Każdy z nas miał chwile, w których mówił do siebie. Ja miałem ich ostatnio za dużo, odbiło się na psychice i zmieniło moje życie na zawsze. Pamiętam, jakby to działo się wczoraj, a może to było wczoraj. Nie pamiętam, straciłem rachubę. Zaczęło się niewinnie:
Mówiłem coś do siebie, zadawałem sobie różne pytania... Nagle usłyszałem odpowiedź, ale gdy rozejrzałem się, nikogo nie zauważyłem. Słuchawki w uszach zagłuszały mi wszystko co mnie otaczało. Nie mówiłem nic do siebie przez dość długi czas, jednak gdy znów byłem sam zadałem sobie pytanie. Byłem ciekawy czy znów otrzymam odpowiedź.
Odpowiedział mi cichy, delikatny, damski głos, nie rozglądałem się nawet, bo wiedziałem że to w mojej głowie. Byłem przerażony. Tyle razy zadawałem sobie pytania, mówiłem do siebie i nigdy nie otrzymałem odzewu. Uznałem, że po prostu jestem zmęczony i to tylko moja wyobraźnia.
Poprzedniej nocy nie zmrużyłem oka. Mogło to tłumaczyć głosy w mojej głowie. Postanowiłem że, nie będę do siebie mówił. Poszedłem do szkoły i przez całą drogę dusiłem w sobie chęć mówienia „do wewnątrz". Założyłem słuchawki i puściłem muzykę najgłośniej, jak się dało. Wsłuchując się w dźwięki ulubionych piosenek, dotarłem do szkoły. Z obawy, że znów usłyszę dziwny głos próbowałem rozmawiać z otaczającymi mnie ludźmi, jednak długo nie potrafiłem tego robić. Gdy w końcu jednak udało mi się nawiązać kontakt z innymi, zapomniałem o głosie, który wywoływał u mnie gęsią skórkę.
Lekcje w szkole przeminęły bardzo szybko. Możliwe dlatego, że brałem w nich aktywny udział. Za każdym razem, gdy nic nie mówiłem na głos lub z kimś nie rozmawiałem, bałem się że znów coś usłyszę. Kiedy wychodziłem ze szkoły, głos znów przemówił.
–„ Dlaczego chcesz o mnie zapomnieć?"
Spanikowany odwracałem się na boki, pragnąc zobaczyć tam znajomą twarz lub kogoś, kto mógł to powiedzieć. Niestety, nie zauważyłem nikogo, jednak mimo to przyśpieszyłem kroku. Nie wiem tak naprawdę dlaczego. Dobrze wiedziałem, że nie powiedział tego nikt z zewnątrz, tylko był to głos z mojej głowy. Wróciłem do domu, przez całą drogę próbując nie odpowiadać na pytania odzywające się w mojej głowie. Wyszedłem pobiegać, czyli to co robię co trzeci dzień od ponad miesiąca. W ten sposób pozbywam się natłoku myśli i jest to chwila, w której nie zastanawiam się, co robię. Po prostu biegnę i skupiam się tylko na oddechu.
Następnego dnia wstałem już spóźniony. W biegu wykonałem wszystkie poranne czynności i ruszyłem pędem do szkoły. Przebiegając przez korytarz, szkolny usłyszałem:
— „Przede mną nie uciekniesz..."-przyśpieszyłem.
— Ten głos to tylko skutek uboczny snu — powtarzałem sobie cały czas w myślach. To był tylko sen, i nie słyszę żadnych głosów. Właśnie wtedy usłyszałem:
„To był sen, ale mój głos słyszysz". Usiadłem wystraszony i obróciłem się w stronę drzwi, w których stała moja starsza siostra. Śmiała się ze mnie.
- „Bardzo zabawne" — powiedziałem zirytowany. Wstałem i szybko wyszedłem, wymijając ją dodałem
–„Zajmij się lepiej swoimi sprawami". Nie odpowiedziała, tylko prychnęła i zeszła na dół do kuchni.
Denerwuje mnie jej zachowanie, wytyka mi wszystkie błędy, a jeśli coś mi się przydarzy, śmieje się. Nie powinna tak robić.
— „To przestań się do niej odzywać" — usłyszałem głos, westchnąłem, uświadamiając sobie, że to nie był jednak sen i wszystko dzieje się naprawdę.
— „Mówiłam, przede mną nie uciekniesz, nawet jeżeli będziesz chciał, nie możesz mnie uciszyć, jeżeli jednak tak bardzo chcesz się mnie pozbyć, możesz mi powiedzieć, to przestanę mówić, ale jeśli jednak będziesz chciał się odezwać, to mów do mnie po imieniu. Mam na imię Florencja i ta...
— „STOP -przerwałem jej w połowie słowa- Jak to? Masz nawet imię? Nie rozumiem, jak to działa".
— „Pamiętasz te pytanie, które przez kilka lat sobie zadawałeś? Tak bardzo chciałeś z kimś porozmawiać, że wykształciłeś w swojej głowie mnie. Jestem więc i mogę z tobą rozmawiać, kiedy zechcesz. Stworzyłeś mnie, a teraz chcesz odrzucić?"
–STOP! Powiedziałem znów głośno –„Nie wiem, kim jesteś, boję się, gdyż cały czas czuję obok siebie czyjąś obecność. A to nie jest przyjemne, tym bardziej że jestem odludkiem i nie chcę z nikim bliskich kontaktów, jestem zbyt strachliwy, a teraz naglę się dowiaduję że mam świadomość mnogą, to musi być jakiś żart.
–"Przykro mi"- powiedziała, po czym nie odezwała się już więcej. Westchnąłem i musiałem zacząć się przygotowywać do wyjścia.
Szkoła czeka.
Nie chciałem się spóźnić.
Dużo myślałem.
To było tylko niewinne mówienie do siebie i samotność.
Opowiadanie zostało napisane na konkurs który prawdopodobnie się już skończył. Moje opowiadanie było jednym z kilku znajdujących się w zbiorze napisanym przeze mnie i moich znajomych.
YOU ARE READING
Od siebie, przy sobie.
ParanormalZapraszam do czytania gwiazdkowania i komentowania
