"Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie." - Albert Einstein
Jego flota właśnie dobijała do brzegu. Stał na dziobie statku. Kruczoczarne włosy opadły na czoło poruszone przez wiatr. Odgarnął je jednym , sprawnym ruchem ręki. Twarz jego była strudzona– tak jak on sam– i wykrzywiona w grymasie. Ból rozpierał go od środka. Nie potrafił go opanować. Wiele razy próbował, starał się z całych sił, ale nigdy nie potrafił. Świadomość tego, dobijała go jeszcze bardziej. Czuł, jakby demony rozrywały jego dusze. Wgryzały się w nią, zjadając kawałek po kawałku. Bał się. Jednocześnie bał się i szastał nim gniew. Na samego siebie. Nie wykonał zadnia, które sam przed sobą postawił. Nie zrealizował celu. Zawiódł. Przegrał. Poległ.
I chociaż jego wojska odniosły zwycięstwo, on przegrał. Obiecywał sobie, że tym razem obędzie się bez strat, że dziś każdy z jego dzielnych wojowników wróci do domu. Cały i zdrowy. Do swoich stęsknionych rodzin. Jednak Żniwiarz miał wobec nich inne plany. Wojna zawsze zbiera żniwa. Zabiera co jej. Nie zna litości.
Tyle razy błagał Boga przed każdą wyprawą, by tym razem oszczędził jego wojska. Chciał, żeby on sam zginął. Był na to gotów, nie bał się śmierci. Wręcz czekał na nią z niecierpliwością. Wiele razy powtarzał : "Śmierć warunkuje egzystencje." Tyle, że ona nigdy go nie wybierała. Nie rozumiał tego. On nie miał czego porzucić. Był sam- bez rodziny, bez domu, bez miłości. I może o to właśnie chodziło. Nigdy nie zaznał smaku miłości. Nie był przez to spełniony.
Kiedy łodzie dobiły do brzegów wysiadł jako pierwszy, pozostawiając za sobą rodziny witające przybyłych mężów i ojców. Ruszył w kierunku zamku, złożyć raport przełożonemu. Był on bowiem pułkownikiem oraz dowódcą wojsk angielskich. Pchną drzwi do sali obrad, poczym wszedł do owego pomieszczenia. Zastał tam przełożonego i kilku urzędników. Stanął przed mężczyzną i zasalutował. Odpowiedział mu on skinieniem głowy.
–Panie generale,– zaczął dowódca– oświadczam, iż wojska wróciły. Niestety, nie wszyscy z nich powrócili do domów.
–Ilu z nich poległo, Williamie?– zapytał generał z przejęciem w głosie. Zawsze bolała go śmierć podopiecznych. Lecz jego ból nigdy nie zrównywał się z tym odczuwanym przez Willa.
–Trzydziestu– odparł
–Dziękuję za raport. Proszę złożyć ode mnie najszczersze kondolencje dla rodzin poległych– powiedział przełożony, dając tym samym do zrozumienia Willowi, że może odejść –Ach, jeszcze jedno. Za tydzień wyruszacie do Plymouth– porucznik posłusznie ruszył w stronę wyjścia i już po chwili był w drodze do domu.
Prawda była taka, że Will mimo swojej pozycji wojskowej, miał serce wrażliwe na ludzkie cierpienie. Nie mógł znieść widoku ludzi rozpaczających po staracie bliskich, nie potrafił tak po prostu funkcjonować z wiedzą, że w sąsiednim państwie giną obywatele. Mimo, iż był dowódcą wojsk, a wojna była w jego sercu i jego duszą, nigdy nie zabił człowieka z nienawiści tudzież poczucia obowiązku. Zabijał, broniąc innych. Ochraniał ludzkie życie w tym samym momencie je odbierając. Lecz odbierał je ludziom przeklętym, przepełnionym nienawiścią i zniszczonym przez wojnę. I chociaż wiedział, że nie zdoła ich uratować, za każdym razem, kiedy dopuścił się tego czynu, jakaś część jego samego obumierała. Jedynym lekarstwem na to zjawisko była miłość, której Will nigdy nie spotkał.
W końcu nastał dzień wyjazdu. Właśnie skończył pakować swój bagaż do łodzi i czekał na kompanów. Lekki wiatr rozwiewał mu włosy , które w wyniku tego niefortunnie spadały na czoło przysłaniając złote oczy. Żołnierze schodzili się powoli na wybrzeże, żegnając się ze swoimi rodzinami. Czekał więc cierpliwie. Wiedział, ile kosztuje ich kolejne mydlenie oczu żonom, matkom i dzieciom, że wrócą cali do domu i będzie dobrze. On sam też zawsze im to wmawiał, tylko że po cichu, w głowie. Nigdy nie miał tyle odwagi, żeby powiedzieć to im wprost.
YOU ARE READING
Waleczność Orlich Serc || One-shot
RomanceStraszliwa wojna. Ludzie walczą przeciwko sobie, zabijają z zimną krwią. Jednak nie on. Dowódca wojsk angielskich robi to tylko w obronie słabych i samego siebie. W takich okolicznościach poznaje Anays, w której zakochuje się bez pamięci. Ona daje...
