Prolog

35 2 3
                                        

- Berta, musimy porozmawiać! Przyjdź do salonu! - Krzyknęła wysoka brunetka, mama dziewczyny.
Berta, która właśnie leżała na łóżku i czytała książkę z niechęcią wyszła ze swojej sypialni i udała się do pokoju. Była to szczupła szatynka.
- O co chodzi? - Zapytała trochę zła, bo właśnie w książce rozwijała się akcja. W odpowiedzi jej mama poklepała miejsce obok niej, by usiadła na kanapie.
- Myślałam o tym co mi mówiłaś wcześniej, że rówieśnicy w szkole Ci dokuczają, zaczepiają na ulicy - tu zrobiła przerwę by wziąć oddech - Postanowiłam, że się przeprowadzimy. Wyjeżdżamy za tydzień na wyspę Jorvik, są tam piękne widoki... Wiem, możesz być na mnie zła, że mówię to dopiero teraz. Berta chwilę patrzyła na mamę po czym na jej twarzy pojawił się uśmiech. Nie była zła na mamę, była bardzo szczęśliwa.
- Dziękuję! - krzyknęła i rzuciła się mamie na szyję, chwilę potem odsunęła się od niej i pocałowała ją w policzek - Bardzo się cieszę, od dawna chciałam się przeprowadzić... Te zaczepki nie dawały mi spokoju. Jeszcze raz dziękuję! - Znowu się przytuliły - A jak się tam dostaniemy?
- Płyniemy promem - W tej chwili szatynce zabłyszczały oczy, bardzo lubiła podróżować promem. Kochała wpatrywać się w lśniącą wodę i zwierzęta które w niej pływały.

- Okej, idę dalej czytać książkę - Wstała z kanapy i pobiegła do pokoju.
Gdy usiadła na łóżku i wzięła do ręki lekturę nie mogła się skupić, ciągle rozmyślała o tym jak jest na wyspie. Stwierdziła, że pójdzie do pobliskiej biblioteki i coś o niej znajdzie. Otworzyła szafę i wzięła z niej buty, a później uprzedzając mamę gdzie idzie wyszła z domu. Na dworze było ciepło, bo właśnie zaczynało się lato. Niestety stało się coś co popsuło jej humor, przed nią szły trzy dziewczyny z jej klasy.
- Dziewczyny, patrzcie co tu idzie - powiedziała najwyższa z nich, czyli ich "liderka" - Ugh, patrzcie co ma na sobie - Spojrzała na Berte jak na jakiegoś zdechłego szczura.
- Jak można chodzić w dresie po mieście, a te okulary... Fuj - Powiedziała z odrazą farbowana blondynka stojąca po lewej stronie najwyższej.
- Oh, odwalcie się. - Powiedziała i ominęła je.
- Co ty do nas powiedziałaś? - Zapytała liderka z miną jakby właśnie dostała w twarz - W szkole będziesz miała... - Tu przerwała jej Berta.
- Bardzo mi przykro, ale nie zobaczycie mnie już w szkole, papa. - Uśmiechnęła się i poszła dalej, dziewczyny chwilę stały i patrzyły jak odchodzi. Berta była z siebie dumna, wreszcie się im postawiła.

Gdy była już w bibliotece i znalazła książki o tematyce wyspy Jorvik usiadła przy stoliku i odłożyła je. Wzięła jedną i zaczęła czytać;

,,Legenda głosi, że wyspa Jorvik była niegdyś skamieniałym pustkowiem pogrążonym w ciemnym i zimnym morzu, dopóki nie spadła z nieba lśniąca gwiazda.

Jej blask uniósł się ponad kraterem, a z niego wyłoniła się dziewczyna na koniu. Jechała z wdziękiem po powierzchni wody, a w prawej ręce trzymała światło.

Dziewczyna i jej koń dojechali na wyspę i w jej centrum umieścili światło. Życie natychmiast zaczęło pojawiać się w każdym zakątku, a ponura wyspa zmieniła się na jasną i przyjazną.

Mieszkańcy Jorvik zawsze pielęgnowali bliską więź z końmi, a niektórzy nawet mówią, że są one solą tej ziemi".

- Wow - szepnęła dziewczyna - Jeszcze bardziej nie mogę się doczekać gdy będziemy na miejscu.. Może namówię mamę na jazdę konną? Dawno nie jeździłam.

Pochłaniała książki i straciła poczucie czasu, gdy spojrzała na zegarek pokazywał godzinę osiemnastą. W bibliotece spędziła już cztery godziny. Oddała książki i poszła do domu.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Aug 16, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Jorvik | Przebudzenie złaStories to obsess over. Discover now