1

61 5 0
                                        

Camila weszła do domu i rzuciła torbę. Lubiła wracać do tego miejsca spędziła większość dziecinstwa w tym domu. Przeszła do salono-kuchni gdzie przywitała się w wujkiem. Po śmierci rodziców wziął ją pod swoje skrzydła i tak mieszkają już siedem lat. Czasem gdy nie może zasnąć leży na łóżku i zastanawia się jakby wygladało jej życie bez demonów, duchów i innych nadprzyrodzonych rzeczy, ale wie jedno gdyby nie była łowcą sie spotkała by swojej najlepszej przyjaciółki - Renee. Pomimo, że Renee nie jest łowczynią to pomaga jej w odnalezieniu jakiś potrzebnych informacji lub poszuka dla niej roboty. Jeździła z nią na polowania, ale nie zawsze dobrze się to kończyło. Wciąż pamięta spotkanie z Wendigo. Wtedy otarła sie o śmierć i o mały włos Wendigo nie zabiło Renee. - I jak wujku jakaś nowa robota?- zapytała i usiadła przy stole. Wzięła do ręki gazete i przegładała strony po kolei. - Młody policjant zabił swoja żone z zimną krwią po tym jak wrocił z pshychiatyryka bo jakieś dzieciaki tam sie kręciły.- odpowiedział. Camila wstała i wyciągnęła z lodówki dwa piwa i podała jedno Bobby'iemu.- Myślisz, że to sprawa dla nas? Może facet miał nie równo pod sufitem?- zapytała i otworzyła swoje piwo biorąc przy tym dość duży łyk.- Oczywiście, że dla nas sprawdziłem historie tego szpitala i na odziale zamkniętym pacjęci się zbuntowali i pozałatwiali lekarzy pielęgniarki- Czyli mściwe duchy?- takie sprawy załatwiała szybciej niż z demonami czy zmienokształtnymi. -Wiesz Cammy może tak być, ale może to być jakaś poważniejsza sprawa i przydałaby ci się pomoc.-odpowiedział i spojrzał na nią i czekał na jej reakcje.-Wujku nie potrzebuje pomocy sama świetnie daja sobie rade a teraz ide się wykąpać i spać. Robota czeka- wypiła piwo i poszła po schodach prosto do swojego pokoju.

*
Nastęnego dnia gdy Camila zeszła do salono- kuchni spotkała siedzącą na kanapie Renee. Dziewczyny nie rozmawiały od czasu akcji z Wendigo, czyli jakieś pół roku temu. Wtedy Camila zabroniła Renee jeździć z nią na polowania, ponieważ uważała że to jest niebezpieczne dla niej. Oczywiście ich ostatnie spotkanie nie należało do najmilszych. Pierwszy raz tak się pokłóciły, że nie rozmawiały ze sobą tyle czasu.
- Cześć Bobby mi powiedział, że masz robotę i przyda ci się pomóc.-powiedziała i czekała na jakąkolwiek reakcję ze strony Camili.
-Nie potrzebuje pomocy sama dam sobie radę.-warknęła Camila choć w głebi serca wiedziała, że sama może nie dać rady, ale od razu odsunęła tą myśl. Wie jeśli pozwoli swojej przyjaciółce w tym uczestniczyć to może się to za dobrze nie skończyć.
-Camila dobrze wiemy, że przyda ci się moja pomóc to tylko duch nie żyj przyszłością przecież jestem cała sprawa z Wendigo jest zamknięta.
-Tu nie chodzi o Wendigo. Po prostu praca z grupie to nie jest martwienie sie tylko o siebie, ale też o innych. Nie chce, żeby coś ci się stało. Nie jesteś łowcą, więc nie chce martwić się o ciebie podwójnie. Lepiej będzie jak zostaniesz w domu tam jesteś bezpieczna i tyle w temacie.- Renee tylko spojrzała na przyjaciółkę, wstała z kanapy i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Przez okno zauważyła, że Renee rozmawia z Bobby'im. Nagle wujek dziewczyny wyjmuje telefon i dzwoni do kogoś. Przez chwile rozmawia z kimś i się rozłącza. Odpowiada na coś Renee i kiwa głową. Bobby kieruje się w stronę drzwi, a Renee odjeżdża w swoją stronę. Camila postanowiła zrobić sobie kawe i zająć się pracą. Usłyszała jak ktoś wchodzi do domu i siada przy biurku. Zastanawiała się z kim rozmawiał jej wujek przez komórkę i o czym rozmawiał z Renee. Jej najgorsza wada to była straszna ciekawość wszystko chciała wiedzieć nawet tego co nie powinna.
Około południa gdy Camila zbierała informacje i robiła notatki po pomoeszczeniu rozległ sie głos pukania w drzwi. Bobby wstał od biurka i powędrował otworzyć. Dziewczyna też wstała by zobaczyć kto do nich zawitał. Ujrzała dwóch mężczyzn. Jeden był wyższy i miał dłuższe włosy i lekki zarost. Natomiast drugi był niższy i byl na krótko ścięty. Uśmiechał się do Bobby'iego. Dziewczyna przyjrzała się mu i nie mogła uwierzyć w to co widzi.
-Dean?- zapytała i podeszła nie pewnie.
-Camila?- chłopak nie ukrywał swojego zdziwienia.

-Camila?- chłopak nie ukrywał swojego zdziwienia

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: May 20, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

SupernaturalWhere stories live. Discover now