jakby... zdeterminowani? Tak, wydaje mi się, że to słowo jest odpowiednie.

Zgodnie z mapką z ekranu powinnam skierować się w prawą stronę, a później na końcu korytarza w lewo i powinnam znaleźć się przy windach, które zabiorą mnie na piąte piętro, gdzie znajdowała się owa sala główna, w której ma odbyć się spotkanie. Zanim jednak ruszyłam przed siebie spojrzałam na drzwi, które przed chwilą zamknęłam, żeby móc je później znaleźć. Wychodzi na to, że nie będę miała z tym trudności, bo jest koło nich tabliczka z moim imieniem. O ile nie ma tu żadnej innej Katrine to będzie dobrze.

Zdążyłam zrobić zaledwie jeden krok w tył odsuwając się od drzwi kiedy coś we mnie uderzyło. A raczej ktoś. Odrobinę niższa ode mnie dziewczyna stanęła na przeciwko i wpatrywała się we mnie przymrużonymi oczami. Wyglądała znajomo, ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie już ją widziałam.

Światła AlvarenuHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora