- Co myślisz patrząc w gwiazdy? - spytała mnie kiedyś mama.
- Że do nich należę.- odpowiedziałam nie spuszczając wzroku z tych cudownych ciał niebieskich. Usiadła koło mnie na mokrej trawie i również podkuliła nogi oplatając je rękami.
- Ale dlaczego? - dopytywała się. Spojrzałam w jej stronę.
- Nie wiem. - odparłam. - Po prostu czuję się jedną z nich.
- Gdy się urodziłaś, tata powiedział, że wyglądasz jak gwiazdka, która spadła z nieba. - Teraz ona spojrzała na rozgwieżdżone niebo. - Teraz myślę, że miał rację. - odetchnęła głęboko. Zawsze tak robiła, gdy myślała o tacie. Przez jakiś czas siedziałyśmy w ciszy. Chciałam głębiej przemyśleć to, co mi powiedziała. Usłyszałam, jak wstaje, więc odwróciłam się w jej stronę.
- Pasowałoby wreszcie zrobić kolacje. - przeciągnęła się. - Na co masz ochotę? - spytała i posłała do mnie jeden z tych swoich najmilszych uśmiechów, dzięki którym robiło się ciepło na sercu. Również się uśmiechnęłam, choć było to dla mnie rzadkością, ale trudno było odmówić na to jej piękne zaproszenie.
- Na naleśniki. - odpowiedziałam. - Z bitą śmietaną. - Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, też je lubiła. Skierowała się w stronę domu. Wstałam i pobiegłam za nią. Nie lubiłam być sama na dworze nocą, mimo tych pięknych gwiazd, od których trudno było mi oderwać wzrok. Podała mi rękę, złapałam za nią i razem w podskokach ruszyłyśmy do domu by przygotować kolację.
O tym myślałam stojąc nad jej grobem. Miałam gdzieś to, co mówił o niej ksiądz, przecież nawet jej nie znał, nie miał prawa się o niej wypowiadać. Deszcz sączył się z nieba, płakało razem ze mną. I choć nie było widać gwiazd, wiedziałam, że też na nas patrzą, w końcu ona też je podziwiała. Samotna łza spłynęła po moim policzku. Nie rozróżniłam jej od kropli deszczu, było to trudne bez parasola. No bo niby czemu ja mam chować się przed deszczem, a ona nie? Tak, wiem, to głupie myślenie, ale takie same miałam, gdy umarł tata, a miałam wtedy zaledwie cztery lata. Nie pamiętam jak umierał, ale to dobrze. Nie mogę wracać myślami do jej śmierci, bo zalewam się łzami, a co dopiero, jakbym pamiętała jeszcze o tacie. To wtedy nie deszcz by się po mnie lał. Stojące obok mnie starsze panie, nie były zdołowane, tak jak to powinno być na pogrzebie. Przyłapałam je jak rozmawiały, a potem się śmiały. Nie wiem czy opowiadały sobie kawał, czy plotkowały, czy może wspominały śmieszną sytuację z życia mamy. Nie powinny tak robić. Może na stypie, najlepiej już po wszystkim, w domu, ale nie teraz, nie tutaj, podczas gdy moje serce piekło, jej jedynej córki. Stałam tak nadal, wpatrzona w nagrobek. ,,Tu spoczywa Małgorzata Nekare, niech Bóg spoczywa nad jej duszą."
- ,,Amen" - powiedziałam w myślach. Kolejne krople moczyły mi włosy, a jak tępa wpatrywałam się w napis. ,,Tu spoczywa(...)" - krążyło mi to w myślach tak obszernie, że aż zabrakło miejsca na to, by zastanowić się co to w ogóle znaczy. Te dwa wyrazy sterczały mi uporczywie w głowie również na stypie. Nawet nie zauważyłam, kiedy msza się skończyła. Nic nie słyszałam, nic nie widziałam, nic nie czułam.Czułam się taka pusta w środku. Gdy ktoś do mnie podchodził po prosu go ignorowałam. Większość pewnie mówiła tylko, że mi współczują. Zauważyłam jedynie koleżanki mamy, te starsze panie, które tak się śmiały w kościele. Mówiąc jak bardzo mi współczują miały uśmiech na ustach, co wkurzyło mnie jeszcze bardziej. Ale może mówiły mi jakiś kawał. Nie wiem. W końcu ich nie słyszałam. Stypa skończyła się tak samo szybko, jak się zaczęła. ,,Ocknęłam" się dopiero jak zatrzasnęłam drzwi do domu. Ale potem znów zapadłam w odrętwienie, bo nim się spostrzegłam, leżałam już w łóżku, przebrana i umyta. Ale po co to robiłam, skoro ona już nigdy tego nie zrobi? To nie sprawiedliwe, dla niej, nie dla mnie. I z tymi słowami w głowie, zasnęłam.
Ta da! I jak się podobał prolog? Dajcie znać w komentarzu! Jest to wielka pomoc dla mojej twórczości! Ten rozdział napisałam wcześniej niż planowałam i rozdział pierwszy mam już gotowy, ale też musicie czekać tydzień. :P No chyba, że mnie przekonacie. Postanowiłam, że rozdziały będę stawała się dawać, co tydzień, ale za dziewięć gwiazdek wstawię rozdział wcześniej (jeden z was może się rozleniwić :P), czyli w momencie wybicia dziewiątej gwiazdki. Tak, wiem jestem wymagająca, ale w też musicie coś z siebie dać. Dzięki za wszystko i do zobaczenia, pa pa.
