♥️Rozdział pierwszy♥️

40 1 1
                                        




Właśnie dzisiaj kończę swoje 17 urodziny. Nie spodziewałam się jakichkolwiech prezentów, ze wzgledów oczywiście finansowych oraz jak i brak umiejętności korzystania z internetu przez rodziców.. (nie żeby nie umieli korzystać z niego w ogóle, ale z zakupy internetowe raczej odpadają)

Obudziłam się przed dziewiątą, przez kuchenne zapachy .. Zeszłam na dół, aby zobaczyć co mnie obudziło. Próbowałam zejść jak najciszej ze schodów, żeby nikt mnie nie usłyszał, ale nie bylo to reale przez nasze skrzypiące schody.. Przeszłam może z 6 schodów, aż nagle zza rogu kuchni wyłoniła się babcia.

- Ooo moja kochana solenizantka wstała, chcesz urodzinowe naleśniki na śniadanie? - z radością w oczach powiedziała babcia.

- Tak, chętnie zjem. Dziękuje. - odpowiedziałam, schodząc dalej ze schodów.

Wchodząc do kuchni zauważyłam pełno mąki na stole, jak i na podłodze. Domyśliłam się, że babcia chciała zrobić mi niespodziankę i upiec jakieś ciasto. Kocham jej wyroby, bo naprawdę smakuja cudownie. Każdy by się zakochał w jej kuchni.

-Dobrze spałaś kochanie? - zapytała babcia, rozrabiając ciasto na naleśniki.

- Emm, no w sumie to tak, tylko pewien zapach mnie obudził, co to było? - powiedziałam z uśmiechem.

-A to miała być dla ciebie miła niespodzianka, ale dopiero później, dobrze? - powiedziała szybko babcia.

Chwilę po zjedzeniu naleśników, zadzownił dzwonek do drzwi. Był to mój nalepszy przyjaciel - Harry.

-HEJ! Jak się czujesz Mia? Mam dla Ciebie świetny prezent! - przywitał się z entuzjazmem Harry.

-Hej, no dobrze się czuje, a jak mam się czuć? Harry.. wiesz, że nie chcę żadnych prezentów.. - oznajmiłam Harry'emu.

-Mia, weź przestań, w końcu masz urodziny.. a poza tym są wakacje.. należy Ci się coś!

Po tych słowach chłopak wyjął z kieszeni małe opakowanie. Podał mi prezent i powiedział abym otworzyła je teraz. Szczerze mówiąc nie miałam ochoty otwierać..

Harry jest totalnie inny niż ja i moja rodzina... Jest dość bogaty, jego ojciec wypływa często na morze i nie ma go całymi dniami, a nawet miesiącami. Jego matka często wyjeżdza w sprawach biznesowych do dużych miast w kraju, jak i zza granicą. Także jej również często w domu nie ma. Podczas ich nieobecności Harry, albo jest sam w domu, albo z babcią. Nasza wieś nie jest duża, liczy około tysiąca mieszkańców, więc każdy siebie chociażby kojarzy.

Znam się z nim całe życie (czyli dzisiaj koło 17 lat!).

-No otwórz ten prezent! Proszeeee, chcę zobaczyć twoją reakcję!

Już miałam otwierać, ale się zawachałam. Harry tylko pokazał gestem ręki, że mam w końcu zobaczyć. Nie powiem, bałam sie trochę, że wydał za dużo pieniędzy..

Po chwili zawachania, w końcu go otworzyłam. W małym opakowaniu ujrzałam 2 skrawki papieru oraz malutką karteczkę. Spojrzałam na Harrego.

-Mia! Nie zastanawiaj się, tylko zobacz w końcu...

Wziełam do ręki najpierw karteczkę. Było w niej napisane:

"Mia, wiesz że chcę żebyś była szczęśliwa.. myślę, że spodoba Ci się. Kocham Cie, Harry."

Uśmiechnełam się, czytając to. Wziełam do ręki 2 skrawki papieru. Zaczęłam się im przyglądać i z tego co zrozumiałam, to były bilety... Bilety moich marzeń. BILETY DO MIASTA! Tak, wiem może to się komuś wydawać dziwne, ale ja naprawde całe życie spedziłam na wsi.. nigdy nie byłam w dużym , głośnym, świecącym się mieście!

-O BOŻE, HARRY!!! NIE WIERZĘ!

-Wiedziałem, że Ci się spodoba, kupiłem 2 bilety, żebyśmy mogli pojechać razem.

Nie mogłam uwierzyć co się właśnie stało. W tym momencie rozpoczyna się spełnienie mojego jednego z dwóch marzeń!

____________________________________________________________

543 słowa (bez notki)
Jak Wam się podoba? Mój pierwszy rodział, mam nadzieje, że wyszło okej..
Jeżeli Ci się podoba, to zachęcam do zostawienia po sobie gwiazdki oraz komentarza! xx ♥

She lives in dreams ♥Stories to obsess over. Discover now