I. Zła decyzja

25 2 0
                                        

- Wstawaj!
Usłyszałem krzyk mamy dobiegający zza futryny.
- Długo będziesz tak spał!?
- No już wstaje, matko... Nawet w wolne się wyspać nie można.
- No wiesz co!? Rodzina przyjechała, a Ty se umyślałeś że będziesz gnił do 13! Wstyd!
- Jak to 13!? O nie, już wstaje.
Pędem zdążyłem się tylko ubrać i zbiegłem na dól.
- Witajcie. Wybaczcie że wychodzę, ale muszę się gdzieś udać.
Wszyscy przywitali się i pokiwali głową na znak, że nie mają nic przeciwko. Ja zdążyłem wziąść kanapkę, ubrałem buty i wybiegłem. Po kilku minutach byłem już na miejscu. Tam własnie czekali na mnie przyjaciele. Ala miała czarne włosy, jasnozielone oczy i twarz trochę kwadratową. Ubrana była w czarne spodnie i bluzę, a pod spodem miała biały podkoszulek. Piotrek natomiast był wyższy od nas jak i starszy. Miał na sobie czapkę z daszkiem, zielony podkoszulek z żółtymi napisami i ciemne spodenki w kratkę. Twarz miał podobną do Ali, jednak jego była szczuplejsza lekko, a zielone oczy były większe. Na mój widok wstali i Ala odrzekła:
- No cześć Paweł, jesteś wreszcie.
- Sorry, że się spoźniłem, ale zaspałem. - odpowiedziałem zdyszany.
- Spoko. Słuchaj, bo tak właśnie z Alą pomyśleliśmy, aby udać sie do tego starego dworku co czasem właściciele przyjeżdżają, aby sprawdzić czy sie jeszcze nie zawalił. Co Ty na to? - zaproponował Piotrek.
Bez chwili namysłu odpowiedziałem:
- A ja na to jak na lato. Więc chodźmy czym prędzej, bo może nas burza zaskoczyć, a może się później zrobić nieciekawie.
- Jezu, nie przesadzaj już. Nawet dziewczyny mniej się boją, a Ty srasz w gacie na wzmiance o burzy. - powiedziała poważnym, ale również zirytiwanym głosem Ala.
- Sami się przekonacie. - odpowiedziałem.
Szliśmy dobry kwadrans aż dostrzegliśmy porośnięty bujną roślinnością dworek. Brama była otwarta, co wskazywało na to, że ktoś tam jednak jest w środku, ale przecież właściciel zawsze parkuje samochód przed budynkiem... Chmury powoli zaczęły pojawiać się na niebie. Z bezchmurnego, słonecznego dnia powoli zmieniał się na pochmurny, ulweny dzień. Odrzekłem:
- Może już wracajmy?
- A co? To tylko burza. Chodźmy szybciej, a przeczekamy w tym opuszczonym domu aż się przejaśni.
- odparła Ala stanowczym głosem.
Po tym jak to powiedziała wypruła naprzód i poczęła pukać do drzwi, ponieważ okazały się one zamknięte.
Ja wraz z Piotrkiem przechodziliśmy dopiero przez bramę, gdy nagle drzwi się otworzyły i wciągnęły ją do środka. W tym momencie usłyszeliśmy bicie dzwonów dobiegających ze środka. Wtem przez potuczone szyby wyleciały nietoperze, które zaczęły obkrążać cały dworek wydając przy tym przeraźliwe piski. Ale to nie były jedyne piski słyszalne naszym uszom. Ala krzyczała ze strachu, a oprócz tego można było usłyszeć głośny śmiech kobiety. Na dworze hulał wiatr i błyskało się nadmiernie.
- Musimy ją z stamtąd wydostać! - krzyknąłem i pobiegłem do drzwi.
W tym czasie drzwi się zamknęły i nie dało się ich otworzyć...

Tajemnice Dworku MaleśnickichStories to obsess over. Discover now