1

66 1 0
                                        

- Amanda rusz się bo się spóźnimy! - krzyknęła z drugiej części domu moja mama.
- zaraz - odpowiedziałam i po włożeniu moich kolczyków opuściłam mój pokój z nadzieją że dzisiejszy wieczór nie będzie totalną katastrofą.
- ile razy można Ci mowić żebyś wcześniej zaczynała się ogarniać - ta jak zwykle swoje. Bla bla bla. Aż mi się jej słuchać nie chce.
- daj spokój przecież jest wcześnie - powiedziałam idąc w stronę samochodu - Dziękuje Herman - spojrzałam się w stronę szofera, który właśnie otworzył mi drzwi, po czym wsiadłam do auta.
- czy znów założyłaś moje szpilki od Korsa? - po raz kolejny dzisiaj spięła dupę.
- tak i co? - spojrzałam w jej stronę podirytowana.
- masz w szafie milion par butów a nosisz akurat moje - oburzyła się.
- możemy się nie kłócić? Pojedzmy tam, udajmy że się kochamy po czym wrócimy do domu i nie będziemy sobie znów wchodzić w drogę. - spojrzałam w jej stronę poprawiając pas bezpieczeństwa.
- przecież jesteś moją córką, nie muszę udawać że Cie kocham - pogłaskała mnie po policzku.
- ta - powiedziałam cicho sięgając do torebki po mój telefon.

Gdy dojechaliśmy na miejsce moim oczom ukazała się piękna restauracja w której mój kuzyn Szymon miał zaręczyć się swojej kobiecie. Mimo tego że nie mamy ze sobą na codzień kontaktu, tak właściwie to w ogóle go nie mamy, to ciocia nakazała mu nas zaprosić. A mogłam teraz być na domówce u Elizy... 
No nic, wyszliśmy z samochodu i powoli i z gracją skierowałyśmy się do budynku. W środku było pięknie, wszystko urządzone w takim trochę starożytnym stylu, ale z domieszka nowoczesności, uwielbiam taki styl.
- Szymon! - moja mama zawołała bruneta, który stał pod bokiem i rozmawiał z jednym z kelnerów.
- cześć Ciociu - uśmiechnął się i przywitał z nią całusem w polik. - Amanda? To Ty? - otworzył szerzej oczy.
- uwierz też jestem zdziwiona bo ostatnio widziałam Cie jak byłeś grubaskiem - zaśmiałam się.
- a ja Ciebie jak nosiłaś aparat na zęby i ubierałaś się w paski i kropki jednocześnie - odgryzł mi się po czym przybliżył aby przywitać się tak samo jak z moją mamą. - jak coś to mama kręci się gdzieś miedzy gośćmi a Magda przyjedzie za godzinę bo jeszcze o niczym nie wie. Miejsca są podpisane, wiec myśle że nie powinno być problemu. - wskazał ręką na salę.
- oczywiście - uśmiechnęła się mama, po czym Szymon przepuścił nas w drzwiach i poszłyśmy zając miejsca.
Na sali stało kilka okrągłych stołów ze starannie nakrytą zastawą, podziwiam go za to co dla niej robi. Naprawdę chciałabym mieć takiego chłopaka. Zajęłam swoje miejsce obok dziewczyny w błąd włosach, była wysoka, szczupła i oczywiście bardzo ładna.
- cześć jestem Sara - podała mi dłoń z uśmiechem. - Ty pewnie jesteś Amanda? - spytała.
- tak, znamy się? - poczułam lekkie zakłopotanie.
- Szymon opowiadał nam trochę o Tobie - powiedziała. No i już rozumiem skąd ta blondyna mnie zna.
- nam? - nie zrozumiałam czemu mówiła w liczbie mnogiej.
- to jest Igor, mój brat, Sebastian, Roxy, Patryk, Julia i Czarek. - powiedziała - gdzie jest Dawid? - spytała ludzi których imion nie zapamiętałam.
- dobre pytanie - powiedział brunet, z tego co pamietam to miał na imię Sebastian.
- nie ważne - powiedziała - jedziemy potem do Igora opić naszych narzeczonych, jedziesz z nami? - nie powiem kusząca propozycja.
- nie wiem czy mi wypada... - zawstydziłam się trochę.
- wypada, wypada, ja zapraszam - uśmiechnęła się - zabierzemy się z Dawidem - powiedziała po czym zmieniliśmy całkiem temat. Rozmawiało mi się z nimi zajebiście i mam nadzieje że na jednym spotkaniu się nie skończy bo są to naprawdę zajebiści ludzie. 
Po kilkunastu minutach wyszłam do łazienki i gdy miałam wracać wyszłam przed budynek z nadzieją że będę mogła tam w spokoju zapalić. Nie mogłam znaleść mojej zapalniczki, wiec gdy zobaczyłam że ktoś idzie w stronę wejścia od razu postanowiłam go zaczepić w poszukiwaniu ratunku.
- cześć - powiedziałam na co się zatrzymał.
- przepraszam ale nie mam teraz czasu - powiedział i mnie wyminął.
- aha - podirytowałam się jego zachowaniem - chciałam tylko zapalniczkę - krzyknęłam za nim ale zdążył juz zniknąć za szklanymi drzwiami. Jak by uważał się za nie wiadomo kogo. Ostatecznie nie zapaliłam papierosa i postanowiłam wrócić do stolika, gdy byłam już blisko zobaczyłam że na miejscu obok mojego siedzi ten palant. Dlaczego ja zawsze mam takiego pecha?
Postanowiłam zachować się jak dama i po woli podeszłam na moje miejsce.
- o jesteś - powiedziała Sara - to jest Dawid - wskazała na bruneta, który pokazał mi szereg swoich białych zębów.
- Amanda - uśmiechnęłam się miło i usiadłam na miejsce. - poznaliśmy się przy drzwiach - uśmiechnęłam się chamsko.
- Sory, nie miałem pojęcia że to Ty jesteś Amanda - patrzył mi w oczy bez przerwy, aż poczułam lekkie zakłopotanie.
- a jednak - odwróciłam wzrok.
- uwaga Magda przyjechała - powiedział Szymon do mikrofonu, wiec na tym skończyła się nasza konwersacja. Gdy weszła na sale wszyscy ustawili się na głównej sali i Szymon klęknął przed nią na kolana prosząc o rękę. Niby romantycznie, ale chyba jednak wolałabym aby mój chłopak nie oświadczał mi się przy takiej publiczności. Po wszystkim usiedliśmy do stolików i miałam czas aby poznać się ze wszystkimi przyjaciółmi Szymona. Brunet jak się okazało nie jest aż takim burakiem za jakiego go miałam i chyba jednak się dogadamy. Irytuje mnie tylko to że za każdym razem jak z nim rozmawiam patrzy mi cały czas w oczy i tym samym mnie bardzo zawstydza, a może jednak to jego zaleta? Sama nie wiem, ten koleś ma w sobie to coś.

GET OUTWhere stories live. Discover now