Harry wysiadł z auta pod siedziba radia. Był bardzo ładny, słoneczny dzień i do tego zapowiadał się miło. Koncepcja spędzenia paru godzin z przyjacielem, śmiejąc się i opowiadając o swojej muzyce oraz filmie, w którym ostatnio wziął udział, była naprawdę zachęcająca. Założył uśmiech i śmieszny beret od Nialla, który ten podarował mu z okazji wydania pierwszego singla z dołączona karteczką 'I tak będę wyglądać przystojniej od ciebie, kutasie.'. I wtedy to go rozśmieszyło, nawet na tyle, ze napisał mu wiersz i wysłał koszulę, taka jaką on sam by założył. Jego poezja zawsze była gorsza od tekstów piosenek, które pisał, wiec wiersz był przepełniony idiotyzmem i przekleństwami. To sprawiało, ze Harry czuł się cool. Mama zawsze mówiła mu, że nie do twarzy mu z 'kurwa' czy 'chuj', ale jeżeli to dawało mu poczucie, że żyje, to czemu miałby z tego rezygnować?
Jego złote buty odbijały całe słońce, podobnie do uśmiechu. Na wejściu każdy powitał go ciepło, usłyszał dużo 'Dobrze cię znów widzieć, stary' i uścisnął dłoń z każdym po kolei. Na końcu przyszło mu przywitać się z Louisem - asystentem Nicka, chłopcem od kawy i listów. I Harry nie może o nim dłużej myśleć, bo wystarcza jego uśmiech i ciepłe 'Cześć', żeby brunet się zarumienił i nie mógł odpowiedzieć na przywitanie. Kiwnął głowa nieśmiało uśmiechając się i spojrzał na swoje buty. Są ładne, choć nie ładniejsze od tych cholernych, lazurowych oczu szatyna, i to było dobre, jeżeli nie chciał mieć problemu w sercu i spodniach. Odszedł kawałek i usłyszał wołanie jego imienia, wiec odwrócił się i tam znów zobaczył Tomlinsona.
- To moja praca, wiec może chciałbyś kawy? Takiej jak zawsze, mleko i łyżeczka cukru - zapytał szatyn i uśmiech zielonookiego się poszerzył.
- Jasne. To bardzo miłe, że pamiętasz, Louis - odpowiedział miło zaskoczony i podekscytowany, BO TEN LOUIS, NIE INNY WIE JAKA KAWĘ PIJE I TO NA MAXA UROCZE(!!!).
- Miłego dnia, Harry - powiedział Lou, po czym zniknął, a brunet nie zdążył mu nawet podziękować. Jego buzia była już o odcieniu czerwieni, a kolana ledwo go podtrzymywały. Zrobie to potem, pomyślał i odetchnął wstrzymywane powietrze.
Podziękował makijażystce, bo i tak był już spóźniony a Nick użyje makijażu, by go wyśmiać i wszedł do pokoju nagrań. Jego przyjaciel siedział już na swoim miejscu, a gdy zobaczył Stylesa szybko wstał, i przytulił go.
- To jak, Harry, zaczynamy? Och, widzę, ze tym razem odpuściłeś sobie rozświetlacz, teraz już nie jesteś, jak modelka z instagrama - zaśmiał się, a brunet mu zawtórował. Co jak co, ale złośliwe uwagi Grimmy'ego były zabawne, mimo wszystko. - Siadaj, zaraz wejdą kamery a ja już zaczynam, ósma wybiła.
Siedzieli i śmiali się, rozmawiali o filmie, trasie, a Louisa jak wywiało po kawę, tak do teraz go nie było.
- To Two Ghosts na pewno nie jest o Taylor? Mamy coraz więcej teorii! Cały tumblr o tym huczy! Miałeś inna muzę? Harry zdradź nam, proszeeee - przeciągnął samogłoskę i wydął usta, co wydało się Harry'emu całkiem zabawne.
- Nie Grimmy, ta piosenka jest o kimś innym, opowiada o mnie i pewnej osobie, powiedzmy, która nie zwraca na mnie uwagi? Po prostu ja jestem gwiazda, a ona nie. Nie jesteśmy tymi, kim powinnismy być. Teraz rozumiesz? - Harry czuł, ze powiedział za dużo, bo teraz jego fandom będzie miał większa zagadkę, ale to go aż tak nie przejęło.
- Czyli masz na kimś crusha! Nie dowiemy się kim jest ta osoba? - zapytał Nick, a H pokręcił głową. - Dobrze, wiec pora na zabawę! Podłączymy cie to tej maszyny, szczerze nie wiem jak to działa, ale używają tego w szpitalach i wykrywa to puls. Jesteś gotowy? Mam nadzieje, ze ogoliłeś klatę, bo inaczej zaboli. - zapytał Grimmy i Harry się zawstydził.
- Chyba nie miałem czego tam golić, mam męskość w duszy i spodniach, nie owłosieniu na klacie. - zaśmiał się, a cała ekipa zrobiła to samo.
Po podłączeniu do maszyny i postawieniu jej obok Harry'ego mogli zaczynać zabawę. Nick zaczął pokazywać chłopakowi zdjęcia modelek, butów, pieniędzy, nawet aktorów bez koszulki. Normalny puls waha się między 60-100 i taki się utrzymywał. Modelka nie wzbudziła prawie żadnych emocji, a pieniądze, Ryan Gosling i botki sprawiły, ze jego tętno się podniosło, nawet do granicy. Ale w pewnym momencie do pomieszczenia weszła zagłada Harry'ego.
- Wybaczcie mi Grimmy, Harry, ale espresso się skończyło i musiałem jechać do Starbucksa, tam są zawsze kolejki. - zaśmiał się i spojrzał na nich po raz pierwszy od wejścia do studia.
- Panie i panowie to był nasz kochany Louis Tomlinson i pyszna kawa! - Harry spojrzał na Nicka, a chwile później na szatyna. Przegrał.
Jego serce zabiło dwukrotnie szybciej, na twarzy pojawiły się rumieńce. I kim byłby Grimshaw, gdyby tego nie zauważył. Lou podał Harry'emu kawę pod bacznym obserwowaniem przez prowadzącego. Przy zetknięciu ich dłoni Harry zestresował się i zaczerwienił bardziej, plus przyspieszył, a na jego rękach pojawiła się gęsia skórka. Grimmy wybuchł śmiechem, i wszyscy zwrócili uwagę na bardzo głośno pikające urządzenie obok Harry'ego. Pokazywało 120 uderzeń na minutę. Każdy już wiedział, ze 'tym crushem' jest Lou, chyba z wyjątkiem samego Louisa. Nick spojrzał na Harry'ego pytającym wzrokiem, a Harry kiwnął głowa.
- Drodzy słuchacze, tajemniczym crushem naszego chłopca jest Louis Tomlinson! Jak się z tym czujesz Lou? Chodź, usiądź obok Harry'ego. Chłopcy przynieście mu krzesło! - I Harry go nienawidzi, bo cały świat wie, i cały świat bruneta też. Louis uśmiechnął się mocno, chyba był zdziwiony, ale szczęście przeważyło- Gwiazdo i tak już wiemy, teraz chociaż zaproś Louisa na randkę. - Zielonooki poczuł, ze mu niedobrze.
- Przepraszam Grimmy, ale to chyba sprawa moja i Harry'ego, a nie całego świata. Możesz dać mu przerwę? Albo po prostu skończyć już grę? - Louis stanął w obronie Harry'ego i, o boże, brunetowi podobał się jeszcze bardziej.
- Dobrze, wybacz, poniosło mnie. I tak już kończyliśmy wiec, dziękujemy wam za dzisiejszy poranek i życzymy wam miłego dnia!
- Tak, um, dziękujemy. Trzymajcie się. - odpowiedział nadal zszokowany postawa Louisa i tym całym syfem Harry.
- Możecie już iść! Do zobaczenia Haz i przepraszam. Louis masz dziś wolne! Wynocha! - krzyczał Nick i brunet się zaśmiał.
Szli przez korytarz w ciszy, aż szatyn jej nie przerwał.
- Masz jeszcze dziś coś ważnego, czy jesteś wolny? - podrapał się po karku zatrzymując przy aucie Harry'ego.
- Słuchaj Louis, ja chciałem ci powiedzieć. Wyszło głupio i zrozumiem, jeżeli masz mnie za kompletnego dziwaka i nie chcesz ze mną gadać, po prostu- - zaczął Harry, ale nie mógł ułożyć zadania, tak aby ręka i język mu się nie zatrząsł.
- Harry, jesteś kompletnym idiotą. Myślałem, ze jestem dla ciebie zły. Bo spójrz, masz wszystko, pieniądze, sławę, a ja nic. - zesmutniał Lou, ale nie dał Harry'emu dojść do słowa - całkowicie się zaskoczyłem kiedy Grimmy kazał mi usiąść i jestem zaskoczony, ze ty tez, no wiesz - róż całkowicie pokrył jego jego policzki - po prostu chodź ze mną na kawę, nie wiem, randkę, przejedźmy się. Boże dopomóż. Zrób to Harry, proszę.
- Louis, po prostu wsiądź do mojego cholernego auta, trzymam ci drzwi. Jedziemy gdzieś. Kupimy tę kawę pod drodze. I potem chce cie pocałować.
- Och, nie klnij tak, wsiadam. I zgadzam się na każdy punkt planu, tak pomiędzy.
I Harry czuł się szczęśliwy.
CZYTASZ
heart monitor challenge - larry
Fanfictionau gdzie harry idzie gościć w porannym radiu, a wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, ze pracuje tam jego crush. nic strasznego - myślicie. jak bardzo się pomyliliście?
