Powoli zaczął zapadać zmrok. Zwierzęta pochowały się już do swoich kryjówek. Evelyn, wraz z jej towarzyszem pośpiesznie przemykali się przez coraz to ciemniejszy las, aby uniknąć spotkania z którymś z tych leśnych stworzeń. Wychodziły one po zmroku, a takiego spotkania nie przetrwałoby żadne z naszej dwójki. To nie były dobre i uczynne elfy czy driady. Obawiałam się Carinae - istot, które od człowieka różniły się szpiczastymi uszami, wydłużonymi kłami, zwinnością, oraz tym, że potrafią władać magią. Zwyczajem tych nocnych istot, przed którymi uciekaliśmy było to, że nie atakują one w dzień, oraz kiedy ktoś jest w zasięgu światła. No chyba że zostały zaatakowane. Wtedy tylko cud może uratować kogoś przed śmiercią.
***
*Evelyn pov*
Drogę oświetlał nam kamyk zawieszony na srebrnym łańcuszku, który wisiał na moiej szyji. Kamyk jarzył się czerwoną poświatą. Była to jedyna pamiątka po moich dawno zmarłych rodzicach.
W jego świetle widziałam ciemne zarysy drzew, krzaków i ściółki. Fae nie powinny nas zaatakować, ale my woleliśmy nie kusić losu. Spoglądałam kątem oka na mojego przyjaciela, 16 letniego szatyno o niebieskich oczach. Mój rówieśnik był ubrany w długie spodnie, koszulkę przylegającą do ciała, a na plecach nosił plecak z naszym prowiantem. Byliśmy na polowaniu. Niestety nie udało nam się nic zdobyć, ponieważ w południe zaczął mocno padać deszcz, co ograniczyło naszą widoczność. Schowaliśmy się więc, przeczekaliśmy ulewę i pośpieszyliśmy do naszych domów. Jednak przez powstałe po deszczu błoto podróż przedłużyła się prawie dwukrotnie. Gdy tak szliśmy w milczeniu zaczęłam się zastanawiać czy jutro w końcu upolujemy jakieś zwierze.
***
Szliśmy jeszcze przez 15 minut, gdy w oddali zauważyłam bramę do naszego miasta Denoris. Jak tylko przez nią przeszliśmy, pożegnałam się z Maxem, i ruszyłam w kierunku swojego domu. Jednak miałam bardzo dziwne przeczucie, że coś się stało. I miałam rację. Drzwi do mojego domu wisiały na jednym zawiasie, dom był cały zdemolowany. Złodzieje - pomyślałam. Zaczęłam więc wołać mamę, i moją 9- letnią siostrzyczkę Mariettę, ale nikt się nie odzywał. Weszłam spowrotem do przedpokoju, zaczęłam płakać, oparłam się o ścianę i osunęłam się na podłogę. Zastanawiałam się, kto by mógł je porwać, i z jakiego powodu. Rozejrzałam się po pokoju i moją uwagę przyciągnęła pewna karteczka leżąca na stoliku. Zerwałam się z podłogi, i złapałam ową karteczkę. Przeleciałam po niej wzrokiem i zamarłam.
-----------------------------------------------------------
Hejka! Tu Klaudumat, mam nadzieję, że się podobało. Jest to moja pierwsza opowieść, więc proszę o wyrozumiałość. Co było napisane na tej karteczce? I co się stało z mamą i siostrą Evelyn?
YOU ARE READING
Kwiat ognia [Wolno Pisane]
FantasySzesnastoletnia Evelyn wraz ze swoim przyjacielem Maxem poluje codziennie w lesie niedaleko jej domu. Po pewnym wydarzeniu jej życie zmienia się niewyobrażalnie. Czy dziewczyna zdoła uratować najbliższych, i czy zdoła odkryć całą prawdę?
![Kwiat ognia [Wolno Pisane]](https://img.wattpad.com/cover/115053302-64-k261847.jpg)