Rozdział 1

34 2 2
                                        

Rose:
Obudził mnie dźwięk spadającego przedmiotu? A no tak. Nic nowego. Ojciec wrócił po kolejniej pijaniej nocy. Odwróciłam się na drugi bok i czekałam aż odgłosy ucichną. Wtedy będę miała większą szansę na wyjście z domu bez siniaka. Już nie jednokrotnie dostawało mi się za nic. Ojciec cały czas mi wypomina, że jestem zbyt podobna do mojej mamy. Zmarła pół roku temu, a ojciec od tego czasu stał się wrakiem człowieka. Nareszcie odgłosy ucichły.

Wzięłam szybki prysznic, ubrałam bluzkę na ramiączkach i krótkie spodenki, szybko weszłam do przed pokoju, ubrałam moje i tak znoszone trampki i wybiegłam z mieszkania. Pobiegłam szybko do kawiarenki w której pracuję. Weszłam do środka i przywitałam się z moją przyjaciółką. Jest ona jedyną osobą która wie o moich problemach.

-No hej przepraszam za spóźnienie.

-Hej nic się nie stało- odparła Kate- O tej porze i tak nie ma zbyt wielu osób w kawiarence

-Ok. Pójdę się przebrać i zaraz do ciebie dołączę

W odpowiedzi blondynka kiwnęła tylko głową. Weszłam na zaplecze i przebrałam się w białą bluzkę z logo kawiarni, spódnice przed kolano i wyszłam do Kate.

-Dobrze że już jesteś bo trzeba szybko obsłużyć stolik numer 3- powiedziała cicho
-Okay już idę- powiedziałam i poszłam.

Kiedy dochodziłam do stolika zauważyłam dwóch mężczyzn w garniturach. Zapowiada się ciekawie.

-Dzień dobry. Co podać?- zapytałam i posłałam im wyuczony uśmiech

W tym momencie mężczyźni zwrócili na mnie uwagę

-Dla mnie expresso- odezwał się starszy który miał około 50 lat

-A dla pana?- odezwałam się do drugiego mężczyzny. Miał około 20 lat.

Spojżał na mnie, a ja uniosłam swój wzrok na jego błękitne tęczówki i odpłynęłam

-Dla mnie Latte- odezwał się w końcu
Jakby wybudzona z trasnu zapytałam:
-Czy coś jeszcze?
-Nie dziękujemy- odezwał się i uśmiechnął uroczo.

Odeszłam od stolika żeby zrealizować zamówienie. Po przekazaniu go Kate poszłam obkrążyć resztę stolików, aby pozbierać brudne naczynia. Po powrocie czekało już na mnie expresso i Latte więc poszłam podać zamówienie. Kiedy odchodziłam od stolika drzwi do kawiarni się otwarła, a do środka weszła szkolna lalka Barbi. Tleniona blondynka ze swoim chłopakiem którego nawiasem mówiąc nie cierpię.

-O patrzcie kogo my tu mamy?- zapytała swoim piskliwym głosikiem a ja myślałam że uszy mi eksplodują.
Przewróciłam oczami i chciałam pójść dalej jednak znowu zatrzymał mnie głos tej małpy:
-No co języka ci w gębie zabrakło? Czy może nie nauczyli cię mówić? A nie zapomniałam przecież tobą się nikt nie interesuje.

Trafiła w mój czuły punkt. W tej chwili nie wytrzymałam i rzuciłam się na nią z krzykiem. Biłam ją bez opamiętałam. Ja oczywiście tez kilka razy oberwałam. Dopiero po jakimś czasie zostałam oderwana od blondi i wtedy wróciło racjonalne myślenie. A ona? Tylko się podniosła i przy pomocy swojego chłopaka wyszła z kawiarni. Wtedy spojżałam na człowieka, który utrudnił mi zrobienie jej krzywdy. Okazało się że to ten młodszy mężczyzna którego obsługiwałam. Wyrwałam mu się mimo jego mocnych ramion które mi to w bardzo dużym stopniu utrudniłały. Podeszłam do mojego szefa który przypatrywał się całemu zajściu pełna obaw.

-Zapraszam do gabinetu- odezwał się szorstki i nieprzyjemny głos mojego szefa.

Już wiedziałam że jest po mnie...

Pierwszy rozdział już jest. Jeśli się spodobało zostawcie po sobie ślad. :*

(Nie) Spełnione MarzenieStories to obsess over. Discover now