Uwaga! Pisałam to w roku 2017, jest 2019.
Nie dokończę tego, ale miłej lektury tak czy siak!
Po 5 latach uczęszczania do szkoły magii w Hogwarcie i zdaniu SUMów, przyszedł czas na dwa ostatnie lata edukacji, które niekoniecznie należą do najłatwiejszych. Od początku byłaś raczej uczennicą o przeciętnych zdolnościach, z zapałem do OPCMu oraz zaklęć, w których zdecydowanie lepiej sobie radziłaś. Jeden z przedmiotów był jednak twoją zmorą, koszmarem nocnym. Mowa oczywiście o eliksirach. Surowy nauczyciel, swoją drogą także twój opiekun, nie pomagał ci w twojej sytuacji, która stawała się coraz bardziej beznadziejna. Nie lubiłaś go, był dla ciebie istnym wcieleniem szatana, nietoperzem z lochów, do których musiałaś uczęszczać pod przymusem szkolnych obowiązków. Właściwie to nie do końca wiedziałaś, jak udało ci się zdać eliksiry na P. Nie chciałaś jednak zaprzepaścić tego, co już udało ci się dokonać, więc postanowiłaś wziąć się do roboty.
Szósty rok zapowiadał się całkiem nieźle- z resztą, zawsze tak jest, przez pierwszy miesiąc. Wtedy wszyscy wypoczęci i zdeterminowani ustalają swoje cele w szkole, których koniec końców nie realizują, lub realizują... ledwo.
Ty także byłaś tym typem ucznia. Co rok mówiłaś sobie, że teraz dasz radę , dając jedynie za wygraną.
***
Twój powóz zatrzymał się przed bramą główną. Wysiadłaś z niego, rozmawiając ze swoimi znajomymi z dormitorium, kierując się do wejścia zamku. Bardzo cieszyłaś się, że je widzisz. Dwa miesiące rozłąki to całkiem sporo, patrząc na to, że niesamowicie dobrze się dogadywałyście.
- Jak minęły wam wakacje? Ja odwiedziłam z rodzicami moją ciotkę w Paryżu. Było niesamowicie! W życiu nie pomyślałabym, że zwiedzanie może być tak przyjemne.- Powiedziała Lynn. Była to bardzo uczynna, wysoka półmugolka, o opalonej karnacji i brązowych, długich i prostych włosach. Zawsze potrafiła cię pocieszyć i pomóc w każdej sytuacji. Jej przeciwieństwem była Lauren, albinoska czystej krwi, która była raczej cicha i poważna, jak na swój wiek. Nie przeszkadzało jej to jednak w kontaktach z wami, ponieważ miała to samo poczucie humoru. Oczywiście, jeśli miała humor.
- Ujdzie. Odwiedziny dalekiej rodziny, spotkania ze znajomymi...raz wybrałam się na camping z kuzynką i jej chłopakiem. Nic szczególnego.- powiedziałaś, kierując wzrok na białowłosą dziewczynę, która schowana za czarnym kapturem, cicho podążała za waszą dwójką.- A ty co robiłaś?
- Uczyłam się trochę o zielarstwie z babcią. Byłam u niej na wsi jakieś trzy tygodnie i poświęciłam na to całkiem sporo czasu.- powiedziała, podnosząc na ciebie wzrok.- Babcia uczęszczała kiedyś do Hogwartu, była jedną z najlepszych uczennic, pod tym względem.
- Woow... musisz nas kiedyś poduczyć. W tym roku profesor Sprout nie będzie żałować nam wiedzy.-Lynn zaśmiała się nerwowo. Blondynka uśmiechnęła się nieznacznie.
Weszłyście do zamku, kierując się na Wielką Salę. Zaraz miała się odbyć bowiem Ceremonia Przydziału pierwszoroczniaków, którzy zaniepokojeni i zarazem zniecierpliwieni, czekali na jej rozpoczęcie. Wszyscy, wraz z kadrą nauczycielską, zajęli swoje miejsca, a Dyrektor Dumbledore wyszedł na środek, by powitać nowych i starych uczniów.
- Witam was w nowym roku szkolnym w naszej szkole magii. Po długim odpoczynku mamy zaszczyt znów gościć was w naszych progach, a pierwszoroczniaków witamy bardzo serdecznie i życzymy przyjemnej nauki i poznawania wielu nowych rzeczy, które pomogą wam w dalszej edukacji tutaj.- powiedział siwobrody starzec, którego twarz przybrała najmilszy i najserdeczniejszy wyraz.- Teraz więc dowiecie się, do którego domu zostaniecie przydzieleni. Kiedy wyczytam nazwiska, proszę podejść i usiąść na krześle, a tiara przydziału zadecyduje, gdzie się nadajecie.
