*PROSZĘ, PRZECZYTAJ NOTATKĘ POD ROZDZIAŁEM*
Wracałam z pracy. Nie chciałam dłużej być na pełnym utrzymaniu rodziców, więc pracowałam dorywczo w sklepie mojej ciotki na Śródmieściu. Było kilka minut po 20, gdy szłam powoli ulicą Świętokrzyską. W słuchawkach rozbrzmiewały dźwięki piosenki MYSTXRIVL 'Dreamin', obserwowałam ludzi, którzy spieszyli się nie wiadomo gdzie i po co. Powoli przemierzałam ulicę, gdy nagle wpadłam na młodego chłopaka, sama nie wiem czy z własnej nieuwagi, czy może wina leżała po stronie młodzieńca.
-Przepraszam- burknęłam i chciałam iść dalej, ale nieznajomy zagrodził mi drogę.
-Nie, to ja przepraszam. Jestem Remek. Dasz się zaprosić na kawę w ramach przeprosin?- powiedział szybko i lekko się uśmiechnął.
Był wysokim brunetem o szczupłej sylwetce. Moją uwagę przykuły od razu jego brązowe oczy, które ślicznie błyszczały. Wydał się miły i godny zaufania, więc nie musiałam długo myśleć nad odpowiedzią. I tak potrzebowałam trochę rozluźnienia po męczącym dniu.
-No dobra, niech Ci będzie.- zaśmiałam się, a po chwili obydwoje skierowaliśmy się do najbliższej kawiarni.
Po kilku minutach weszliśmy do budynku i zamówiliśmy kawę. Usiedliśmy przy jednym ze stolików, wyjęłam telefon i powiesiłam kurtkę na oparciu krzesła.
-Miło z Twojej strony, że przeprosiłeś i zaprosiłeś mnie gdzieś. Zazwyczaj gdy ktoś na mnie wpadał to szedł dalej albo krzyczał, żebym uważała jak chodzę. Zero kultury.- westchnęłam i podparłam głowę ręką.
-Mam w zwyczaju przeprosiny w takich sytuacjach. Kultura osobista to coś, co stawiam na pierwszym miejscu.- powiedział, jak się dowiedziałam, Remek i podrapał się po policzku.
Po krótkiej chwili ciszy chłopak zakasłał i spojrzał na mnie.
-Opowiedz coś o sobie.- rzekł.
-Jestem ukrainką, ale mieszkam w Polsce od 4 roku życia. Niedawno skończyłam 17 lat. Planuję chociaż na rok wyjechać na Ukrainę, ale dopiero jak zakończę naukę. Chcę studiować anglistykę.- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Uwielbiam rosyjski akcent, czyli ukraiński też! Na samym początku go u Ciebie słyszałem.- powiedział ożywiony.
-Teraz Twoja kolej.- zaśmiałam się.
-Mam 19 lat, jestem z Wodzisławia Śląskiego, takie małe miasto praktycznie przy granicy południowej. Napisałem maturę niedawno i na razie nie chcę studiować, może za rok się zdecyduję. Wystarczy jak na razie?- dokończył i zastukał palcami o stolik.
-Raczej tak.- odparłam, a po chwili dostaliśmy swoje zamówienie.
-Od przyjadzu do Polski mieszkasz w Warszawie?- Remek upił kilka łyków kawy i oblizał wargi.
-Nie, najpierw mieszkaliśmy w Łodzi, a jakoś chwilę po moich czternastych urodzinach przeprowadziliśmy się do Warszawy, głównie z powodu większych perspektyw. A Ty od kiedy tu mieszkasz?- odpowiedziałam i również zadałam pytanie.
-Od razu po osiemnastce tu przyjechałem. Zawsze ciągnęło mnie do stolicy, wiesz..- rozejrzał się wokół i znów napił się kawy- Zawsze czułem się lepiej w wielkich miastach niż w tych mniejszych, takich jak moje.- dokończył.
-Rozumiem. A mnie zawsze ciągnęło na tą moją Ukrainę... Ale to tylko z sentymentu, tak mi się wydaje przynajmniej.- zaśmiałam się.
Rozmowa toczyła się dalej, ciągle pojawiały się nowe tematy, które przedłużały nasz pobyt w kawiarni. Ku naszemu niezadowoleniu nagle przerwała nam kelnerka.
-Przepraszam- zakaszlała- Wiedzą państwo, że za dosłownie 5 minut będę musiała zamknąć kawiarnię?- zadała pytanie.
Ja i Remek spojrzeliśmy na siebie zdziwieni, po czym cicho się zaśmialiśmy.
-Dziękujemy za informację i przepraszamy za kłopot! Już wychodzimy!- rzekł z uśmiechem chłopak, po czym obydwoje podnieśliśmy się z krzeseł i założyliśmy swoje kurtki.
Po wyjściu z kawiarenki spojrzałam na zegarek i złapałam się za głowę.
- Naprawdę aż tyle czasu minęło odkąd na Ciebie wpadłam? Jakim cudem już 22...- zachichotałam i spojrzałam na Remka.
-Widzisz, mam w sobie to coś.- stwierdził z uśmiechem i uniósł lekko jedną brew.
-Dziękuję za miło spędzony wieczór Remigiuszu, liczę na powtórkę.- powiedziałam.
-Czy Ty już chcesz się mnie pozbyć?- zapytał i splótł ręce na klatce piersiowej.Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo chłopak dokończył- Nie ma tak łatwo, odprowadzę Cię, jak na mężczyznę przystało!- uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-No dobrze, niech Ci będzie.- odwzajemniłam uśmiech, po czym razem skierowaliśmy się w stronę mojego mieszkania.
****
WIEM, ŻE NIKT W TO NIE WIERZY, ALE WŁAŚNIE PUBLIKUJĘ NOWE OPOWIADANIE, SZOK HAHAHA
w każdym razie witam Was po bardzo długiej przerwie, przez ten okres działo się bardzo dużo w moim życiu, nie miałam nawet za bardzo czasu tu wchodzić, ale w końcu się udało!!
Jeżeli chodzi o to opowiadanie to możecie mieć pewność, że zostanie dokończone, bo mam tą część już prawie całą napisaną:)
Opowiadanie, jak już możecie się domyślić, jest o Remku, ale nie ma on tutaj nic wspólnego z YouTubem. Pamiętajcie, że to opowiadanie to tylko mój wymysł, nie bierzcie niczego zbyt na poważnie!
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział zachęci Was chociaż trochę do zostania tu na dłużej, a jeśli nie to już teraz mogę Was zapewnić, że akcja się na pewno rozwinie hahah
Zostawcie gwiazdkę i koniecznie komentarz co sądzicie!:0
NO I OCZYWISCIE JEZELI CHCECIE MNIE POZNAC BLIZEJ (bo dostaje dużo takich wiadomości) TO ZAPRASZAJCIE NA FB I PISZCIE: MAJKA BARUCH!!!
DO NASTĘPNEGO, BUZIAKI!!
