Kłamstwo...to nie do końca zło. Pewne jest też to, że nie jest dobrem. To coś pomiędzy życiem, a śmiercią. Wodą i ogniem. To tylko dym, który przysłania prawdę. A bez ognia nie ma dymu...trzeba go tylko ugasić.
Jestem kłamstwem. Manipulatorką, ale o tym później. Teraz należy skupić się na ucieczce. Jak im ucieknę? Nie dam rady ich przechytrzyć, nie teraz. Wiem co się stanie. Mogę tylko próbować, wykorzystać jedno z bardzo nikłych prawdopodobieństwo. Widząc prowdopodobieństwa sytuacji się stąd wydostąnę. Jestem słaba, nie ma we mnie ani krzty odwag. Nie sprzeciwię się. Muszę nad tym poćwiczyć.
Prawda jest taka, że jest mi żal. Najzwyczajniej w świecie szkoda mi ofiar. Co mogą zrobić desperacko słuchając mojego głosu w ich głowach? Zabić się? Skrzywdzić swoją rodzinę? Chociaż pierwsza ewentualność jest bardziej prawdopodobna, oni pewnie nie mają czasu na takie błahe sprawy jak rodzina.
Dobra. Koniec tematu! Teraz już nie mogę wmawiać sobie, że zaraz stąd pójdą. Już wiele razy przechodzili niedaleko domu, ale nigdy nie wpadłam na tak irracjonalną myśl: wkrótce przyjdą też do mnie.
Na razie ratuje mnie tylko ich niedoinformowanie. Są pewni, że w domu są moi rodzice. Natomiast jestem tu tylko ja. Mam przewagę. Nie wiem co mnie do tego skłoniło, ale w jednej chwili się ocknęłam i zaczęłam zgarnąć przedmioty do plecaka. Telefon, ładowarka, pieniądze i Kindle były pierwszymi rzeczami, które przyszły mi na myśl. Wydały mi się najpotrzebniejsze. Oczywiście ubrań nie zabrakło, jeśli długo miało mnie nie być w domu to wolę mieć nieco bardziej urozmaiconą garderobę niż jeden zestaw ciuchów. Zwinęłam jedną kartę kredytową, w sumie tylko w tym przypadku miałam dostęp do hasła i samej karty.
Gdy wydawało mi się, że plecak jest dobrze wyposażony wyjżałam przez okno. Stało tam kilku mężczyzn w czarnych, skórzanych kurtkach. Po niezbyt wnikliwej dedukcji byłam już pewna, że posiadają broń palną.
Muszę bardzo szybko myśleć, szybciej niż oni. To raczej nie będzie najprostsza rzecz w moim życiu. Którędy mogę uciec? Na pewno nie przez drzwi, bo właśnie ich pilnują najbardziej. Przez ono nie wyskoczę, dostęp do okien mam tylko na piętrze. Dolne piętro, które jest bardziej reprezentacyjne dla bezpieczeństwa mama zamknęła na klucz. Może jakimś sposobem udało by mi się je otworzyć, lecz wydają się masywne i taka operacja okazałaby się zapewne głośną. Nie mogę sobie pozwolić na zbyt wielki hałas. Moje rozmyślania przerwał gwałtowny dźwięk wyłamywanych drzwi wejściowych i kolejnych na dolne piętro. Wy tej chwili przestałam racjonalnie myśleć i zaczęłam działać pod wpływem instynktu. Na szczęście. Pobiegłam najciszej jak potrafiłam do piwnicy. Nigdy sama nie wybrałabym tego miejsca, ponieważ wydaje się to droga bez szans na ucieczkę...gdyby nie jeden szczegół. Małe okienko, które wychodziły od strony ulicy. Nade mną słyszałam kroki i głosy. To mnie napędzało do działania. Z trudem otworzyłam,, wyjście", okienko mocno zaskrzypiało. Wspięłam się na karton pełen książek i komiksów o superbohaterach i zaczęłam się przeciskać. Szło dość opornie, ale przynajmniej jest szansa na ucieczkę. Nagle się zatrzymałam, ktoś idzie w moją stronę. Jestem zakryta krzakiem leszczyny, więc może pozostanę niezauważona.
-Co robisz?-spytał jakiś niski głos.
-Chyba coś słyszałem.-zajęłam sobie usta dłonią, by nie wydawać z siebie żadnych odgłosów.-Dobra...nic tu nie ma, choć.
Pierwszy mężczyzna mamrotał coś czego nie udało mi się dosłyszeć.
Odetchnęłam z ulgą i z powrotem przystąpiłam do mojej działalności. Gdy udało mi się wytarabanić uznałam, że to idealna pora gdyż właśnie usłyszałam kroki na schodach do piwnicy. Zatrzasnęłam okienko. I wybiegłam na ulicę.
-Za późno-powiedziałam, odwracając się. Wiedziałam już kilka sekund zanim to się stało, zza rogu wyłoniła się postać biegnąca w moją stronę. Silne ręce postaci mnie chwyciły... Cholera. Wiedziałam od początku, że tak będzie. Szanse na powodzenie wynosiły tylko 17,3%. Obliczyłam to już wcześniej, obliczyłam, że tej nocy się nie uda. Złapali mnie...ucieknę.
YOU ARE READING
Run away
FantasyZły świat, źli ludzie... Kto chciałby znaleźć się w miejscu gdzie jesteś nieustannie śledzony, poszukiwany...aż w końcu cię złapią, i już nie będziesz mógł uciec...A może?
