Niebezpieczeństwa lasu

47 8 3
                                        

Tego dnia na dworze było okropnie zimno. Deszcz padał nieprzerwanie od kilku godzin   tworząc dość spore "jeziorko" koło mojego domu. Wiatr wiał jak szalony, a ja ubrany jedynie w cienki sweter stałem tam i jak skończony debil gapiłem się w krzaki, jednocześnie trzęsąc się z zimna i próbując chować pod niewielkim daszkiem.

"Gdzie jest ten idiota?" - w kółko powtarzałem sobie w myślach - "Jak zwykle nie słucha tego, co do niego mówię"

Nagle coś przewróciło mnie na ziemię prosto w błoto. Wkurzony podniosłem się na tyle, na ile pozwoliło mi przyciskające mnie do ziemi ciało.

-Co ty do jasnej cholery wyprawiasz?! Najpierw muszę czekać na ciebie tyle czasu, a teraz przez ciebie jestem cały brudny!

-Nie gniewaj się na mnie, stęskniłem się za tobą.

Poczułem dreszcze na całym ciele od ciepłego powietrza, gdy szepnął mi do ucha, dlatego wzdnąłem się i szybko zrzuciłem go z siebie.

-Jeśli tęsknisz to chociaż przychodź na czas!

-Skąd mam wiedzieć, która jest godzina?

-No nie wiem. Może, na przykład, noś zegarek, który ci dałem?!

-Jest niewygodny. Uciska mi nadgarstek i nie mogę przez niego normalnie jeść.

-Pierwszy raz słyszę, żeby komuś zegarek przeszkadzał w jedzeniu.

Podniosłem się z ziemi i zacząłem wchodzić po schodach do mojego domu. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem, że z jakiegoś powodu ten potwór za mną nie idzie.

-Iwe? Na co czekasz? Chodź do domu, musimy się umyć z tego błota.

Mógłbym się założyć, że przez chwilę widziałem merdający ogon, po tym jak to powiedziałem. Chłopak szybko podbiegł i wyprzedził mnie na schodach, wchodząc szybko do mieszkania i kierując się od razu do łazienki.

-Czekaj chwile! Ubrudzisz mi podłogę!

Mówiąc to już nawet nie liczyłem, że mnie posłucha. Jeśli ktoś wychował się w lesie niemożliwym jest zmienić jego zwierzęcą naturę. Jedyne co mogę dla niego zrobić to zmienić niektóre jego nawyki, jednak Iwe taki już po prostu był.

-Dlaczego mamy nie ma w domu?

Usłyszałem wołanie z łazienki. Iwe odwiedział mnie w tajemnicy. Przychodził do mnie, gdy mojej matki nie było w domu. Wtedy mogliśmy spokojnie spędzać razem czas, unikając dziwnych spojrzeń, pytań i rad w stylu: "Lepiej przestań się z nim zadawać. Nigdy nie wiadomo czy nie jest on jakimś oszustem."

No cóż, znałem Iwe kilka lat i jestem pewien, że można mu ufać. Mimo tego, że zachowuje się bardziej jak pies niż jak człowiek to ma on na prawdę wspaniałe wnętrze.

-Pojechała na trzydniową wycieczkę do Warszawy, więc nie musisz się tym przejmować.

-A co jeśli wróci wcześniej?

-Nie wróci.

-A jak wróci?

-Mówię ci, że nie wróci! Daj mi spokój!

Poczułem jak Iwe przytulił mnie od tyłu. Gorąco jego ciała przenikło przez moje ubranie i niemal natychmiast mnie ogrzało.

-Iwe... Co ja ci mówiłem o noszeniu koszulki?

-Bez niej jest dużo wygodniej.

-Przeziębisz się.

-Nie czujesz jaki jestem gorący? Za to tobie musi być na prawdę zimno. Jesteś taki lodowaty.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Sep 06, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Chłopak z lasuStories to obsess over. Discover now