Dziesięć lat temu...
- Ale tato, czemu mamy nigdy nie ma? - spytał mały chłopczyk, patrząc w górę na swojego ojca.
- Mama pracuje, Ichirouta. - odpowiedział mu, uśmiechając się smutno.
Szkoda tylko, że malec nie wiedział, jaka jest prawda. Mężczyzna nie mógłby mu powiedzieć, bo ten nie byłby już taki jak wcześniej, kto wie co mógłby zrobić. Nie miał wyjścia, kłamiąc o pracy żony.
~
Dwaj chłopcy siedzieli na łące, śmiejąc się ze wszystkiego. Byli przyjaciółmi, bardzo bliskimi przyjaciółmi. Ich rodzice nie wiedzieli o tej relacji, w końcu byli pokłóceni. Gdyby ktokolwiek się dowiedział - broń boże - maluchy nawet nie chciały myśleć o konsekwencjach. Ta polana była jedynym miejscem, gdzie mogli się ukryć przed całym światem.
- Ale hej! Oszukujesz! - zakrzyknął Ichirouta, powstrzymując kolejną salwę śmiechu.
- Nie, wcale nie! - powiedział drugi, z czerwonymi włosami.
Ich zabawę przerwały huk i krzyki, które dobiegały z miasta. Nadeszła wojna, przewidywana od kilkunastu tygodni. Wszyscy wiedzieli, że nadejdzie i oto ona. Ale nie taka zwyczajna, o nie - nadprzyrodzona.
Ziemia rozstąpiła się, rozdzielając oboje z dzieci.
- Mi-chan! - zawołał chłopiec, próbując złapać przyjaciela za rękę. Nie udało się.
- Ichi-chan, odnajdę cię, zobaczysz! Nie zapomnij o mnie! - zawołał w odpowiedzi, coraz bardziej znikając w chmurze pyłu. - Naszyjnik! Miej go przy sobie!
I... zniknął. Został tylko ten wisiorek, który "Mi-chan" dał Ichiroucie. Kamyczek z namalowaną czerwonym kolorem literą "M". Drugi chłopiec miał taki sam, tylko z niebieską literką "I". Zrobili takie na pamiątkę, w razie jakiegoś wypadku, którego przykładem mogłaby być tamta wojna.
Maluch poprzysiągł sobie, że również będzie próbował odnaleźć swojego przyjaciela. Problem był jeden - nie pamiętał jego twarzy.
~
- Mamo...? - spytał, kiedy przekroczył próg zrujnowanego domu.
Wszędzie walały się meble i gruz, a jego rodzice stali na samym środku, ona z nożem w ręku i dużymi, czarnymi skrzydłami, pochylona nad ojcem.
Bał się, był tak cholernie przerażony. Jego matka... chciała zabić swojego... męża...? Jego... tatę. Nie potrafił opisać, co działo się w jego głowie.
- Tatusiu! - krzyknął - Mamo, zostaw go!
Chciał ruszyć na pomoc, ale uprzedził go ojciec, zabierając głos.
- Ichirouta! Uciekaj, uciekaj jak najdalej możesz! Znajdź Fubukiego Shirou, jego rodzina ci pomoże! - krzyknął, ale malec czekał. Wkrótce na jego oczach matka zabiła swojego męża. A on? Uciekł, za sobą słysząc jedynie "wracaj tu, pół-aniele!".
YOU ARE READING
dance, angel. || Kazemaru Ichirouta
Fanfiction"Ale tato, czemu mamy nigdy nie ma?" Kazemaru przeżył dość sporą traumę w swoim życiu, tracąc oboje rodziców, jedno niekoniecznie poprzez śmierć. Mimo to, opiekuje się Fubukim - jego przyjacielem - bo wie, że z obietnic trzeba się wywiązać. Kto jedn...
