Jest dzień po pogrzebie. Moje samopoczucie jest daleko poniżej zera. Jutro mam wrócić do szkoły,ale sama nie wiem czy to dobry pomysł. Mama twierdzi, że jak będę z rówieśnikami to będzie mi lepiej.
Jest 13, a ja nadal leżę w łóżku. Mój młodszy brat Janek, już kilka razy dobijał się do drzwi, ale nie chcę nikogo widzieć. Nie mam już nawet siły płakać.
Wstaję z łóżka,ubieram ulubiony t-shirt i stare jeansy. Idę do kuchni, wsypuje płatki do miski i zalewam mlekiem. Obserwuję rodziców, którzy oglądają telewizor. Jakaś głupia telenowela. Próbują ukrywać przed Jankiem swój smutek,ale dosyć słabo im to idzie.
-Kochanie, jak się czujesz? Dlaczego nie otwierałaś drzwi Jankowi? - zaczepia mnie mama
-Spałam. - odpowiadam oschle.
Znowu wszyscy wpatrują się w telewizor, a ja siadam przy wyspie kuchennej i bardzo niechętnie zaczynam jeść płatki.
Wracam do pokoju. Po raz pierwszy od tygodnia loguje się na Facebook'u i włączam telefon. Od razu zasypują mnie setki powiadomień. Przez chwilę przeglądam wszystkie powiadomienia. Nagle słyszę dźwięk dzwonka telefonu. To Klara - moja najlepsza przyjaciółka. Przed pogrzebem poprosiłam ją,żeby nie przychodziła do mnie,póki jej o to nie poproszę.
-Tosia,kochanie.... Jak się czujesz? - rzuca od razu Klara
-Jest trochę lepiej. Dzisiaj już nie plącze, bo nie mam na to siły. - odpowiadam
-Mam do Ciebie wpaść? - pyta
-Nie,ale... - rzucam niepewnie
-Ale....?
-Idziemy na jakieś piwo?- rzucam niespodziewanie
-Piwo? Klara! Zwariowałaś?! - opieprza mnie
-Klara... Nie mam siły na nic,chcę napić się piwa. Proszę,chodź ze mną.
-Ehhh,no dobrze. Za 10 minut będę po Ciebie. - mówi bardzo niechętnie
-Jasne,już się szykuje.- rzucam po czym natychmiast się rozłączam
Rzucam telefon na łóżku, podchodzę do lustra i wpatruje się w swoje odbicie. Wyglądam jak gówno. Tak źle nie wyglądałam jeszcze nigdy.
W przeciągu 10 minut znalazłam jakieś dobre ciuchy i pomalowałam się.
Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka. Natychmiast zeszłam na dół.
-Idę z Klarą się przejść. -rzuciłam do rodziców ubierając buty.
-Dobrze kochanie,ale wróć o 22 do domu.
Nie odpowiedziałam, po prostu wyszłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po wypiciu piwa stwierdziłam, że pójdę na cmentarz do babci.
-Tosia,jest ciemno. - panikowała Klara
-No to co? - rzucam chamsko - Nic Ci się nie stanie.
Stojąc nad grobem rozklejam się. Płaczę, wyje z bólu. Klara mnie przytula, a przez moją głowę przebiega setki myśli. Moja ukochana babcia nie żyje. Osoba, która codziennie robiła mi pyszną herbatę po szkoły. Osoba,która wiedziała o mnie totalnie wszystko. Osoba, która miała czas dla mnie,gdy inni mieli mnie w dupie. Gdy rodzice olewali mnie dla Janka. Babcia była najważniejszą osobą w moim życiu. A teraz? Teraz ona leży pod ziemi.
Gdy rozmawiałam z psychologiem, słyszałam to co od rodziców. "Twoja babcia była chora. Cierpiała. Każdy ruch sprawiał jej okropny ból. A teraz jest w niebie, jest zdrowa. Zniknęła Ci z oczu, ale w sercu zawsze będziesz ją miała" - Może i trochę mają racji,ale mimo wszystko jest mi strasznie źle.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wracam do domu o 21. Siadam obok mamy i przytulam się do niej.
-Gdzieś byłaś, skarbie? -pyta mam głaszcząc mnie po głowie
-Na cmenatrzu z Klarą.- odpowiadam
-Jest ciemno. Nie bałaś się? - pyta zdziwiona
-Nie. Babcia przy mnie była. - odpowiadam
-Jutro muszę iść po południu do pracy,tak samo jak tata. Odbierzesz Janka od cioci Edyty po szkoły?
-Jasne. - odpowiadam
Powiedziałam z nimi jakiś czas, po czym wróciłam do swojego pokoju. Loguje sie na Facebook'u. Widzę wiadomość.
KLARA: Hej kochanie. ;* Słyszałaś,że jutro do szkoły przychodzą jacyś nowi chłopacy?
JA: Tak,coś obiło mi się o uszy.
KLARA: Pewnie jakieś wredny gbury. Ehhh, nie ważne. Przyjść jutro po Ciebie?
JA:7:30 u mnie. ;)
KLARA:Dobrze. Idź już spać. Do jutra. Kocham Cię. ;*
JA: Ja Cienie Też. Dobranoc.
YOU ARE READING
Nie zmusicie mnie
Romance15 - latka po śmierci ukochanej babci totalnie się załamuje. Wpada w złe towarzystwo, niszczy swoje życie. Jednak poznaje kogoś kto walczy o jej życie.
