Rozdział 1

14 0 0
                                        

7 kwietnia 2017

Pewnego dnia (miałam wtedy z 13-14 lat) przewracając się na rowerze rozcięłam sobie wargę. W domu powiedziałam:

-Mamo...

-Zaraz, zaraz-odparła moja rodzicielka nie odrywając wzroku od komputera.

-Mamo... zobacz-nalegałam by zwróciła na mnie uwagę.

W mamy gdy na mnie spojrzała było widać strach w jej oczach. Błyskawicznie kazała mi jechać na pogotowie. Do szpitala dotarłyśmy szybko, lecz czekać musiałyśmy z 2,5 godziny. Pielęgniarka zmierzyła mi temperaturę bez dotykania mojego ciała. Niesamowite jak szybki jest postęp techniki. Leżąc na łóżku w gabinecie niewiele myślałam. Najpierw przemyto mi ranę, następnie powiedziano mi, iż warga będzie szyta na żywca. Zamknęłam oczy i spróbowałam się wyłączyć. Udało się, ani nie pisnęłam pomimo niemałego bólu. Podczas związywania szwów zdekoncentrowałam się i poczułam ból większy niż przedtem. Dziś zrozumiałam coś, mogłabym być fakirem. Przeciwstawiać się bólowi. Byłoby to dla mnie coś niesamowitego. To, że każdy problem zaczyna się w głowie już zrozumiałam, lecz to, że to tu piszę to dla mnie wielki przełom. Czuję, że wkraczam w nowy rozdział życia. Byle do przodu, byle się nie cofać.

Zawiał wiatrMga kuwentong kahuhumalingan mo. Tumuklas ngayon