17.08.1998
Opowiem wam moją historie , która miala się zmienić odkąd go poznałem. Jednak nie poszło to po mojej myśli.
Witaj nazywam sie Alex i mam 11 lat. A w moim domu który ma być podobno moim azylem dzieje się istne piekło. Ja większość dnia spędzam u siebie w pokoju czekając tylko kiedy wróci mój mocno pijany ojciec i rzuci się na matkę z łapami i pewnie jeśli stanę w jej obronie to mi też się oberwie. Tak dobrze widzicie nie boi się mnie uderzyć nie raz miałem cały brzuch czy plecy w siniakach. Jako 11-latek nie miałem się z kim bawić , zawsze siedziałem sam i patrzyłem jak inne dzieci się bawiły. Może dlatego że tamte dzieci były bardziej lub mniej zamożne , a nasza rodzina nawet nie zaliczała się do tych dwóch grup. Całe miasteczko znało mojego ojca z pijaństwa. Byliśmy najbiedniejszą rodziną. No cóż taki los ... Pewnego letniego dnia kiedy wakacje już zawitały wybrałem się na spacer po lesie. Od 3 godzin chodziłem bez żadnego celu. Podczas tej wędrówki wchodziłem do starych zniszczonych domków. W pewnym momencie doszłem do tego domku do którego nikt nie wchodził. Interesowało mnie tylko to co tam jest i dlaczego nikt tam nie wchodzi. Po zastanowieniu weszłem tam. Nie było tam nic strasznego po prostu stary opuszczony domek bez niczego niepokojącego. Po paru minutach usłyszałem muzykę to nie była taka zwykła muzyka to była taka zbliżona do takiej z pozytywki albo takiej z takiego pudełeczka ale w trakcie tej muzyki słyszałem psychiczny śmiech. Nie przestraszyło mnie to , więc poszłem to sprawdzić. W rogu pokoju stał jakiś facet. Wyglądał trochę jak klaun , ale nie był ubrany kolorowo jak większość klaunów. Miał czarne roszczochrane włosy, czarny kołnierz, golf w biało - czarne poziome paski i czarne spodnie na szelkach. Gdy się odwrócił podskoczyłem z przerażenia. Miał całą bialą twarz, czarne usta które były rozciągnięte na poliki i tworzyły wielki uśmiech i ten jego nos który miał wygląd rożka w biało-czarne paski a jego białe tęczówki były przerażające . Powiedział że nazywa się Jack.
- Chce być Twoim przyjacielem. Wiem że nie masz przyjaciół , obserwowałem Cię.
- J..J..Jak to chcesz być moim przyjacielem ?
- No normalnie tak jak inni mają przyjaciół to Ty będziesz moim a ja Twoim.
-N...N...No dobrze niech będzie przynajmniej będę jakiegoś mieć.
- No widzisz jednak nie jesteś taki głupi na jakiego wygladasz.
- Co?! Co Ty powiedziałeś ?!
- Co?! Ja nic nie mówiłem?
- Mówiłeś. Powiedziałeś że jestem głupi.
- Nie, nie, nie powiedziałem że na takiego wyglądasz. Ups mam za długi język. Oj za długi.
- A co za różnica?
- W sensie jaka różnica że mam za długi język?
- Nie! Tylko jaka różnica jest czy wyglądam na głupiego czy że jestem głupi!
- W sumie to żadna. Cześć Jack jestem!
- Wiem mówiłeś już to.
- Mówiłem? A no tak mówiłem.
Chcesz cukierka ?
- Nie.
- Ale czemu sa dobre i słodkie. Więc jak ?
- No dobrze wezmę jednego.
- No i fajnie. Proszę.
Po tym jak zjadłem cukierka odpowiedziałem mu trochę o sobie i zaprosiłem go do mojego domu. Zgodził się z wielką chęcią. Zaprowadziłem go do swojego pokoju. Gdy zobaczył małe pudełko takie że jak kręcisz korbką to gra muzyka i wyskakuje klaun zaczął się o nie wypytywać :
- S...Skąd to masz?
- To jakaś pamiątka rodzinna pamiętam ją od zawsze. Pamiętam że moja babcia kiedyś powiedziala mi że w tym pudełku kiedyś ktoś mieszkał. Powiedziała mi że to było tak że mój pra pra pra pra ( tak z ileś 10 tych pra ) dziadek Izak dostał to pudełko i że był w nim jego przyjaciel. Pare lat później Izak wyjechał i zostawił pudełko i zapomniał o swoim przyjacielu. Po kilku latach wrócił do swojego domu, ale nie pamiętał już pudełka ani swojego przyjaciela. Podobno przyprowadził tam jakąś dziewczynę kiedy ta nie chciała mu ulec zabił ją. A pudełko przez przypadek zrzucił z półki na której stało. Z pudełka wyszedł jego przyjaciel a Izak dopiero wtedy sobie o nim przypomniał. Nie pamiętam dobrze ale ten przyjaciel nazywał się...
- Laughing Jack.
- Skąd to wiesz ?
- Naprawdę nie domyśliłeś się kim jestem.
- Nie .
- To ja zabiłem Izak'a !
- Co ?! Jak to ?!
- Mogę Ci dokładnie opowiedzieć jak to było. Chcesz posłuchać?
- Yhy ...
- Więc wtedy kiedy wyszłem z pudełka Izak nagle sobie wszystko przypomniał. Ale ja nie byłem już tym samym radosnym, roześmianym Jack'iem tym którego on znał za młodu. Zmieniłem się nie do poznania. Miejsce tęczowych barw zajęły czarne i białe. Mój sposób widzenia był optymistyczny ale teraz pesymistyczny. Z moim kochanym Izak'iem zrobiłem to samo co on zrobił z tą dziewczyną ale ja miałem bardziej artystyczny pomysł. Chciałem żeby wszystko widział i nie zamykał oczu z bólu więc pomogłem mu ich nie zamykać. Chciałem żeby to widział. Zrobiłem z niego piękne krzesło z jego kości a na samej gorze postawiłem jego czaszke.
- Co ?!
- No dalej powiedz że jestem psychiczny.
- Nie powiem tego bo boje sie co mi zrobisz.
- Hmm... Mądrze, więc to już czas na moją grę.
- Co?! Jaką grę?! Powinieneś już iść naprawdę nalegam.
- Hmm... Patrz co mówisz chcesz mnie zranic ??
Wtedy próbowałem uciec z pokoju ale jego ręce mogły się rozciągać w nieskończoność więc odgrodził mi nimi drogę ucieczki z pokoju. Już wiedziałem że długo nie po żyje.
- Zostań chwilkę gdzie Ci spieszno ?
- Ja nie chce umrzeć! Mam dopiero 11 lat! Proszę Cię nie zabijaj mnie!
Mówiłem to ze łzami w oczach. A on powiedział.
- Ojoj jakie to przygnębiające. Czemu miałbym Cię zabić?
- Bo Izak był moim przodkiem ?
- To to ja już wiem. Ale zabawa z nim była przednia.
- To mnie nie zabijesz?
- No niewiem.
Po tym rzucił sięna mnie i zrobił ze mną to samo co z Izak'iem. Rzucił mnie na podłogę i połamał mi nogi i ręce. Krew była na wszystkich ścianach. A on wciąż powtarzał jedno zdanie a przy tym śmiał się jak opętany : "NIE MOŻE BYĆ RZEZI BEZ ŚMIECHU" ( po angielsku brzmi i wyglada lepiej ) . Tak zakończyło się życie 12-letniego chłopca o imieniu Alex, którego przodkiem był Izak ten który poznał nowego przyjaciela o którym marzył. Pewnie teraz myślicie sobie co stało się potem, wtedy co zrobili moi rodzice gdy weszli do mojego pokoju. Podobno Jack też ich zabił i zrobił to samo co ze mną i Izak'iem czyli przerażające krzesło z kości, wnętrzności a na samej gorze tak samo umocował czaszki.
Od autora:
Hej tu CreepyPastaINSANEguy napisałem/-am to dlatego że creepypasta Laughing Jack'a jest moją ulubioną. Tak jak
pisałem/-am w książce ( coś krótkie na książkę ale cóż ) " Pod Władzą " napisałam że napiszę podobne części z Jeff'em Jason'em E.J i L.J więc z L.J się wywiązałem/-am teraz tylko musicie czekać na resztę.
ESTÁS LEYENDO
Wymyślony Przyjaciel
TerrorJest to opowieść o Laughing Jack'u . Jest zrobiona na podobizne jego Creepypasty .
