Ćwiczenie 1

26 3 0
                                        

Kateroria: eee... Nie mam pojęcia?
@Siostry09, mam nadzieję, że ci się spodoba. Niestety Watt świruje i nie mogę Cię oznaczyć.

Wojciech leżał w jacuzzi, zanużony po szyję. Był bogaty, mógł więc sobie na to pozwolić. Jego łazienka wprost krzyczała — "Jestem typowym nowobogackim i muszę pokazywać wszystkim swoją forsę!". I zapewne byłaby to prawda, gdyby nie jeden szkopuł.
To nie był jego dom.
Dlatego też słysząc szczęk klucza w zamku i cichy okrzyk: "Kurwa!", wyskoczył z wanny jak oparzony, okrył się ręcznikiem i wbiegł do salonu. Tam chwycił torbę, zapakował do niej wszystkie, przygotowane wcześniej, oszczędności, pośpiesznie ubrał spodnie i koszulę, a następnie wyskoczył przez okno. Wiedział, że ma mało czasu, dlatego nie zwracał uwagi na zimno i śnieg sięgający mu kostek. Zapomniał butów, a teraz nie mógł po nie wrócić. Właściciel zapewne zauważył już wymianę zamków i dzwoni po policję.
Wojciech był bowiem włamywaczem. Ale nie takim klasycznym. Włamywał się tylko do bogatych domów, pod dłuższą nieobecność właścicieli i mieszkał tam do ich powrotu. Ale ten facet miał wrócić dopiero za tydzień! Na szczęście zdążył już znaleźć następny dom — zawsze robił to przynajmniej na tydzień przed planowanym powrotem prawowitych lokatorów — ale nie spodziewał się, że odpoczywając w wannie po zdobyciu ostatniej cennej informacji — brak zwierząt, do których ktoś musiałby przychodzić — dostanie taką niespodziankę!

Po kilkunastu minutach dobiegł do knajpki. Pracował tam jego lumpel spod celi, to on pokazał mu dom, z którego właśnie uciekł. Wszedł do środka i powiedział barmanowi — Chcę gadać z właścicielem.
Ten wskazał mu drogę na zaplecze. Wojciech podbiegł do siwiejącego mężczyny z piwnym brzuclchem — Co ty sobie, kurwa, wyobrażasz! Facet wrócił do domu! Miało go jeszcze nie być!
— Co ty sobie wyobrażałeś posuwając moją laskę, kiedy byłem w kiciu? — odparł tamtem. W tym momencie na zaplecze wpadł spotkany wcześniej barman. Z tym, że w rękach trzymał spluwę i odznakę policyjną — Skoro już sobie wsztstko wyjaśniliście... — Ziewnął znadzony — Wojciechu Marakiewiczu, jesteś aresztowany. Masz prawo zachować milczenie, cokolwiek powiesz, zostanie użyte...

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Mar 06, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Ćwiczenia pisarskieStories to obsess over. Discover now