~1~

16 5 0
                                        

   Życie nie raz udowodniło mi, że nie warto starać się i udawadniać, że jest się wytrwałym i odpornym na każdy rodzaj ciężaru jaki przynosi kolejny dzień. Wcale nie sądziłam, że kiedyś to tak sięs kończy, że wszystko się skończy... Politycy przyrzekali rozwiązać ten problem bez żadnego zastanawiania, ale wszyscy wiemy co oni o tym sądzili i sądzą po dzień dzisiejszy w końcu gdyby nie oni nadal świat byłby takim jakim był jeszcze dziesięć lat temu, gdy mogłam jako zwykła nastolatka spokojnie przechadzać się przez moje rodzinne miasto Warkwood (czyt.Workłud), które na ogół było zwyczajnym miasteczkiem położonym o jakieś siedemdziesiąt kilometrów od Nowego Yorku, ale czas pokazał, że nie wszystko trwa wiecznie. Głód, bieda, śmierć to teraz czekało każdego mieszkańca tej planety może być to nawet jeden z tych przypadków,ale moja rodzina przeżyła ich o wiele więcej. Obiecałam sobie, że każdy dzień, każdą wolną chwilę spędzę na zapisywaniu mojego życia w małym notesie, w którym właśnie teraz do was się odnoszę by po skończeniu całej tej szopki młode, zdrowe i uzdolnione pokolenia mogły przeanalizować to co się działo i by już przenigdy do tego nie dopuścić, ale każdy z nas wie, że na świecie znajdzie się chociaż jeden świr, który zrujnuje życie wszystkich oraz ten, który wygłosi protest i postawi wszystko na jedną kartę innymi słowami mówiąc rewolucję i tym kimś –mogę się spokojnie przyznać – jestem ja Katherine Stuart, która zapoczątkowała coś co miało dobiec końca... wolność. Niestety niektórzy uważają mnie za jedną z największych zdrajczyń od czasów II wojny światowej pytacie czemu? Gdyż odważyłam się zrobić to czego nawet sobie nie wyobrażałam, że kiedykolwiek mogę zrobić ,wywołać wojnę, ale oczywiście miałam ze sobą wiernych,oddanych i gotowych poświęcić swoje własne życie, ludzi, których spokojnie mogę nazwać przyjaciółmi, lecz niektórzy wykorzystywali fakt, że mają dobry kontakt z moją osobą po to by oddać mnie w ręce tych psycholi, których uważamy za terrorystów.Co najciekawsze mają wsparcie od naszego państwa, gdyż szanowny pan prezydent skazał się – oraz cały naród – na pastwę zakłady. Wracając do moich przyjaciół i osób, które za nich uważałam... większość poległa, została nas zaledwie garstka na kontynencie Ameryki Północnej oraz Środkowej. Bóg bynajmniej dał nam małą garstkę nadziei, że przeżyjemy i damy radę tylko po co to wszystko? Dlaczego ON do tego dopuścił? Za to, że za każdym razem starałam być się wierna wobec niego? Za to, że pojawiłam się na tym świecie i staram się wszystko naprawić? Tego się raczej nie dowiem tutaj..., ale mam nadzieję, że jeśli TY to czytasz zrozumiesz o co mi chodzi w końcu nie pisałabym tego na próżno by marnować TWÓJ bezcenny czas chociaż nie mam pewności,że żyjesz, ale nic innego mi nie zostało jak wiara, którą dawno temu straciłam, ale moje oczy widziały na tyle okrucieństwa co cudów... za dużo opisywania po prostu mam nadzieję, że połowę mojego życia nie zmarnowałam na bezsensowej walce oraz na bezcelowym pisaniu tego badziewia... Mam tylko jedną proźbe ...Uwierz w tych, którzy są u góry bo to oni mogą pokazać ci kim jesteś i jakie jest twoje zadanie ja właśnie tak postąpiłam, a skutki tego są odczuwalne zapewne do dziś, ale nie martw się pamiętaj... walcz nie tylko dla siebie tylko dla wszystkich i mam nadzieję, że podczas czytania wszystko to co przelałam na te potargane kartki pokaże CI, że nic nie trwa wiecznie, ale można to

odzyskać wystarczy chcieć...


Pozdrawiamz „cudownego raju"


KatherineS.

Kryptonim: OcaleniWhere stories live. Discover now