Prolog

404 21 0
                                        

   Dolina Stubai w południowo-zachodniej części Austrii przez wielu nazywana jest rajem na Ziemi. Srebrno-grafitowe wzgórza otaczają swymi ramionami tutejsze miasta i okoliczne wioski przeplatane zielonymi halami, na których do dziś, gospodarze wypasają stada śnieżno-białych owiec. Ludzie żyjący na tych terenach prowadzą sielskie życie. Utrzymują się głównie z roli, wyrobu regionalnych przysmaków oraz wysoko rozwiniętej turystyki.

   Tyrolski Innsbruck, będący stolicą jednego z dziewięciu austriackich landów, to bardzo żywe i gościnne miasto. Pełno w nim atrakcji i miejsc wartych zobaczenia. Co roku jest ono oblegane przez setki rodzin przybyłych na letni wypoczynek.

   Cechą charakterystyczną Innsbrucka oraz pobliskich miejscowości, są drewniane domy bogato ozdobione krwistoczerwonymi kwiatami pelargonii.

   Jedną z mieszkanek tej bajkowej okolicy stała się w wieku
jedenastu lat Gabriela Bachmann. Ojciec dziewczyny - Maxymilian Bachmann - wieloletni skoczek narciarski oraz członek zarządu austriackiego związku narciarskiego, po zakończeniu kariery został trenerem pomocniczym kadry narodowej Austrii. W związku z objęciem przez ojca nowego stanowiska, Gabriela była zmuszona do zmiany dotychczasowego miejsca zamieszkania. Rodzina opuściła Wiedeń i przeniosła się w okolice stolicy austriackich Alp. Ich nowym domem stała się niewielka wioska Milders, położona w pięknej dolinie prowadzącej na lodowiec. Pomimo tego gwałtownego obrotu spraw dziewczyna nigdy nie protestowała.

   Wraz ze swoimi dwoma starszymi braćmi - Sebastianem i Jonatanem - trafiła do ekonomiczno-sportowego gimnazjum z internatem w Stams, oddalonego od Milders o czterdzieści kilometrów na zachód, utworzonego z myślą o młodych zawodnikach pasjonujących się zimowymi dyscyplinami sportu.

   Od tej pory cała trójka bywała w domu jedynie w weekendy, święta i część wakacji. Gabriela, podobnie jak jej bracia, starała się unikać rozmów na temat jej pochodzenia, a w szczególności tych dotyczących jej rodziców, zwłaszcza ojca i jego pracy. Dla znajomych była zwykłą uczennicą i utalentowaną snowboarderką.

   Dziewczyna wraz z rodziną wiodła spokojne życie z dala od miejskiego zgiełku i uciążliwych gości.
Jednak wraz z nadejściem osiemnastych urodzin wszystko miało ulec kolejnym zmianom.

   Witajcie :) po wielu latach pisania do szuflady postanowiłam podzielić się niedużym fragmentem mojej twórczości. Uwielbiam pisać, to pomaga mi się odprężyć i na chwilę odciąć od szarej rzeczywistości, uciekając w wykreowany przeze mnie świat. Staję się kimś innym, może lepszym i przeżywam to czego zapragnę, ożywiam sny i marzenia, często te dziecinnie i dawno zapomniane.
Opowiadanie, które chcę Wam zaprezentować ma już grubo ponad siedem lat i to jego pierwsza publikacja. Jest to również pierwsza napisana przeze mnie kiedykolwiek praca. Wiele się od tego czasu zmieniło, zasady, nazwiska, ale okres w którym powstawało był jednocześnie najlepszym i najgorszym w moim życiu. Mogę powiedzieć, że praca nad tą historią, pasja i zaangażowanie w tamtym czasie poniekąd mnie uratowały i dlatego postanowiłam przeżyć ją jeszcze raz nie będąc już zagubioną nastolatką :) Jedni lubią wracać do bajek Disneya, a ja uwielbiam czytać po latach swoje opowiadania, śmiać się, płakać i wspominać. Mam nadzieję, że chociaż trochę przypadnie Wam do gustu. Miłej lektury ;)

confused daisy. [°jump into love°] / Gregor Schlierenzauer <Schlieri> skijumpingHistórias para pegar e não largar. Descubra agora