Rozdział 1

947 22 2
                                        

Naciśnij tutaj aby zacząć pisać

Do pokoju Merta wbiegła Aytul.

-Mert! – zawołała – Mert! – wybiegła z pokoju wnuczka.

**

Samochód z Amine i Mertem podjechał pod opuszczony dom na obrzeżach Stambułu.

-Amine tak się boje – powiedział Mert kiedy drzwi od samochodu się otworzyły

-Nie trzeba – powiedziała dziewczyna kiedy z samochodu wypychał ją jeden z porywaczy.

-Amine! – krzyczał Mert

-Zostaw mnie! – wyrywała się Amine

-Idź nie krzycz! – krzyknął jeden z porywaczy prowadząc dziewczynę w głąb opuszczonego domu.

-Mert nie bój się – powiedziała Amine

**

-Odbieraj człowieku – powiedziała Aytul di telefonu schodząc ze schodów. – Mert! Mert!

-Zapomniałam tacy – powiedziała Hafize wychodząc z kuchni.

-Powiedz bratanicy żeby przyprowadziła Merta.

-Wyprawiłam ją do Adany.

-Co ty mówisz? – poszła dalej szukać Merta – Mert! Mert!

-Co się dzieje? – zapytał Sinan wychodząc z salonu pijąc kawę.

-Nie ma Merta.

-Jak to?

-Nigdzie go nie ma.

-Dobrze, zajrzę do ogrodu zimowego – powiedział mężczyzna odkładając kawę razem z gazetą na stolik.

-Sprawdź wszędzie.

-Co się dzieje? – do domu wszedł Tolgahan

-Mert zniknął

-Jak to?

-Kierowca nie odbiera.

-Nie panikuj znajdzie się. Zadzwonimy do niego.

-Tam nie ma szukam dalej – powiedział Sinan i wyszedł na dwór.

**

-Zostawcie nas! – krzyczała Amine – nie bój się Mert – powiedziała Amine kiedy zobaczyła Merta. Przywiązali ich do krzeseł w ciemnym pokoju. –Błagam wypuście nas. – nadal krzyczała jeden z porywaczy miał jej dość krzyków i zakleił jej buzię taśmą.

-Nie chcę tych sznurków – powiedział chłopiec. Drugi który Merta przywiązywał i to samo zrobił Mertowi

-Ani słowa! – krzyczał

**


No to mamy pierwszy rozdział w nowej części.  Zapraszam do komentowania i głosowania.

Nic nam nie przeszkodziTempat cerita menjadi hidup. Temukan sekarang