Każdy, nieważne jaką ma mamę bardzo ją kocha. Niektóre są wymagające inne mniej,lecz wszyscy wiedzą że każda mama zawsze będzie kochała swe dziecko...
Teraz siedzę z mamą na małej kanapie w naszym małym mieszkanku. Śmiejemy się z pana Grzesia z drugiego piętra który usiłuje uciec od wściekłego psa Morusa. Jak to wszystko się zdarzyło? Zacznijmy od początku...
Pod koniec sierpnia do mamy przyszła pewna wiadomość.
-Zuziu,dostałam informację o tym że przyjęto mnie do pracy w szpitalu. Z tego powodu będziemy musieli się przeprowadzić do Nowego Jorku-powiedziała mama gdy odrabiałam lekcję z matematyki.
-Coooo?-odpowiedziałam z przerażeniem-do Nowego Jorku! Ale przecież jest nam tu dobrze!
-Tak jest tu dobrze,ale będzie nam jeszcze lepiej tam,a poza tym moja szefowa idzie na emeryturę i nikt nie chce przejąć jej roli.-odpowiedziała mama obojętnym tonem.
-Nam będzie lepiej?! Raczej tobie!-Pobiegłam do pokoju. Jak mogłaby mi to zrobić?! Położyłam się do łóżka i ze smutku zasnęłam.
