PROLOG

2.9K 194 149
                                        


-Mamo, muszę to zrobić. Minęły dwa lata. Długie i bolesne. Muszę zacząć żyć na nowo.

Łzy, które spływały po policzkach mojej mamy, skapywały na jej jedwabną bluzkę, koloru pudrowego różu.

Moje słowa wcale jej nie przekonały. A wydawało mi się, że wręcz przeciwnie, utwierdzały ją w przekonaniu, że pomimo moich dwudziestu siedmiu lat, dalej potrzebowałam opieki moich rodziców.

Zrobiłam jeszcze jeden krok w kierunku mojej rodzicielki, i chwyciłam jej wypielęgnowane dłonie.

-Mamo, ja chcę to zrobić. Kocham was i wiem, że chcecie dla mnie jak najlepiej, ale nie zacznę żyć ponownie, dopóki sama nie stanę na nogi.

Mama rozszlochała się jeszcze bardziej i zamknęła mnie w swoim matczynym uścisku miłości.

Te dwa lata były ciężkie, nie tylko dla mnie, ale także i dla mojej rodziny.

Nie chciałam uciekać od nich. Nie chciałam uciekać od przeszłości, bo to nie było możliwe. Za głęboko i za boleśnie była we mnie wyryta. Ale chciałam dać moim najbliższym normalne życie.

Chciałam dać im wolność od siebie. Chciałam, aby ponownie mogli wychodzić do teatru, restauracji czy zapraszać znajomych na kolację.

Chciałam zacząć żyć od nowa. Nie oglądając się za siebie w obawie, że ktoś idzie za mną. Niby wszystko normalne, przyziemne, a dla mnie to było jak stu milowy krok w przyszłość.

-Pamiętaj kochanie, że zawsze jesteśmy z tobą. Zawsze możesz na nas liczyć.

Tata swoim tubalnym głosem zapewnił mnie i podszedł do nas i zamknął mnie i chlipiącą mamę w swoich silnych ramionach.

Droga minęła dość szybko, pomimo sporej liczby kilometrów, nie czułam się zmęczona.

Wprost przeciwnie. Podniecenie i jakąś niewinnie wkradająca się radość, powodowała lekki uśmiech na mojej twarzy.

Uniosłam głowę do góry i jedną ręką zasłoniłam oczy przed oślepiającym słońcem. Blok może i nie był jakichś imponujących rozmiarów, ale podobał mi się. To tutaj miałam zacząć nowe życie. To miało być moje pierwsze mieszkanie, bez rodziców.

Wyjęłam z torebki klucze i otworzyłam  drzwi wejściowe. Pokonałam cztery piętra i otworzyłam swoje mieszkanie.

Pokój, kuchnia, salon i mała łazienka. Może nie było to zbyt wiele. Ale dla mnie to był mój raj. Moje nowe życie.

To w tym mieszkaniu chciałam zapomnieć o przeszłości. To w tym miasteczku chciałam zacząć nowe życie. I naprawdę wtedy w to wierzyłam. Wierzyłam, że będę mogła żyć od nowa, może poznam przyjaciół, spełnię się zawodowo i może poznam kogoś, kto zechce mnie taką jaka jestem, z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Ale czy można planować przyszłość nie zamknąwszy przeszłości?
Czy niedokończone sprawy przedawnią się i zostaną za nami daleko?

Wtedy tak myślałam.

Ale uciekając nie rozwiążemy naszych problemów. One wrócą, ze zdwojoną siłą i zaatakują z nienacka. Wtedy gdy będziemy się najmniej spodziewać.


Chodzi za mną ta historia już chyba ze dwa dni. Nie mogę przestać o niej myśleć. Tak mocno utkwiła mi w głowie.

Wiem, że mam do skończenia OP.
Ale ta historia nie daje mi pisać o losach A&M.

Narazie daję prolog. Muszę skończyć to co zaczęłam a z tym ruszę w czerwcu.

Do zobaczenia.

Bez przebaczenia ( Zawieszone)La tua prossima ossessione. Scoprilo ora