We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Rozdział 1 "Kiedy ktoś pomyli worek ze strojem do pływania..."

43 6 1
                                        

Pamiętam ten dzień jak by wydarzył się wczoraj. Dzień w który ja, słaba, głupia i nudna mięsna kukiełka mająca przypominać człowieka, zmieniłem się w sadystycznego i antropomorficznego kota mordującego drani, którzy nawet nie powinni mieć praw oddychać... Kota, który złamał wszystkie stereotypy oraz który pomógł każdemu spojrzeć na świat z nowej perspektywy... Pamiętam ten dzień... Pamiętam go...

***

Przebudziłem się po tym, kiedy mocno o coś uderzyłem. Otworzyłem oczy, lecz nic nie widziałem. Na początku pomyślałem, że po prostu obudziłem się w środku nocy, więc próbowałem poruszyć się, jednak coś mi w tym przeszkodziło. Po chwil moje oczy przyzwyczaiły się i ciemności, a moim oczom ukazał się widok którego nikt, ale to nikt (oczywiście zdrowy psychicznie) nie chciał by zobaczyć. To co zobaczyłem, to plastikowy worek. Wnętrze plastikowego worka, właśnie wtedy sobie uświadomiłem w jakiej pozycji się znajduję. Byłem zamknięty w plastikowym worku. Pierwszą moją myślą było to, że ktoś robi sobie ze mnie jakiś naprawdę głupi (i niebezpieczny) żart, a drugą że uznali mnie za martwego i zapakowali do worka, a jeszcze trzecią to, że ktoś mnie porwał, a z braku czegoś lepszego zapakował mnie w to co miał pod ręką. Szybko jednak okazał się, że żadne przypuszczenie nie było dobre, a dokładnie wtedy, gdy do środka zaczeła wlewać się woda. Wtedy przeraziłem się nie na żarty. Próbowałem jakoś otworzyć worek, jednak był on dobrze zamknięty. Woda wlewała się a ja nadal byłem tam uwięziony. W panice próbowałem jeszcze rozerwać materiał, lecz wtedy zorientowałem się, że to nie jest worek na śmieci a kawałek plandeki. Na dodatek woda już prawie w całości wypełniła wnętrze. Udało mi się wziąć ostatni oddech, nim woda wypełniła środek. W tym momencie worek uderzył prawdopodobnie o dno. Uświadomiłem sobie, że nie przeżyję tego. Znajdowałem się na dnie jakiegoś zbiornika wodnego uwięziony w worku z plandeki, a na dodatek tlenu miałem na maksymalnie dwadzieścia sekund. Poddałem się. Czekałem już tylko, aż zemdleję z powodu nadmiaru dwutlenku węgla w ogranizmie i/albo zachłysnę się wodą. Minęło pięć sekund, potem dziesięć, a ja nadal czułem się dobrze. Minęło piętnaście sekund, a moje płuca nadal nie błagają o świeże powietrze. Minęło w końcu dwadzieścia sekund, jednak ja nadal żyłem. Wtedy niespodziewanie wstąpiła we mnie wola przetrwania. Zacząłem macać dno w poszukiwaniu czegoś czym mógłbym przedziurawić dno. Po 20 sekundach udało mi się znaleść ostry kamień którym bez zwłoki zacząłem rozcinać materiał. Po kolejnych 30 sekundach otwór był na tyle duży bym mógł się wydostać, więc nie zastanawiając się dalej przecisnęłem się przez dziurę i wypłynęłem na zewnątrz. Kątem oka udało mi się zauważyć, że do worka były przywiązane dwie cegły. Nie miałem teraz jednak czasu by dokładnie się temu przyglądnąć, więc zacząłem płynąć ku powierzchni, mając nadzieję że w połowie drogi moje płuca nagle nie przypomną sobie że nie oddycham już od dobrych dwóch minut. Na szczęście udało mi się wypłynąć bez większych problemów, jednak kiedy już chychyliłem głowę z nad lustra wody, doznałem szoku. Nie mogłem wypatrzyć brzegu. Spojrzałem w lewo. Woda. Spojrzałem w prawo. Więcej wody. Już zaczynałem panikować, lecz odwróciłem się i zobaczyłem wyspę. Ten widok jednak zamiast sprawić mi ulgę, spotęgował mój niepokój, ponieważ skoro widziałem tylko wyspę, to oznaczało, że prawdopodobnie znajduję się na środku morza! Tak się na tym skupiłem, że zapomniałem, iż nie jest teraz czas ani pora na rozmyślanie. W tej chwili moją jedyną opcją było popłynięcie  w kierunku wyspy mając nadzieję że nie opadnę z sił nim tam dopłynę...

Płynąć zauważyłem dwie rzeczy. Pierwszą było to, że płynę szybciej niz zwykle, a mimo to nie męczy mnie to. Powiedział bym wręcz że czuję się bardziej wypoczęty. Drugą, i dziwniejszą sprawą było natomiast​ to, że moje ręce wydawały się być fioletowe. Pomyślałem wtedy, że to tylko halucynacje spowodowane zbyt długim przebywaniem pod wodą i kiedy odpoczę to przejdzie mi to, dlatego też dłużej się nad tym nie zastanaiałem...

Woda, krew i futro [Stare]Stories to obsess over. Discover now