Jutrzenka

141 12 4
                                        

Aurora stała na dachu,

stopą przydeptuje promyk słońca.

W dole bawią się dzieci sflaczałą piłką.

Uśmiecha się bogini i siada na czerwonych dachówkach.

Odbił się promyk i spadł w dół na pole lawendy.

Łza w oku dziewczyny, patrzy w dół,

nikt nie widzi.


Kiedyś nie było siatkówki.

Eros i Psyche znali warszawskie gołębie

podchodzące po okruchy.


Eurydyka uwięziona w Hadesie

miała "głuchy telefonu"

do Orfeusza.


Dzieci goniły zające odbite lusterkiem,

grały w kulki za płotem,

 w podciąganie i zwis na trzepaku.


Aurora promieniała wtedy szczęściem.

Powiedziała mi o tym na ucho.

Liczyła na mój uśmiech,

a mnie szkoda.

Tych minionych epok,

zabaw i przytyków.

Ważnych, bo dziś ginie dziś.

(styczeń - sierpień 2017)




pustoStories to obsess over. Discover now