*Jak to się zaczeło*

1.3K 42 5
                                        

-Lily?-podszedł do rudowłosej James.-Em...
-Tak...-wzdychneła dziewczyna odkładając książkę na bok.
-Serio?!-ożywił się błyskawicznie brunet.
-Tak.-ucieła szybko.
-Ale, jesteś pewna?-zaczął sie wachać.
-Rogaś gdzie...?-wszedł do Wspólnego Pokoju Gryfonów Syriusz.
-Hmm?-odwrócił się James.
-Hej Syriusz.-przywitała chłopaka Lily.
-Witam.-dyhnął lekko. Jego gest spowodował lekki chichot od strony dziewczyny.
-Ehem...-zabił Syriusz wzrokiem James, zazdrosny.-Żegnam.
-Dobra.-wystawił lekko język i wyszedł za portret.
-Lily...-odwrocił się i zaczął ponownie przemówienie.
-Przecież, mówiłam!-podparła się pod boki rudowłosa.
-Dobra to przyjdę po ciebie!-już miał wychodzić zadowolony.
-A nie teraz?-zdziwiła się.
-Randka?-odwrocił się.
-Myślałam, że zadania z eliksirów...-wymamrotała Lily.
-Jak to..?!-lekko zdenerwował się James -Prosiłem Dorcas aby...
-Przecież wiem głuptasie! "Przyjacielskie" spotkanie -parskneła śmiechem dziewczyna.
-Ja ci dam!-chłopak także wybuchnął śmiechem i podbiegł do dziewczyny podnosząc ją do góry i wychodząc zza portret.
-Puszczaj!-śmiała się głośno ruda.-Potter!
-POTTER!-wrzasnął inny głos. James postawił swoją ukochaną na ziemię i popatrzył w tył. Był to owy Smarkeus.
Lily zrobiła skwaszoną minę która zmieniła się kilka chwil w obojętną.
-O, mój drogi Smarkeus zaszczycił nas swą obecnością!-otwórzył sarkastycznie ręcę Syriusz, który praktycznie wyrósł z ziemi. Stanął koło Jamesa i Lily. Severus celował różdżką prosto na Jamesa.
-Lily, nic ci nie jest?-zapytał Severus, spokojniej...
-Nie potrzebowałam twojej pomocy...-wymamrotała rudowłosa.

Nadal miała jemu zazłe jej znane w Slitherinie przezwisko... "Szlama!"
-Lily.-Snape przybrał smutny wyraz twarzy.
-Hej! Nudno trochę. Co powiesz na trochę zabawy?-uśmiechnął się szyderczo James i spojrzał na Syriusza.
-Oj, tak...-zaśmiał się Syriusz.
-Expeliarmus.-wymamrotał Snape.
-Protego.-weszła przed Jamesa i Syriusz Lily.
-Sectum Sempra.-wymamrotał celując w Syriusza.
-Protego.-znowu obroniła przyjaciela Lily. Snape miał zrezygnowany wyraz twarzy. Z pewnością nie chciał krzywdzić swojej miłości. Nie dawała mu wyboru.
-Jak możesz ich bronić?!-zdziwił się Snape.
-Bo oni więdzą co to przyjaźń!-zdenerwowała się Lily.-Expeliarmus.
Różdżką Sevrusa wyfrunęła w górę a dziewczyna obróciła i zaczęła biec w stronę obrazu.
-Dokończ robote.-poprosił Syriusza James i pobiegł za rudą.

Dziewczyne szybko ogarnął smutek i miała zamiar skulić się w kulkę i płakać do końca życia. Ale nie miała dużego powodu. Ani czasu...
-Pani pocieszacz przyszedł.-zażartował jak zwykle James i przytulił ją mocno. Stał za nią a dziewczyna obracając się wtuliła się w chłopaka.
-Już już.-poczochrał jej włosy.
-Dzięki.-Lily otawrła łzy ręką i popatrzyła na chłopaka. Promienny uśmiech namalował się mu na twarzy. James zchywił głowę i pocałował dziewczynę w czoło.
-James Potter!-wpadł do pokoju Syriusz. Chłopak gwałtownie odwrócił się w stronę przyjaciela.-Mam szlaban!
James zaśmiał się kpiąco.
-Ty też.-dodał.-A i Lily... Ty tak trochę...
-Też masz.-zaśmiała się Dorcas wchodząc przez obraz.-McGonagall była wściekła. No większości na Syriusza i Jamesa a jakiś ślizgon coś tam nakłamał Trudno...
-Hm...-wymamrotała dziewczyna i usiadła na krześle.-Slitherin...
-Slitherin do dupy!-wykrzyczał Syriusz, po czym Dorcas zakryła mu usta.
-Cicho bądź!-warkneła na niego.
-Co nam zrobią?!-tym razem odezwał się James.
-Hej, mamy szlaban. Kiedy?-zapytała Lily. Nie było to dla niej nic haniebnego. Chociaż był to jej jeden z pierwszych a nawet chyba drugi szlaban w życiu, nic ją nie ruszało. Nic nie zrobiła złego oprócz jednego, lub dwóch zaklęć. Wielka rzecz!
-Jaki szlaban!?-zdziwiła się Angel schodząca ze schodów.
-Nie ważne.-puścił jej oczko Syriusz. Angel przewróciła oczami i oparła się o krzesło.
-James i Lily mają...-wymamrotała "niby" po cichu. Lily tylko spojrzała błagalnie na Jamesa który właśnie popychał się z Syriuszem.

~*~

Nadchodziła godzina 21:00. Jak ustalona, James,Lily i Syriusz mieli iść na szlaban. Ale Syriusz udał chorego i poszedł do skrzydła szpitalnego a James tylko czekał na rudą.
-Długo czekasz?-zeszła ze schodów prowadzących do dormitorium dziewczyn, Lily.
-Nie.-uśmiechnął się głupkowato.- Choćmy...
-Ale gdzie?-zapytała dziewczyna ale było za późno. Chłopak złapał ją za rękę i okrył płaszczem.

Nagle dziewczyna zobaczyła, że nie widzi własnych stóp!
-Gdzie są moje..!?
-Ciiiii.....-uciszył ją chłopak.
-Ale James.-już chciała coś powiedzieć gdy chłopak wepchnął ją za róg pokoju i oboje znaleźli się w małym pokoiku.
-Co ty robisz?!-podparła się pod boki Lily.
-Ratuje cię od szlabanu. Chciałem ci coś pokazać. O to co. To miejsce znalazłem z Syriuszem już chwilę temu...-tłumaczył.
-Ojej.-dziewczyna zadziwiła się gdy zobaczyła dwa mosiężne okna przez które wpadało światło księżyca. Księżyc był cienki jak papier a gwiazd był od groma.-Jak cudownie.
-Odłóż różdżkę.-rozległ się głos zza zasłon. James już osłonił ciałem Lily. Dziewczyna wystraszona schowała się za chłopaka. Jej serce biło w oczekiwaniu na to co się stanie.
-Oj, mamy gościa.-zaśmiał się James. Lily nie mogła pojąć jak można być takim wyluzowanym w takich sytuacjach.

Postać wyłoniła się zza zasłony i był to Severus Snape.
-Nie można prywatności?-zakpił James.
-Nie powinno cię tu być.-prychnął. Chwilę później spojrzał na Lily. Jego oczy wypełniał strach ale i smutek.
-Lily...-zaczął.
-Nie odzywaj się do niej.-rozłościł się James.- Czy ty myślisz, że ona po tym co jej zrobiłeś wróci do ciebie od tak?! Oj nie... Przez ten czas kiedy ty patrzyłeś tylko na zwoje, ona znalazła o milion razy lepsze towarzystwo niż ty...

Snape nie odpowiedział. Stał z wyciągniętą różdżką, zdziwiony ale zarazem zdenerwowany. Jego ręka w której trzymał różdżkę trzęsła się a nos lekko marszczył.
-DOŚĆ!-krzyknął i zielony ogień płonął wokół ich. Zielone światło pokryło cały pokój. Lecz nie patrzył żadnej z przebywających w nich osób. James przytulił do siebie Lily ale ona patrzyła tylko na Snape'a. Jego oczy starviły blask zemsty i przybrały wyraz zasmuconych, przygnębionych.
-LILY!-krzyknął w ostatniej chwili gdy dziewczyna poczuła lekkie ściśnięcie w środku i cały obraz wydał się zamazany. Czuła jak ogarnia ją mrok i słabnie co chwila. Zamykając oczy zobaczyła tylko skrawek szaty Severusa...


Hej! Pewnie nikt tu nie zagląda albo tego nie czyta! Ale ogólnie witam ciebie. Miło, że przywędrowałeś w te strony. Ogólnie to był prolog do książki i innego świata!

Dedykacja dla:
xlunala
Huncwotka04

Jilly w XXI WiekuStories to obsess over. Discover now