W tej sytuacji zastanawiam się, jak mogło do tego dojść. Myślę sobie, dlaczego akurat mnie musiało to spotkać. Najbardziej żal mi moich przyjaciół, którzy zapewne już nie żyją. Ale wiem jedno. Napewno nie wybaczę Ted'owi, że nas w to wszystko wciągnął. Teraz, ilekroć zamknę oczy widzę tą felerną noc, gdy to wszystko się wydarzyło...
***
-Pospieszcie się, nie mamy całego dnia, by tam dotrzeć!
-Uspokój się! - krzyczałem. Chyba tylko tobie na tym aż tak bardzo zależy. Idziemy przez ten pieprzony las już od dwóch godzin i dalej nie możemy się tam dostać.
-Damian, tylko ty potrafisz tyle marudzić. A zresztą, patrz! Jesteśmy prawie na miejscu!
W tym momencie musiałem przyznać mu rację. Przed nami znajdował się mur z żelazną, zardzewiałą bramą po środku. Wtedy jedyną rzeczą nad jaką się zastanawiałem była myśl: Jaki idiota musiał to tu zbudować. W samym środku lasu, do którego od lat nikt się nie zapuszczał.
-Ok, oto cel naszej podróży. Stary obóz harcerski należący do armii. Widzisz Damian, jak już coś wymyślę to zawsze dotrzymuję słowa.
-Dobra, ale odpowiedz mi na jedno pytanie. Po cholerę tu szliśmy. W naszym mieście jest tyle miejsc na spędzenie wakacji razem. Pola piknikowe, namioty i tego typu miejsca. A ty wybrałeś akurat to. I powiedz mi, czemu według ciebie i twojego brata to miejsce jest lepsze od innych?
Faktem jest, że Tom bardzo podziwiał swojego starszego brata(Ja i Ted mamy 19, a Jim 24 lata) i potrafił zaufać mu w każdej sprawie, ale zdziwiło mnie, dlaczego wybrał takie ponure miejsce? Mamy tu spędzić dwa tygodnie, a ja zapewne nie wytrzymię tu nawet trzech godzin. A co gorsza, mam co do tego miejsca złe przeczucia. Mój ojciec mówił mi, że o tym obozie krążą złe historie. Ale jako że nie za bardzo lubię słuchać miejscowych legend i opowiastek, to pomyślałem, że wszystkie je wymyślił jakiś stary dziad, który zapewne nigdy tego miejsca nie widział na oczy, dlatego, jak zwykle z resztą, zaufałem Ted'owi i postanowiłem pójść z całą paczką na wycieczę.
-Dobra ferajna, gotowi... Nie widzę sprzeciwu więc uznaję, że możemy ruszać dalej. Damian, Chris, pomożecie mi z tym cholerstwem?
Jak na swój wzrost Ted był dość chuderlawym facetem, więc jeżeli trzeba było wykonać jakąś fizyczną robotę to zawsze ja albo Chris musieliśmy mu pomagać. Tylko dlatego, że byliśmy kumplami i znaliśmy się od dzieciństwa, postanowilismy nie mówić mu, że jest do niczego.
-Dobra ! Na trzy ! Raz...Dwa..Kurwa trzy !
Brama stawiała lekki opór zapewne przez to, że nikt nie używał jej od dłuższego czasu, ale w końcu udało się nam ją otworzyć. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyliśmy po jej otwarciu była kamienna ścieżka prowadząca do skupiska trzech domków harcerskich. Bez dłuższego zastanawiania się, ja, Ted, Jim, Chris i Nika ruszyliśmy drogą. Nie mniej niż po 15 minutach drogi udało nam się dojść do domków. Zauważyliśmy, że obok nich znajduje się niedawno rozpalane palenisko. Nika od razu wymyśliła, że chce, byśmy właśnie tutaj spotykali się co noc i najlepiej spali pod gołym niebem. Na początku się nie zgodziłem, bo sam miałem złe wspomnienia z tego typu wymysłami, ale w końcu uległem jej namową i zgodziłem się. Potem weszliś my do jednego z domków. Spostrzegłem, ze domki są dwu osobowe, a przez to, że było nas pięcioro jedna z nas będzie musiała spać sama. Specjalnie powiedziałem sama, gdyż później wszyscy uzgodnilismy, że Nika będzie spać sama. Nic dziwnego, gdyż zawsze chciała być samowystarczalna i żadko kiedy pytała nas o zdanie w jakiejkolwiek sprawie. Zdarzają się wyjątki, na przykład sprawa z ogniskiem.
-Słuchajcie mnie wszyscy! - powiedział Jim, wychodząc na krzesło stojąca na środku pokoju zapewne służącego jako kuchnię i jednocześnie jadalnię. - Teraz rodzielę kto z kim i w jakim domku będzie spał. Po przemyśleniu sprawy...
-Skończ pierdolić i postaw sprawę jasno ! - palnąłem, będąc zmęczony podróżą i ciągłym gadaniem Ted'a. Wszyscy mamy w dupie co przemyślałeś. Ja natomiast chciałbym się szybko położyć i odespać te godziny drogi do tego miejsca.
-Dobra, to bez owijania w bawełne...Jim śpi z Chris'em, ja z Damianem, a Nika śpi sama. Jim i Chris śpią w tym domu, Ja i Damian w tym na przeciwko, a Nika w tym trzecim. Wszyscy wszystko wiemy? No, to dobrze.
Zaraz po tym rozeszliśmy sie do swoich domków i wzięliśmy prysznic, gdyż zbliżała się 22:00 i zamieżaliśmy jeszcze rozpalić ognisko i upiec kiełbaski, jeżeli oczywiście Chris je wziął. Po jakiś 30 minutach spotkaliśmy się przy palenisku, a Jim zaczął rozpalać ogień. Ja przygotowywałem nam rozkładane krzesła, by mieć gdzie siedzieć. Na szczęście było ich tyle, że mogliśmy wszyscy znaleźć dla siebie miejsce. Około godziny 23:00, gdy ognisko buchało płomieniami Jim wyciągnął gitarę, którą zabrał ze sobą i zaczął grać. Wszyscy chętnie słuchaliśmy, gdyż Jim był bardzo utalentowany muzycznie i tylko on potrafił zabawić nas fajną piosenką, lub śmiesznym kawałem z których słyną.
***
Nice nagle zachciało się iść do toalety. Niestety jedyna jaka się tu znajdowała była w pobliskim lesie. Strasznie bała się tam iść, lecz gdy inni zaczęli wyzywac ją od tchórzy zdecydowała się pójść. Po 20 minutach usłyszęliśmy donośny, choć piskliwy krzyk. Ted pomyślał, że coś stało się Nice więc czym prędzej udał się jej poszukać. Po chwili usłyszęliśmy również i jego krzyk. Na chwilę zapanowała cisza. Przyznam, że troche się wtedy wystraszyłem. Z resztą Jim również wyglądał na niespokojnego. Nagle zobaczyliśmy, że coś porusza się w krzakach. Nie minęła chwila a zobaczyliśmy wielkiego, zamaskowanego faceta niosącego coś w ręce idącego w naszą stronę. Zaraz spostrzegłem, że niesie głowy naszych, jak widać, martwych przyjaciół. Jim chyba też to zauważył, gdyż zaczął uciekać chwilę przed tym, jak ja sam począłem uciekać. Morderca naszych przyjaciół podążał naszymi śladami trzymając w ręce już nie głowy Niki i Ted'a ale wielką, poplamioną krwią maczete. Wbiegliśmy do domku, w którym miała mieszkać Nika i zabarykadowaliśmy drzwi. Przez to całe zamieszanie zapomnieliśmy o Chris'ie. Ale nie mieliśmy czasu się zastanawiać nad jego losem, bo w końcu mieliśmy na ogonie psychopatę, który chce nas zabić.
-Słuchaj, Jim. Ty schowaj się w toalecie, a ja wejdę do tej szafy. Posłuchaj mnie uważnie! Musisz zachować spokój i nie odzywać się ani trochę. Rozumiesz?
Jim zdecydowanie kiwnął głową i udał się do toalety. Ja również schowałem się do starej szafy w koncie pokoju. Po chwili usłyszałem jak ktoś uderza w drewniane drzwi domu. Nie wytrzymały one zbyt długo i po paru uderzeniach pękły. W progu stanął ten sam typ, który nas szukał. Nie wiedzieć czemu zamiast sprawdzać najbardziej oczywiste kryjówki, takie jak moja, od razu udał się do sąsiedniego pokoju, a potem do łazienki. Zastanawiało mnie, czy da rade znaleźć Jim'a. Nie musiałem długo czekać na odpowiedź. Minutę później zobaczyłem mordercę ciągnącego ciało Jim'a po podłodze. Najwidoczniej był już martwy. Czysto po ludzku stchórzyłem i nie wychodziłem z szafy aż nie minęły około dwie godziny. Spojżałem na zegar i zobaczyłem, że jest 2 nad ranem. Postanowiłem czym prędzej udać się w stronę bramy, którą tu weszliśmy i nim minęły zaledwię 4 minuty byłem już poza murami obozu i uciekałem przez las znajomą mi ścieżką. A przez całą drogę zastanawiałem się zadając sobie w myślach pytanie - Dlaczego musiało to spotkać akurat mnie ? Dlaczego akurat kurwa mnie ?
Pierwszy rozdział mojej nowej książki. Nie wiedziałem do końca jak się za nią zabrać, gdyż nie miałem wcześniej styczności z tego typu literaturą. Przepraszam więc za niedociągnięcia i pozdrawiam ~ Killerr
YOU ARE READING
Mowa Serc
HorrorStrach. Niepewność. Ludzie, którzy są ci kompletnie obcy, a jednak musisz im zaufać, by móc przetrwać. Zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest być zwierzyną łowną? Niektórzy z nas mogli się tak czuć. W szkole, na studiach i tego typu miejscach. Lecz...
