1 dzień depresji Ahusa: Gdzie je moja Mirinda?

149 6 7
                                        

Nastał świt. Kacper wstał ze swojego krzesła, bowiem całą noc kręcił swój kolejny filmik na YouTube. Podczas kręcenia, pił tylko i wyłącznie Tigery. To przez nie jest teraz rozbudzony. Pełen nadziei Ahus poszedł do kuchni, by wziąć z tamtąd Mirindę. O tak, od tego napoju jest też bardzo uzależniony. Jednak nigdzie nie było wymienionego powyżej napoju. Zaczął szaleńczo szukać po szafkach. Niestety poszukiwania zakończyły się nie tak, jak on chciał. Po prostu w jego zacnym domku zabrakło.... Mirindy.

Dla niego brak tej cieczy oznaczało wielki smutek, rodzący depresję. Nigdy nie zabrakło u niego napoju Bogów. Zawsze miał pod dostatkiem.

Najpierw usiadł na podłodze, trzymając się za głowę, za jego śliczne włoski z odrostami. Zaczęło mu się kręcić w głowie, a potem dostał silnych drgawek, które miotały jego ciałem. Objawy nasilały się z sekundy na sekundę. Po kilku minutach łzy napłynęły do jego oczu, a drgawki i kręcidełko w głowie zanikły. Wstał więc i sięgnął po chusteczkę. Wytarł swoje śliczne oczka w nią, po czym wydał przeraźliwy krzyk. Wszystko wskazywało na to, że płacze krwią. Co raz bardziej pogrążał się w smutku, lecz coś w nim mówiło, że ma się nie poddawać. Po prostu powinien pójść do Biedronki po Mirindę. Pewnie zapytacie czemu do Biedronki, a nie na przykład do Lidla. Otóż, Kacperek jest bardzo zżyty z tym sklepem, którym zwierzątkiem jego jest Biedronka. Za dziecka bardzo lubił zbierać biedronki i wkładać je do słoika, które prędzej czy później się dusiły i umierały. Gdy otworzono Biedroneczkę w jego mieście, odrazu Ahus chciał zrobić w niej zakupy.

Wracając, Kacper założył na swoje cudne, pachnące różanym mydełkiem stopki laczki, które były dla niego najwygodniejsze, oraz beżowy szlafroczek, po czym pobiegł czym prędzej do Biedroniuni.

- E, chopie, dzie tak pan pędzi że aż sie za panem kurzy? - Zapytał jakiś człowiek, który wyglądał jak żul, naszego Ahusiuńka.

- Jo żem do Biedry pędze! - Oznajmił Kacperunio, poprawiając szlafroczek z H&M, po czym nie zważając na dalszą rozmowę z żulem, ruszył dziko.

Pędził niczym puma do swojego ulubionego sklepu. Niestety na marne. Gdy wszedł, rozglądał się między regałami. Chciał jak najszybciej wypić swój najlepszy pod słońcem napój.

- Psze pani, ja pytanko mam. - Powiedział Ahusiuńko do pracownicy tego sklepu.

- Słucham Pana.

- Czy je tu Mirinda? Jo żem szukał, jo żem wąchał, lecz nie znalas.

- Niestety nie mamy. Musi Pan poczekać do jutra, wtedy będzie dostawa. A z resztą, Panu już nie sprzedajemy. Za dużo Pan od nas kupuje, inni klienci nie mają co pić. Przykro nam.

Kacpelulusiuńko załamał się. Bez słowa wyszedł z Biedrosiuniuniuśki, po czym pognał do swojego domku, w którym zaznał spokoju. Położył sie na łóżku. Zdał sobie sprawę, że pobił rekord świata. Zapadł w depresję w mniej niż jedną godzinę.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Feb 09, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

101 dni depresji Ahusa Stories to obsess over. Discover now