-Marttttttiiiin...!!!!!!-krzyczała z dołu mama-Masz tu przyjść natychmiast !
-Co znowu ?!-zapytałem
-Znowu wdałeś się w bójkę!! Dostałam list od szkoły.
-No iii...?
-I to ,że jak 14-sto latek może być tak brutalny ?!?!
-Ojejku ,nic się mu nie stało!
-Nic?!-zapytała ironicznie zezłoszczona i trochę mnie wystraszona -Ma podbite oczy ,aż do krwi i złamane przez ciebie wszystkie kończyny!!!
-Heh, należało mu się. Zabrał mi kanapnę. -powiedziałem
-Nie wiem już ,co z tobą zrobić. Lekarze i psychiatrzy nic nie pomagają.
-Dobra ,fajnie. Idę do parku .
-Nigdzie nie idziesz ,masz szlaban !
-Nara.- krzyknąłem przez zamykające się za mną drzwi.
Wyszedłem w jakże piękną uliczkę przed domem. O tej porze dnia (Ok.18:00), wszystko stało się takie śliczne w zanikających promieniach słońca. Nagle zza rogu bloku ,wyszła Jane (dziewczyna która mi się bardzo podoba :3)
-O, hej Martin .-powiedziała Jane- Gdzie idziesz ?
-J-ja ?!
-Yyy...tak ,ty.
-Ja...do parku ,a ty?
-Ja też ,możemy iść razem ??-zapytała- Bo ja tylko idę posiedzieć.
-Okej. Ja też.
Więc poszliśmy dalej. Nikt nic nie mówił ,do puki nie doszliśmy do ławki w parku.
-Więęęc...masz chłopaka ?-zapytałem
-Nie ,a ty dziewczynę ?
-Też nie.
-Nie znalazłeś tej jedynej ?!-zapytała
-Niestety nie.
-Szkoda ,jesteś bardzo przystojny według mnie.-powiedziała ,bez żadnego wahania.
Nagle bardzo ciepło mi się zrobiło i poczułem ,że się rumienie.
-T-ty też ,ale ty jesteś piękniejsza.
-Dzięki.-powiedziała Jane uśmiechając się do mnie
Nawet nie zauważyliśmy ,że jest ciemno i już nikogo nie ma. Nagle podszedł do nas Jack (czyli szkolny złodziej ,który chodzi cały czas z jakąś bronią) ze swoimi dwoma przydupasami.
-Siemanko moje gołąbeczki !-powiedział Jack- Jak nie oddacie nam wszystkiego co macie ,to przerwę wam to gruchanie.
Jane od razu już miała ze strachu wszystko oddać ,lecz musiałem coś z tym zrobić.
-Bo co nam zrobisz ?!-zapytałem szyderczo.
-Bo jak nie, to potne wam wasze śliczne buźki.
-Bo ci jeszcze na to pozwolę !
-Wiesz ,że to ty będziesz pierwszy.
I zamachnął się na mnie z nożem w ręku. Ja uniknąłem atak i odrazu złapałem go za nadgarstek i łamiąc mu rękę (nawet usłyrzłem *strzyk )nogą ,by wypuścił nóż.
-Jeszcze się doigrasz !-krzyczał Jack ,jednocześnie uciekając za swoją bandą
-Wow, nie wiedziałam ,że jesteś aż tak zwinny. -powiedziała zdziwiona Jane
-Wiesz ,takie akcje to dla mnie chleb powszedni.
Nagle Jane popatrzyła na zegarek.
- O nie...!-powiedziała zasmucona
-Co się stało ?!
-Muszę już lecieć do domku.
-Mogę cię odprowadzić ?-zapytałem ,gdyż nie chciałem spuszczać tego ideału z oczu
-Było by mi bardzo miło.
-No to zapraszam "madame".- powiedziałem wstając i podając jej rękę.
___
Siema tutaj Bigosik,
a to moja pierwsza część pierwszej książki (XD) na Wattpad.
Proszę napiszcie w komentarzu co o tym sądzicie!
Do następnego👋🏻😁
YOU ARE READING
Creepy Assassin
HorrorMartin dowiaduje się, że jest potomkiem Assassina, to co się z nim dzieje jest niewyobrażalne! Zaczyna zabijać bez powodu🔪💉😱😱 ========== Siemka ,to moje pierwsze opowiadanie i wgl się jaram 🔥🔥. Mam nadzieję że się wam spodoba.
