Był 14 stycznia. Poznałem ją w kwiaciarni. Przechodziłem obok chodnikiem i przez okno dostrzegłem ją układającą kwiaty w wazonie. Pomyślałem, co mi szkodzi? Wszedłem do środka. Przedstawiła się jako Ola. Miała śliczne rude włosy. Okazało się, że tu pracuje. Doradziła mi, które kwiaty powinienem wybrać dla pięknej kobiety. Wybrała śliczne czerwone róże i owinęła je eleganckim papierem.
- Proszę, to dla ciebie - powiedziałem, a wtedy ona zarumieniła się. I tak się zaczęło.
