Hej ^^
Jeśli ktoś to przeczyta, to byłabym naprawdę wdzięczna za komentarz lub gwiazdeczkę, żeby wiedzieć, czy pisać dalej :]
Przepraszam za wszelkie błędy.
~~~
W życiu bywają takie chwile, które wszystko zmieniają. Zresztą nie tylko chwile, mogą to być zdarzenia, nowe znajomości, przypadkowo usłyszane słowo. Niektórzy mają takich czynników w swoim życiu aż nadmiar.
Jedną z takich osób jest Tony Stark - geniusz, playboy, miliarder i filantrop, niegdyś typowy lekkoduch. Wychowywany w bogatej rodzinie, zawsze wyróżniał się intelektem i pomysłowością, niczego mu nie brakowało. Przynajmniej z pozoru. Tylko najbliżsi wiedzieli o jego ranach, a grono to było bardzo wąskie. Zaliczała się do niego panna Potts, pułkownik James Rhodes i... tyle. No i Jarvis, ale to SI, więc nie do końca się liczy.
I wtedy nastąpił pierwszy przełom w życiu tego geniusza – próba zabójstwa i porwanie, a w efekcie stworzenie Iron Man'a. Wtedy naprawdę był za cos odpowiedzialny, miał jasno określony cel i z całych sił dążył do jego zrealizowania. Ale czy naprawdę da się zadośćuczynić to, co jego firma z Obadiahem na czele robiła? Bo ile niewinnych ludzi zginęło od jego broni? I ilu on sam jeszcze zabije, chcąc chronić innych?
Tego nie wie nikt.
Drugim przełomowym momentem w jego życiu był początek związku z Pepper. Relacja ta bardzo pozytywnie na niego wpływała. Zaczął mniej pić, był bardziej odpowiedzialny, a nawet nie spędzał 90% swojego czasu w warsztacie. Sam musiał wtedy przyznać, że podobają mu się te zmiany, zwłaszcza przez cudowny blask, który pojawił się w pięknych oczach jego byłej asystentki. Ale to nie mogło trwać wiecznie, nie przy jego burzliwym życiorysie.
W końcu nadszedł trzeci taki moment. A dokładniej całkiem spora liczba połączonych momentów, czyli innymi słowy bitwa w Nowym Yorku i spotkanie z nordyckim bogiem kłamstw. Wcześniej Tony nigdy nie doświadczył czegoś takiego. W jego życiu były różne straszne momenty, miewał chwile zwątpienia, a także nie raz walczył o życie, ale... to wszystko nic, jeśli porównać to do tamtego feralnego dnia. A przynajmniej takim się wydawało w jego oczach.
Od tamtego czasu w nocy nie mógł spać, wiecznie dręczyły go koszmary, ciągle siedział w warsztacie i topił smętne myśli w litrach alkoholu. W końcu nawet Pepper tego nie wytrzymała i odeszła od niego. Nie żeby ktoś inny w ogóle to zauważył, nawet pomieszkujący u niego avengersi. Nie znają się długo, ale wszyscy zdążyli się poznać na jego specyficznym sposobie bycia.
Poza tym Tony potrafi się maskować. Chowa uczucia pod maską żartownisia i cynika, jego pokój jest wyciszony, więc nikt w nocy nie słyszy jego krzyków, a Jarvis ma absolutny zakaz informowania kogokolwiek o jego stanie. Poza tym zawsze lubił się zaszyć w swoim warsztacie, więc i to nikogo nie dziwi, a powrót do picia sporych ilości procentów da się wytłumaczyć odejściem panny Potts.
Od wydarzeń z Lokim, nie czuje się do końca dobrze w swojej wierzy – Stark Tower, do tego odłamki w jego ciele coraz częściej dają o sobie znać, atakując go falą bólu w najmniej spodziewanych momentach. Coraz częściej myśli i operacji, ale nie ma w sobie dość odwagi i siły, by się jej podjąć. A także brak mu motywacji, bo nikt mu już nie zrzędzi nad uchem.
Takim oto sposobem, idealny niemal okaz szczęścia na zewnątrz, jest wrakiem człowieka wewnątrz i jedynym pocieszeniem jest fakt, że jakaś jego część wciąż walczy, by odbić się od dna.
YOU ARE READING
Jak żyć..? (Frostiron)
FanfictionOpowiadanie skupiające się na postaci Starka i jego relacjach z pozostałymi Mścicielami, a także (oczywiście) Lokim. Co się stanie, gdy Tony trafi do Asgardu, pomoże paru bogom, kilku innych zirytuje, a potem wróci do Midgardu..? Początek akcji...
