Prolog

223 28 3
                                        

Ellie's POV:

Patrzyłam w oczy mojego chłopaka. Josh był cudowny. Kochałam go nad życie. Jego ciemne włosy lekko opadały mu na czoło. Opierał się o swój motor, obejmując mnie w pasie. Uwielbiałam być blisko niego. Opowiadał mi o tym co głupiego zrobili jego koledzy, a ja śmiałam się raz na jakiś czas.
- Odwiozę cię już do domu. - stwierdził widząc, że przeszły mnie ciarki z zimna. Uśmiechnęłam się, a chłopak złączył nasze usta. Wplotłam palce w jego włosy, a on pogłębił pocałunek.
- Za co to? - zapytałam kiedy się odsunął i usiadł na motorze.
- Za nic. Po prostu cię kocham. - oblała mnie fala ciepła. Tak go kochałam. - Wsiadaj. - skinął głową na miejsce za sobą.
Zrobiłam tak jak powiedział i wtuliłam się w plecy chłopaka. Uwielbiałam to uczucie. Wiatr we włosach. Budynki znikające za nami. I on. Najlepsze co mogło mnie spotkać w życiu. Josh.

Od mojego wyjazdu z Nowego Jorku minęły niecałe trzy miesiące. Każdej nocy nadal myślałam o Joshu, ale nie miałam odwagi znów spojrzeć mu prosto w oczy i powiedzieć, że tęsknię. Nie miałam nawet odwagi wysłać sms-a.
Tamtej nocy było tak samo. Kładąc się do łóżka zastanawiałam się czy czasem jeszcze o mnie myśli. Albo czy już sobie kogoś znalazł. Jak by teraz było, gdybyśmy się wtedy nie pokłócili. I wszystko pewnie byłoby tak jak zawsze, gdyby nie jeden, nieistotny detal...
Obudził mnie rozdzierający ból w podbrzuszu. Wygięłam się w łuk i jęknęłam głośno.
- Missy! - krzyknęłam i zgramoliłam się z łóżka. Spadłam na podłogę i podpierając się jedną ręką zaczęłam się czołgać w stronę przedpokoju - Miss! - znowu krzyknęłam, ale ból sprawił, że zwinęłam się na środku przejścia - Missy pomóż! - jęknęłam przez łzy - Missy...
- Ellie co się... - zaspana blondynka pojawiła się w drzwiach - O matko ty krwawisz! - podbiegła do mnie i upadła na kolana - Co się stało? Ellie? Co się stało?
- Ja... Ja nie wiem. - spojrzałam na swoją zakrwawioną rękę. Byłam przerażona - Missy co się ze mną dzieje?
Blondynka pokręciła głową.
- Jedziemy do szpitala. Teraz! - złapała mnie pod ręce i pomogła wstać. Bolało jak cholera, ale adrenalina chyba dodała mi sił. Dotarłyśmy do samochodu. Kiedy posadziła mnie na miejscu pasażera, znowu krzyknęłam. To tak okropnie bolało. Cała byłam zalana łzami. Missy wsiadła szybko za kierownicę i jeszcze w życiu nie widziałam, żeby tak prowadziła samochód. Nie były ważne światła czy ograniczenia prędkości, po prostu pędziła przed siebie.

Chwilę później byłyśmy pod szpitalem. Missy wybiegła z auta i poprosiła jakiegoś przechodnia by jej pomógł. Po chwili otworzyły się drzwi od strony pasażera i ktoś wyciągnął mnie na zewnątrz. Nie tyle mnie prowadzili co ciągnęli.
Kiedy weszliśmy do środka podbiegła do mnie pielęgniarka, a zaraz za nią dwóch lekarzy. Położyli mnie na najbliższe łóżko i wyprosili wszystkich z sali. Wszystko co działo się później pamiętam jak przez mgłę.

Obudziłam się prawdopodobnie kilka godzin później. Nadal czułam ból w podbrzuszu, ale był on do wytrzymania. Leżałam na szpitalnym łóżku. Byłam podpięta do kroplówki, a obok mnie znajdowało się urządzenie, które pokazywało moje funkcje życiowe. To pikanie było okropne. Rozejrzałam się po pokoju, ale nikogo nie zauważyłam. Chwilę później zobaczyłam Missy rozmawiającą z lekarzem na korytarzu. Wyglądała na przerażoną. Ręce miała założone na piersi i smutno kiwała głową. Lekarz miał poważną minę, zapisał coś w zeszycie i odszedł. Blondynka cicho weszła do pokoju. Patrzyłam na nią od samego wejścia.
- O... Już się obudziłaś... Jak się czujesz? - usiadła na krześle obok mojego łóżka.
- To nie jest dobry moment na opowiadanie o moim samopoczuciu. - powiedziałam zdenerwowana - Co mi jest?
Dziewczyna spojrzała na mnie smutno.
- Powinnaś odpocząć...
- Missy mów co mi jest. Rozumiesz? Chcę wiedzieć. Czy jestem chora?
- Nie Ellie... - złapała mnie za rękę - Ty... Ty poroniłaś... - moje oczy otwarły się szerzej - Byłaś w trzecim miesiącu ciąży. - popatrzyła mi prosto w oczy, a ja wybuchłam śmiechem.
- To niemożliwe Miss. Ja nie byłam w ciąży. - pokręciłam głową.
- To prawda Ellie... Tak mi przykro.
- Co ty opowiadasz?! - wyrwałam dłoń z jej uścisku - Przecież ja miałam miesiączke przez te wszystkie miesiące. Wszystko było normalnie.
- Lekarz powiedział, że czasami tak bywa... - posmutniała.
- To lekarz się myli! - krzyknęłam - To nie może być prawda...
- Ellie...
- Nie Missy, bo to by oznaczało...
- Że to dziecko Josha?
- Ale ja nie byłam w ciąży... Chyba bym wiedziała... - powoli zaczęła docierać do mnie rzeczywistość - Ja... Ja... - do oczu napłynęły mi łzy. Spojrzałam na dziewczynę.
- Tak mi przykro kochanie. - także zaczęła płakać. Usiadła obok mnie i przytuliła mnie. Schowałam głowę w zagłębieniu jej szyi. Płakałam. Tak strasznie płakałam.

****************************
Witam, to znowu ja xD
Na początku każdego rozdziału będzie jakieś wspomnienie. Będę starała się pisać rozdziały z perspektywy Ellie i Josha na przemian.
Zapraszam serdecznie do lektury :)

Take Me BackOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz