We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Rozdział 1

78 7 2
                                        

Drasan ocknął się, gwałtownie otwierając oczy. Nie pierwszy raz śnił mu się już ten sam koszmar. Łagodnie wyplątał się z objęć śpiącej u jego boku dziewczyny. Nie wiedział jakim cudem wzięła się w jego komnatach. Mgliście przypominał sobie ucztę urodzinową, na którą jego przybrana matka zaprosiła wszystkie niezamężne panny, a ich ojcowie prześcigali się w przechwałkach, jakimiż to były świetnymi kandydatkami na przyszłe małżonki. Na swoje nieszczęście - okazał się jedynym pretendentem do tronu Sheardon, przez co na każdym kroku wdzięczyły się do niego setki, lepiej lub gorzej urodzonych panien. Niektóre dałyby wszystko aby tylko znaleźć się w jego alkowie. Inne zaś marzyły o tym, by zaciągnąć go przed ołtarz i zmusić przed obliczem kapłana do wyznania dozgonnej miłości. Problem polegał na tym, że Drasan nie miał zamiaru się żenić. Niestety, jego matka, Waya naciskała na niego coraz bardziej. Gdy skończył dwadzieścia jeden lat zaczynał odczuwać to coraz dotkliwiej. Im bardziej nalegała, tym on bardziej się jej sprzeciwiał.

Książę usiadł na brzegu łoża i spojrzał na widoczny za oknem księżyc w pełni. W taką noc nigdy nie mógł spać spokojnie. Wstał i sięgnął po ubranie, starając się robić jak najmniej hałasu. Niestety nie zdołał tego uczynić dostatecznie cicho.

- Dokąd idziesz? - Kruczowłosa piękność usiadła na łóżku, patrząc na niego z wyrzutem.

Drasan spojrzał na nią, nie przestając wiązać nagolenników. Zdążył się ubrać w połowie, nim dziewczyna spostrzegła jego nieobecność w łożu. Właśnie wkładał przez głowę koszulę, gdy jednak zdecydowała się wstać. Zrobiła to dość nieporadnie usiłując zakryć to, czego nie zasłaniała półprzezroczysta halka.

- Drasanie? - Wpatrywała się w niego rozszerzonymi ze zdziwienia jasnozielonymi oczami.

Była nawet ładna, o ile ktoś lubił tak wątłe panienki o jasnej karnacji.

- Wychodzę - rzucił, wkładając skórzany kaftan. Nie zamierzał się jej tłumaczyć.

Po chwili wreszcie sobie przypomniał, kim jest owa niewiasta, stojąca półnago w jego sypialni. Nazywała się Milenna Van Graven, a jedynym pragnieniem jej ojca, barona Hervarda Van Gravena to jak najlepiej wydać za mąż przynajmniej jedną z pięciu córek. Na uczcie, rzecz jasna, popłynęły całe rzeki najlepszych trunków, jakie znajdowały się w królewskich piwnicach. Podano tyle wybornego jadła, że uginały się pod nim stoły, więc większość biesiadników szybko wylądowała na podłodze wśród psów i wszędzie walających się resztek. Jedynie wyjątek stanowiły damy, które bezskutecznie próbowały zwrócić uwagę następcy tronu, a to odważnymi dekoltami, a to wytwornymi fryzurami. Tak się jednak złożyło, że tej nocy młodzieniec miał zupełnie inne plany.

Spojrzał na dziewczynę i posłał jej jeden z tych swoich najpiękniejszych uśmiechów, jakimi zwykł obdarzać te, które przygodnie znalazły się w jego łożu. Poprawił pas z mieczem tak, by znajdował się dokładnie ponad lewym barkiem.

- Milenno Van Graven, dziękuje ci za mile spędzony wieczór - ukłonił się teatralnie nie przestając się szczerzyć i zaczął się cofać w kierunku drzwi.

Dziewczyna stała jak skamieniała. Najwidoczniej miała nadzieję na coś więcej niż jedna noc spędzona w książęcej sypialni. Zignorował jednak niemy wyrzut w jej oczach, które zapewne za chwilę wypełnią się łzami, po czym wyszedł na korytarz. Gdy tylko udało mu się zamknąć za sobą drzwi, z ciemnego kąta dobiegł go znajomy, melodyjny głos:

- Znów wymykasz się nocą? - z cienia wyłonił się wysoki i szczupły Mistrz Ashkan.

Drasan zamarł. Jego ręka nadal spoczywała na klamce. Wyglądał niczym włamywacz przyłapany na gorącym uczynku.

Smocza Krew cz. I - WybraniecStories to obsess over. Discover now