Prolog

11 3 0
                                        

Z całych sił starałam się nie potknąć o wystające korzenie drzew. Dobrze wiem, że podczas ucieczki nie może się to skończyć za dobrze. Czemu uciekałam? Dobrze wiedziałam co planowali moi "rodzice". Chcieli mnie sprzedać do domu publicznego Madame Curio. Pomyśleć, że sierociniec dał tak patologicznej rodzinie adoptować dziecko! Naturalnie, mam swoją godność i nie mam najmniejszego zamiaru zostać prostytutką. Nie wiedziałam tylko, że opuszczenie mojego "domu" skończy się pogonią po ciemnej puszczy. Czemu im tak na mnie zależy, że poświęcają swój cenny czas na łapanie małej smarkuli? Przecież przez te 40 minut, które spędzili na ściganiu mnie mogli wypić conajmniej 3 butelki wódki! Czyżbym była aż tak cennym towarem...?
Trzask gałęzi sprawił, że natychmiast skończyłam myśleć o niebieskich migdałach. Albo oni, albo jakieś dzikie zwierze. Innej opcji nie ma. Jeśli to moi kochani rodzice, pozostaje mi tylko uczyć się tańca na rurze. Jeśli jakiś futrzak - mogę szykować sobie grób.
Cholera! Musi być tu jakieś miejsce, gdzie mogę się ukryć! Szybko rozejrzałam się po okolicy - polana, wysokie drzewa i... opuszczony dwór. To była prosta decyzja. Wolę zginąć z rąk psychopaty niż sprzedawać swoje ciało. Pobiegłam w stronę budynku. Pocieszałam się myślą, że nikogo nie powinno tutaj być. Otworzyłam drzwi, jednocześnie modląc się o to, by nie zaczęły skrzypieć. Uff... na szczęście odbyło się bez niepotrzebnego hałasu. Szybko je zamknęłam i usiadłam na podłodze. Były to czarno-białe kafelki, które swoje lata świetności miały już dawno za sobą. Były popękane, brudne a do tego całe w kurzu. Delikatnie uchyliłam drzwi i moje serce zamarło. Widziałam, jak moi prześladowcy wybiegają na polanę i patrzą w stronę dworu. Przez chwilę rozmawiali po czym się rozdzielili. Moja matka zaczęła iść w kierunku mojego schronienia, natomiast ojciec ponowne wbiegł do lasu. O nie... Zamknęłam drzwi i wstałam z podłogi. Rozejrzałam się po budynku. Kiedyś musiało być to piękne miejsce. Teraz, ze ścian odpada tapeta, wszystko jest pokryte kurzem a na ścianach i resztkach mebli wiszą pajęczyny. Na środku holu stały drewniane schody. Nie pozostało mi nic innego niż wejść po nich na drugie piętro. Lepsze to niż spotkanie z "rodzicami". Powoli postawiłam stopę na pierwszym stopniu. Błagałam Boga o to, by się nie zapadły pod moim ciężarem. Zamknęłam oczy i stanęłam na stopniu. Po tym na kolejnym. I kolejnym. I kolejnym. Nim się obejrzałam byłam na górze. Były tam resztki ogromnego okna. Przez nie dokładnie widziałam to, co działo się na polanie. Była pusta. To oznaczało tylko jedno... Szybko się rozejrzałam. Były tu ledwie jedne drzwi na końcu korytarza. Bezgłośnie podeszłam do nich, po czym je otworzyłam.
Znajdowałam się w czymś, co kiedyś było sypialnią. Były tu fragmenty ramy łóżka, zniszczone obrazy i komoda oraz szafa. Powoli rozglądałam się po pomieszczeniu. Podeszłam do części garderobianej, jednocześnie ciagle nasłuchując kroków. Szafa była pusta. Komoda natomiast przykuła moją uwagę. Znajdowała się na niej mała spinka, kształtem przypominająca pióra jakiegoś egzotycznego ptaka. Jako jedyna nie była zniszczona ani pokryta kurzem. Była w pięknych barwach. Dominował zielony i niebieski, ale można było się dopatrzeć też fioletu i żółci. W centrum akcesoria znajdował się mały, granatowy kamyczek. Zastanawiała mnie jedna rzecz. Skąd to się tu wzięło i czemu jako jedyne przetrwało? Wzięłam przedmiot do ręki i zaczęłam się mu przyglądać. Nagle, usłyszałam jak ktoś, wchodzi po schodach. Nie zastanawiaj się długo przypięłam spinkę do włosów i podeszłam do dziury w ścianie, która kiedyś służyła jako okno. Wspinaczka nigdy nie była moją dobrą stroną, ale człowiek podobno uczy się przez całe życie. Wiatr rozwiewał moje włosy a ja cały czas zastanawiałam się jakie konsekwencje może nieść mój upadek z ponad 4 metrów. Wtedy usłyszałam triumfalny okrzyk mojej matki. Nie zastanawiając się już ani chwili dłużej skoczyłam.
~~~
Mam nadzieję, że prolog zachęcił was do poznania dalszych przygód naszej małej uciekinierki. 😄 Jeśli macie jakieś wskazówki, porady - piszcie je w komentarzach. 🙂 Jako autor chciałam tylko dodać, że rozdziały postaram się wrzucać w poniedziałki. Mogę wam co prawda dawać rozdziały nawet codziennie ale po co, skoro to najprawdopodobniej będzie chłam?
Do następnego rozdziału! 💓
Tarria 👑

Pawie Pióra {miraculous}Stories to obsess over. Discover now