POV. Lizbeth
Aktualnie siedziałam w moim pokoju w Malfoy Majors. Mimo że mieli tu wiele sypialni, musiałam dzielić pokój z Draco. A to dla tego że wiele śmierciożerców pragnie być bliżej czarnego pana. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, gdyż i tak przychodził tu tylko po to, by się wyspać.
Siedząc na wysokim parapecie, patrząc na widok za oknem rozmyślałam o tym jak bardzo zmieniło się moje życie w ciągu ostatniego miesiąca. Nie mając jeszcze lat siedemnastu, opuściłam sierociniec i wyruszyłam na spotkanie z Voldemortem oraz zasłynęłam jako "cicha śmierć". Po prostu pojawiałam się, zabijałam i znikałam. Nikt nie znał mojego imienia, nie licząc Voldemorta i kilku jego najbardziej zaufanych śmierciożerców. W sierocińcu było inaczej. Każdy nazywał mnie odmieńcem z powodu heterochromii oczu. Jedno oko mam czarne a drugie czerwone. Do tego dochodzą czarne włosy do pasa i blada cera. Na szczęście w świecie czarodziejów odkryłam że jestem metamorfomagiem i mogę ukrywać moją przypadłość. Podeszłam do toaletki i wyobraziłam sobie blond włosy. Patrzę w lustro. Nieźle mi to wyszło, mruknęłam.
Nagle z zamyślenia wyrwało mnie skrzypienie otwieranych drzwi i do pokoju weszła Bellatrix.
- Czarny Pan cię wzywa. - powiedziała.
- Już idę - odwróciłam się i powlekłam za Bellą.
Droga minęła nam w milczeniu i odezwała się dopiero przed jego pokojem:
- Uważaj. Ma zły humor.
Typowe z jej strony.
Zawsze tak mówi bo uważa że wie o nim wszystko. A tak naprawdę nie wie nic.
Weszłam niepewnie do środka a Czarny Pan zaczął mi opowiadać po co tu przyszłam :
- Witaj, Lizbeth. Jak wiesz twoje umiejętności są ponad przeciętne i bardzo przydatne. To dziwne jak szybko dałaś radę opanować czarną magię przebywając pośród tych... śśśmieci - wydał dźwięk podobny do syku. - Ale przejdźmy do rzeczy. Jak wiesz muszę zabić Harrego Pottera. A żeby to zrobić musszę go do mnie zwabić. Dlatego postanowiłem że TY mi posłużysz w tym celu...
- Ja? To wielki zaszczyt zrobić coś takiego dla ciebie, Panie, jednak... Jak mam to zrobić?
Myślał przez chwilę, wstał i rzekł:
- Nikt nie wierzy Potterowi w to, że powróciłem. Jest tylko jeden człowiek. Albus Dumbledor. Na pewno obaj coś knują. Ja podjąłem kroki co do ministerstwa magii. Wyślą Dolores na nauczycielkę obrony przed czarną magią. I jest jeszcze Severus. Jednak nikt nie da rady zdobyć Pottera. Dlatego wyślę Ciebie. Zdobędziesz jego zaufanie, lecz najpierw pogadasz z tym starcem na temat dołączenia do klasy Harrego. Potem pójdzie gładko. Jasssne?
- Tak, Panie. - powiedziałam i wyszłam.
Niby plan doskonały. Ale jak mam się wcielić w rolę dobrej przyjaciółki skoro mam go ochotę zabić? Nie wiem.
YOU ARE READING
Vivienne - tajemnica Lily Potter
FanfictionHarry zaczyna przyjaźnić się z Lizbeth Grin. Voldemort zaczyna ataki. Ministerstwo się sypie. A jakimś cudem Voldemort wie wszystko na temat Zakonu i Harrego. Czy Lizbeth okaże się zdrajczynią? I kim jest Vivienne? Zapraszam
