Dzień zapowiadał się zwyczajnie, mimo, że był to koniec roku szkolnego. Jak to bywa w tradycji tego jakże sczęśliwego "święta", uczniowie muszą się pojawić na uroczystym zakończeniu. Po wręczeniu świadectw zazwyczaj w grupach chodzą na pizze, czy włóczą się po mieście. Jednak Ivan miał inny pomysł...
----------
-IVAN! WSTAWAJ BO SIĘ SPÓŹNIMY!- wrzasnęła Raven, czyli niska dziewczyna o czarnych włosach i orzechowych oczach.
- NO JUŻ!-Krzyknął Chłopak
Ivan jest średniego wzrostu nastolatkiem, o zielonych oczach oraz brązowych włosach, razem z przyjaciółmi mieszka w wynajętym mieszkaniu.
Wstał niechętnie, zobaczył, jak John pospiesznie zakłada koszule, przy tym myjąc zęby. John jest wysokim czarnoskórym mężczyzną, o ciemno-brązowych oczach.
- Wstawaj, za 15 minut musimy być na przystanku- Powiedział czarnoskóry.
-To już taka godzina?- Spytał Ivan.
-Tak- Odpowiedział John.
Ivan szedł w kierunku łazienki. Niestety, ktoś musiał być tam pierwszy, gdyż zza drzwi wydobywał się dźwięk suszarki do włosów.
-Boże- Powiedział chłopak.- Kto znowu zajął kibel!?
- To ja!- Odezwała się Megan.- Zaczekaj z 5 minutek! Już kończę!
- Pospiesz się Meg!- Krzyknął Chłopak.
Megan to wysoka blondynka o bardzo jasnych niebieskich oczach.
Ivan zdecydował, że pójdzie się ubrać, a później ogarnie się w łazięce, poszedł do swojego pokoju i otworzył szafę w poszukiwaniu odpowiedniej koszuli. Następnie ubrał się, i ponownie zmierzał w kierunku łazienki.
W autobusie było ciasno i duszno, ale grupka przyjaciół jakoś dojechała do szkoły. Kończyli właśnie 2 liceum, więc teraz zostało już tylko przygotowywanie się do matury. Przed szkołą było pełno uczniów, ale grupa znalazła dla siebie odpowiednie miejsce w cieniu.
Uroczystości przebiegały jak zwykle, przemówienia dyrektora, nauczycieli, osób zaproszonych, wyczytywanie przodowników, osób ze 100% frekwencją itp.
Po odebraniu świadectw, przyjaciele wrócili do domu.
- Mogłam nie brać tych butów- Powiedziała Raven- całe pięty mam obtarte!
- No widzisz- stwierdził John.- Przynajmniej ciebie ptak nie obsrał.
Ivan wybuchnął śmiechem.
- świetną chwile sobie ten ptak znalazł- stwierdził Ivan.- akurat odbieranie świadectwa.
- Dobra, spokój, już nic nie mówię. - Powiedział John, po czym otworzył lodówkę, z zamiarem zjedzenia czegoś. - znowu nic nie ma. Kto idzie na zakupy?
Nikt się nie odezwał.
- Ludzie, mam pomysł.- Powiedział Ivan.- Może pójdziemy se na jakiś długi spacer, czy po prostu posiedzieć gdzieś, no wiecie, tak z okazji zakończenia roku szkolnego, oczywiście wcześniej zakupimy sobie żarcie.
- Gdzie ty masz zamiar iść, jak całe miasto jest zawalone uczniami?- Stwierdziła Megan.
- Znam spoko polane, na którą nikt nie chodzi, można se odpocząć.- Odpowiedział chłopak.
- Od kiedy Cię tak do natury ciągnie, Ivan? - Zapytała Raven.
- No nie wiem, Tak jakoś mi się zachciało iść do lasu.
- Nie no spoko, możemy iść. - Powiedział John, po czym zamknął lodówkę.
---------------
-Daleko jeść ze do tej "twojej" polany?- Zapytała Meg.
- Jeszcze jakiś kilometr.- Odpowiedział Ivan.
Zaczynało się lato, więc las był mocno zielony. Nie brakowało również różnych owadów, które dawały o sobie znak gryząc grupę.
Słońce zbliżało się do widnokręgu, kiedy przyjaciele dotarli na polane.
Nie była to jednak taka zwykła polana, gdyż wyglądem przypominała dolinę. Różne górki oraz kotliniki wyróżniały ją bardzo na tle innych polanek. Przyjaciele znaleźli sobie wygodne miejsce, a po chwili zaczęli wypakowywać jedzenie.
-----------------
Po zjedzonym posiłku stwierdzili, że odpoczną, mimo, że słońce już zaszło nadal było jasno, więc grupa nie zbierała się do powrotu. Miło spędzali czas na polanie, wspólne rozmowy, gry i tym podobne. Jednak chwila nieuwagi zaważyła o wszystkim.
----------------------------
Nawet nie zauważyli, że mocno się ściemniło, pośpiesznie zebrali swoje rzeczy i wyruszyli w podróż do domu.
- Kurwa, to było w lewo czy prawo?- rozmyślał Ivan.
- Nie gadaj, że się zgubiliśmy! - Powiedziała Megan
- Obawiam się, że jednak tak- Stwierdziła Raven.
- Mam wszystko pod kontrolą!- Krzyknął Chłopak.
Nagle przyjaciele usłyszeli trzask.
W plecak Johna utkneła strzałka usypiająca. Chłopak runął na ziemię.
- KURWA! JOHN! - wrzasnęła reszta.
Nagle następna strzałka dotarła do przyjaciół, tym razem wbiła się w Megan. Dziewczyna upadła na ściółkę, niedaleko Johna.
- JA PIERDZIELE CO SIĘ DZIEJE!- Krzyczała Raven. - IVAN! MUSIMY ICH RATOWAĆ!
Niestety po chwili strzałka była już w ciele brunetki, która mimo walki, również zasnęła.
Ivan schował się za drzewem, spoglądając w stronę oddanych strzałów, chcąc zlokalizować napastnika. Nagle strzałka trafiła w drzewo, obok chłopaka. Ivan schował się, wziął głęboki oddech, po czym jeszcze raz spojrzał zza drzewa. Udało mu się zobaczyć oprawcę, po czym strzałka utkneła w jego szyi, a sam upadł bezwładnie na ziemię...
.............
Jak wam się podoba prolog :P?
Opko to wymyśliłam już dawno temu na podstawie moich rysunków lel. Wreszcie coś napisałam ;-;, prolog na 700 słów...
DAWAJTA 🌟 I PISZTA KOMY. DO NEXTA ❤ / RYSIATYGRYS
YOU ARE READING
Mutacja
Fantasywszystko było by dobrze, bdyby nie to, że znaleźli się w złym miejscu o złej porze... okładka by ja
