-Mały domek na wzgórzu-
Rita: Tato, tato zobacz motylek.
George: Widzę, bardzo śliczny, córciu.
Faust: ...
-Rodzina w nim mieszkająca żyła w spokoju lecz pewnego razu...-
Bandyta: Zabrać wszystko, rodziców zabić, a tę dwójkę zabrać, sprzedamy ich na czarnym rynku.
-George rozbija okno-
George: Lily bierz dzieci i uciekaj!
Lily: Ale...
George: Żadnych, ale uciekajcie!
-Lily bierze dzieci za ręce i ucieka przez rozbite okno-
Rita: Mamo co będzie z tatą? -chlip-
Lily: Nie martw się napewno zaraz do nas dołączy... -uśmiecha się krzywo-
-po około 2 godzinach matka z dziećmi docierają do lasu-
Lily: Chodźcie dzieci ukryjemy się w tej jakini.
Faust: Zimno tu...
Lily: Spróbuje rozpalić ogień.
-Kobieta bierze troche w miarę suchego drzewa i nieudolnie próbuje rozpalić ogień-
Faust: Ja to zrobię, tato pokazał mi jak.
-Ziera wyciąga kawałek pergaminu z kieszeni-
Faust: Powinno się nadać na rozpałkę.
-Młodzieniec zgniata pergamin i przykrywa patykami, po czym wyjmuje nóż z kieszeni-
Faust: Rita masz ten kamyczek, którym się bawiłaś rano?
Rita: -Ociera łzy- T-tak, proszę.
Faust: Całe szczęście, że nie wyrzuciłaś tego krzemienia.
-Faust pociera nożem o krzemień, a iskry spadają na pergamin podpalając go-
Lily: Brawo Faust, jesteś mądrym chłopcem
Rita: Brawo braciszku -przystawia rączki do ogniska-
Faust: To nic... Nie mam już pergaminu jutro będziemy musieli się wybrać po suchą trawę i coś do jedzenia.
Lily: Nie myśl o tym teraz chodźmy spać.
-Cała trójka zasypia opierając się o siebie nawzajem-
-Ranek Rita budzi się sama w jaskini-
Rita: -Przeciera oczy- Mamo, Faust gdzie jesteście?
