Cześć. Nazywam się Luna, mam 14 lat ( według ludzkich ) i jestem wampirzycą z rzadkim zdolnościami. Byłam więziona przez Wilkolud. Udało mi się iciec od moich oprawców, znalazł mnie pewny wędrowca, niestety nie poznałam imienia swego wybawcy, ale za...
Czekałam przed wielką salą na to, aż wezwą mnie do tiary przydziału. Zza drzwi usłyszałam głos dyrektora. - A teraz zapraszamy nową uczennice, Lune, która dojdzie do 4 klasy. Weszłam na sale, oczy wszystkich skierowały się na mnie. Każdy na moim miejscu by się stresował, lecz mnie na zjadał stres, byłam przyzwyczajona do takich sytuacji. Kiedy doszłam na podest, Pani Mcgonald kazała usiąść mi na krzesełku, po wykonaniu tej czynności wsadziła na moją głowę kapelusz. W mojej głowie słyszałam głos tiary: - Nieprawdopodobne. - Co? - Nie umiem Cię przydzielić, posiadasz cechy wszystkich domów, a wiele jest ukrytych przed mym wzrokiem, jak to możliwe? - Nie wiem, nie znam się na tym. - Który dom? - Mnie się pytasz to ty tu mnie przydzielasz. - Ech, w ogóle nie pomagasz, może Sliterin? Jesteś ambitna i potrafisz postawić na swoim, ten dom był by dobry dla Ciebie. - ee - Ale Gryffindor też pasuje. Jesteś odważna poświęciła byś najwyższą cenę za twoich bliskich. Mogę zadać Ci kilka pytań? - No, i tak nie mam nic do roboty. - No dobrze. Od czego by zacząć. Widzisz księgę czarnej magii co robisz? - Zaczynam ją czytać. Nie ma złej magi i dobrej, magia jest nijaka. To ludzie źle lub dobrze z niej korzystają. A warto czasami wiedzieć. - Ciekawe, nawet bardzo, masz inne postrzeganie, niż każdy na tej sali. Widzisz przyjaciela w potrzebie co robisz? - Rozpoznaje się w sytuacji i zaczynam działać, oddam za niego życie jeśli będzie to konieczne. - Czym jest dla Ciebie statut krwi? - Niczym. Nie jest dla mnie ważne, kto z jakiej rodziny pochodzi, człowiek nie ma wyboru. A pierwsi czarodzieje pochodzili od mugoli, Więc dlaczego mam sądzić kogoś po statusie krwi? - Będziemy musieli kiedyś głębiej porozmawiać. Chyba powinienem Cię przydzielić, bo wszyscy się już nie cieirpliwiom. Pomożesz mi z wyborem? Omiotłam sale wzrokiem, swój wzrok zatrzymałam na brązowowłosym chłopaku o miodowych oczach oraz o bladej cerze z drobnymi bliznami na twarzy. Wilkołak pomyślałam. - Do Gryffindoru, proszę przydziel mnie do domu lwa. - GRYFFINDOR!!!! Uczniowie z domu lwa zaczęli klaskać, a ja wstałam i udałam się w kierunku stołu. - Cześć, jestem Luna. Mogę tu usiąść? Zapytałam się chłopaka, który wcześniej zwrócił moją uwagę. - Jasne - odparł chłopak z lekkim uśmiechem na twarzy. - Tak w ogóle to jestem Remus Lupin. - Hejo, piękna, ja nazywam się Syriusz Black. - A ja to James Potter. - Ja nazywam się Peter Pettigrew. - Miło mi poznać - uśmiechnęłam się do nich nieśmiało. Chłopaki tak wciągnęli mnie w rozmowę, że nie zauważyłam jak szybko minęła mi kolacja. Po posiłku Huncwoci zaprowadzili mnie do pokoju wspólnego. Tam się rozdzieliliśmy, chłopcy poszli do swojego dormitorium, a ja zostałam w pokoju wspólnym, ponieważ nie wiedziałam, gdzie mam się udać. Usłyszałam kroki i po chwili w pokoju pojawiła się Pani Mcgonald. - Przepraszam, nie powiedziałam Ci gdzie masz pokój, choć pokaże Ci. - To tu. Teraz muszę już iść, dziewczęta powiedzą Ci plan lekcji. Skinęłam głową i od razu weszłam do środka. W pokoju były dwie dziewczyny jedna była rudą dziewczyną, o oczach w kolorze trawy, a jej cera była lekko opalona, druga zaś miała brązowe włosy, duże czekoladowe oczy i skórę opaloną na brzoskwinie. Zielonooka uśmiechnęła się radośnie i podbiegła do mnie. - Cześć, nazywam się Lily Evans, a ona to Dorcas Meadows. - Hejka - powiedziałam do mnie uśmiechnięta brunetka. - Cześć jestem Luna. - Jestem śpiąca - jęknęła Dorcas, a Lily skwitowała to śmiechem. - Rzeczywiście jest już późno, pogadamy jutro, a teraz chodźmy spać. Wszystkie trzy poszłyśmy do łóżek, lecz kiedy dziewczyny zasnęły ja wstałam, mój organizm nie potrzebował snu. Postanowiłam przejść się i poznać okolicę. Wyszłam przed szkołę, niebo było bezchmurne, gwiazdy świeciły, tak samo jak księżyc, lecz nie było jeszcze pełni, ,, On " był tylko małym skrawkiem, lecz dla mnie i tak był piękny. Odkąd pamiętam kocham noc jest tak tajemnicza, a za razem piękna. Przechadzałam się tak bardzo długo, dopiero nad ranem wróciłam do dormitorium, całe szczęście dziewczyny jeszcze spały. Poszłam się przebrać, by następnie zejść na śniadanie, a ubrałam się w to:
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
W Wielkij Sali tak jak się spodziewałam nie było nikogo. Podeszłam do stołu, po pewnym czasie nie świadomie zaczęłam nucić ,, Kołysankę o przebudzeniu ".
A z moich ust wydobywał się tekst piosenki:
Z głębi siebie wołam Cię Otwórz oczy i zobacz mnie Każdy oddech boli wciąż Ściska gardło, boję się
W olbrzymiej pustce zgubiłam się Raniące myśli wciąż chwytam Przełknę, zapomnę, ucieknę stąd Zamykam oczy, znikam
Otul mnie, śnie, sobą okryj mnie Nie zostawiaj samej
Staram się, przykro mi Trudno, nie potrafię nic Nie każ mi, już nie mam sił Tak mi wstyd, tak bardzo wstyd
W połowie usłyszałam czujesz kroki, momentalnie przestałam śpiewać. - Cześć - usłyszałam Remusa. - Cześć - powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka. - Reszta jeszcze śpi? - Tak. A dziewczyny? - Też. Na stole pojawiło się jedzenie, ja wzięłam kawałek chleba i zaczęłam go jeść. Remus tymczasem zwiną ze stołu czekoladę. - Widzę, że twoje śniadanie jest bardzo odżywcze - zaśmiałam się. - I mówi to osoba, która zjada suchą kromkę chleba. - No. Remus prychnął rozbawiony - Remi, a oprowadził byś mnie po Hogwarcie? - Remi? - spytała rozbawiony chłopak. - Chciałam być miła, uraziłeś moje uczucia - rzekłam z powagą, łapiąc się przy tym za serce. Obydwoje zaczęliśmy się śmiać, a uczniowie będący w sali zaczęli nam rzucać dziwne spojrzenia. - Wracając do tematu Hogwartu to nie ma sprawy. A tak w ogóle to może opowiesz coś o sobie, nie za wiele o tobie wiem? - Dobrze, ale ty opowiesz coś o sobie, pasuje? - Ok, zaczynaj. - Hmm... Lubię czytać książki, spędzać czas na powietrzu, śpiewać, malować i wiele innych rzeczy. Mój ulubiony kolor to krwista czerwień. Umiem tańczyć tango, walce, różne rodzaje tańca dworskiego oraz historycznego. I jestem sierotą. Teraz ty opowiedz coś o sobie. - Takkk... Może trochę później? - Boisz mi się zaufać? - spytałam z lekkim uśmiechem, lecz w moich oczach można było dostrzec smutek. - Muszę już iść, spotkamy się później. Nie dałam dojść do słowa chłopakowi, szybko wyszłam z sali. Było mi cholernie smutno, postanowiłam, że komuś zaufam, że z czasem ktoś mnie pozna i zawiodłam się przy ujawnieniu tak minimalnego skrawka mojej przeszłości... W czasie mojej przechadzki stwierdziłam, że włożę na moją twarz maskę obojętności, tak jak zawsze. Z nieznanego mi korytarza poszłam, przy pomocy przechodniów doszłam jakoś do dormitorium. Moich współlokatorek nie było w pokoju, to dobrze, bo nie chciałam nikogo widzieć. Podeszłam do okna. Widok za nim roztaczał się na zakazany las. Zaczęłam śpiewać ,, Halleluja "
Kiedy skończyłam piosenkę usłyszałam klaskanie za sobą. Gwałtownie obróciłam się w stronę dźwięku, w drzwiach stały dziewczyny oraz huncwoci. Syriusz z Jamsem mieli w rękach butelki z piwem kremowym. - Pięknie śpiewasz - odezwał się Remus. Inni pokiwali głowami na znak zgody. - Dziękuje - odpowiedziałam uśmiechając się przy tym leciutko. - To co, gramy w butelkę? - zapytał Syriusz. Dziewczyny tak samo jak huncwoci usiedli na ziemi, tylko ja cały czas stałam pod oknem. - Grasz? - usłyszałam głos Lili za sobą. - Nie - chciałam odejść ale Poterr pociągnął mnie i upadłam na podłogę koło niego i Lupina. - I tak muszę grać, prawda? Poterr jedynie w odpowiedzi pokiwał głową. Black wyciągnął pustą butelkę, a Remus fałuszoskop...