Kolejny jaskrawoczerwony piorun uderzył w pole bitwy. Isati biegła wśród walczących, co jakiś czas ciskając płomieniami w sam środek wrogich oddziałów. Jej ręka zapłonęła, a po chwili zmaterializował się w niej ognisty łuk. Napięła cięciwę i wypuściła strzałę. Grot wbił się w pierś wielkiego centaura odzianego w czarną, pancerną zbroję. Potwór padł martwy na ziemię u jej stóp, a z jego rany sączyła się gęsta, ciemna krew. Mały, zielony goblin rzucił w nią toporem, ale spaliła go zanim do niej doleciał. Wreszcie w samym środku olbrzymiego pola bitwy ujrzała swój cel- jeźdźca w kutej zbroi na wielkim, czarnym smoku. Zaczęła ku niemu biec. Była już niedaleko, gdy wybiła się w górę, poczuła to cudowne mrowienie i zmieniła się w tygrysa. Była w połowie skoku, gdy coś przykuło jej uwagę. Jeździec trzymał w ręku mały, ciemny przedmiot
"medalion"-pomyślała, po chwili zastygła bez ruchu, zapanowała ciemność...
********************
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Po olbrzymiej polanie rozległ się śmiech. Ray spojrzał w stronę jego źródła. Zobaczył jeźdźca na smoku i Isati zastygłą w pół skoku, uwięzioną w ciemnym kamieniu. Ruszył w jej stronę, tryskając strumieniami wody z rąk i zamrażając je ,tworząc śliską taflę, na której ślizgały się, trolle, gobliny i skrzaty. W jego dłoni woda zastygła tworząc ciemnoniebieski miecz. Zamachnął się i uciął głowy trzem zmutowanym hienom. Spojrzał przed siebie. Wielkie stado centaurów biegło wprost na niego. Dał nurka między nogi pierwszego potwora. Poczuł przyjemne mrowienie i po chwili sunął między kopytami centaurów jako dwumetrowy wąż, co jakiś czas kąsając jednego z nich w nogę. Nagle stanął przed nim trzygłowy, przerośnięty szczur. Ray wygiął się w literę 'S', by zadać ostateczny cios mutantowi, lecz nagle znieruchomiał...
******************************************
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Wielki, czarny smok wydał z siebie potężny ryk, schylił głowę i kłapnął wielkimi szczękami, pozbawiając głów pół oddziału elfów. Sakhra widziała co stało się z Isati, a chwilę temu straciła z oczu Ray'a. Tupnęła nogą. Tuż przed nią z ziemi wyrosła skała. Wskoczyła na nią z gracją i rozejrzała się po polu bitwy. Zauważyła znajome, dwumetrowe, wężowe cielsko nieruchome i skamieniałe. Ścisnęła w ręku kamienny młot. Zeskoczyła ze skały miażdżąc czaszkę trollowi. Poczuła mrowienie i już stała przed armią goblinów jako wilczyca. Szybkim ruchem przeskoczyła nad wrogami kierując się w stronę samego środka polany. Nagle skamieniała...
*****************************************
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Hangin siedział na najwyższym dębie na skraju polany, na której rozgrywała się bitwa, co jakiś czas ciskając ostrym dyskiem w latające stwory i niewielkimi trąbami powietrznymi z chodzące, i pełzające. Miał czekać na znak od Sakhry, lecz długo go nie widział, więc postanowił sprawdzić co się dzieje. Przy towarzyszącym przemianie mrowieniu zmienił się w pegaza. Podleciał do góry i zobaczył przyjaciół zmienionych w kamienne posągi. Olbrzymi czarny smok zmierzał w jego kierunku. Nie zauważył gargulca, który wleciał w niego z impetem wbijając róg w jego medalion.
Nie!- krzyknął. Jego skrzydła zniknęły, a on zaczął spadać. uderzył o ziemię i stracił przytomność...