#1

120 10 1
                                        


Spojrzałem ze znudzeniem na mijaną, wielką tablicę z równie wielkim napisem:

"Witamy w Moonrising!"

Westchnąłem zrezygnowany widząc, że miasteczko przez te dwa miesiące mojej nieobecności zupełnie się nie zmieniło. Ale czego ja oczekiwałem? Przecież nikt nie przyjedzie nagle i nie zburzy stojącego już ponad trzy wieki miasta, nie zetnie potężnego boru i nie wybuduje na ich miejscu nowoczesnej metropolii... Takie rzeczy nawet w filmach się nie dzieją. Ze znudzeniem wpatrywałem się w mijane ceglane budynki. No cóż, wakacje się skończyły, pora wrócić do szarej rzeczywistości.

- Rozchmurz się Darren, musisz wytrzymać do najbliższych świąt -Odezwała się moja matka, a tak właściwie macocha, odwracając się do mnie z przedniego siedzenia z pełnym uśmiechem. Spojrzałem na swój telefon. Jedna nowa wiadomość od Sam, otworzyłem ją szybko.

Samara: "Wróciłeś już? :3 "

Uśmiechnąłem się widząc krótką wiadomość od mojej dobrej, aczkolwiek lekko zbzikowanej przyjaciółki Samanthy, i natychmiast odpisałem:

Ja: "Prawie..."

Odpowiedziała niemal natychmiast.

Samara: "To cudownie!Czekam pod twoim domem...Zimno! >.<"

Westchnąłem.

- Piszesz z dziewczyną? - spytała moja młodsza siostra, która się obudziła w końcu, zaglądając mi przez ramie.

- Nie... Z Sam - odparłem znudzony. Otwarłem drzwi w momencie gdy samochód zatrzymał się przed naszym domem, zadrżałem z zimna. Już prawie zapominałem jaki klimat tu panuje, wiecznie chłodno i wilgotno. Rozejrzałem się w poszukiwaniu Samary i ku mojemu zdziwieniu nigdzie jej nie zauważyłem... Spodziewałem się że zaraz wyskoczy i odwali coś głupiego, coś takiego w jej stylu, a tu nic. Wyjąłem z bagażnika swoją walizkę i udałem się do domu, razem z resztą mojej rodziny. Wciąż obawiałem się co dziewczyna może wywinąć, kto jak kto ale Sam miała talent do różnych akcji. Wszedłem do pokoju, o mało nie padając na zawał. Dziewczyna, turlała się po moim łóżku z zaangażowaniem grając w grę na telefonie.

- Cholera, tak blisko! - krzyknęła podnosząc się do siadu, jej twarz zasłaniały bujne czarne loki, które jednak szybko odgarnęła. - Darren! - Jej zwykle oliwkową cerę zdobiła teraz letnia opalenizna, wyszczerzyła się do mnie.

- Co ty robisz w moim pokoju?! - Dziewczyna westchnęła.

-Nie takiego przywitania oczekiwałam... Twoje okno bardzo łatwo otworzyć, wiesz? A poza tym zimno!

-Wiesz że to podchodzi pod włamanie?

-Oj tam, oj tam... Czego tata nie widzi to go nie zaboli. Wracając, przyszłam podzielić się z tobą wielkimi wieściami! - W jej czarnych oczach zatańczyły iskierki ekscytacji.

- W końcu udało ci się przekląć panią Flowerfell?

- Nie, ale nadal nad tym pracuje! - odparła radośnie. - Mam już trzynaście nowych klątw do wypróbowania w nadchodzącym roku. Z racji że Allysa rok temu skończyła szkołę, możesz mówić mi mistrzyni bo zostałam nową przewodniczącą kluby okultystycznego. - Opadłem na łóżko obok niej.

- Gratulacje...

- Tylko tyle? -Jej głowa zawisła kilka centymetrów nad moją. Ziewnąłem; ta cała jazda samochodem potwornie mnie zmęczyła. -Chodźmy to opić!

-Nie chce mi się - mruknąłem, bo naprawdę miałem dość tego dnia.

- Złożę cię w ofierze jak będziesz spał, jeśli nie pójdziesz! - Zagroziła mi, ciągnąc moją nogę. -Dalej Darren... Nie będziesz ostatni dzień wakacji się lenił.

- SamanthoMorigan, ja, Darren  Lacechce wywalę cię zaraz przez to okno którym tu weszłaś.

- No dalej duszyczko moja idziemy. - Chwyciła mnie za ręce zmuszając do wstania.

- Samara, jestem zmęczony... - Dziewczyna nie przyjęła tego do wiadomości, tylko wzięła swoją torbę, przewiązała w pasie czerwoną koszulę w kratę i siłą wyciągnęła mnie na dwór.

- Kierunek herbaciarnia.

Siedziałem popijając mrożoną herbatę i słuchając jak Samara z zaangażowaniem opowiada o swojej wycieczce do Salem. Ubrana była w krótkie jeansowe szorty, czarną koszulkę z krótkim rękawem i białym nadrukiem składającym się z napisu "Creepy Girls" i czaszki w kapeluszu czarownicy. Posiadała typową dla tutejszych mieszkańców urodę, czyli czarne kręcone włosy, ciemnobrązowe oczy, oliwkowa cera (przynajmniej zazwyczaj), ostre rysy twarzy, co akurat u niej nie było aż tak widoczne.

- Znowu mnie nie słuchasz. -Prychnęła zirytowana .

-Wybacz...Pytałaś o coś?

-Pamiętasz zdarzenie z przed czterech lat?- Kiwnąłem głową, trudno byłoby zapomnieć o tak wielkiej aferze. Kłusownicy zabili sześć z zamieszkujących nasz las wilków, lecz zostali złapani dzięki anonimowemu zgłoszeniu.

-Ta... Ciężko byłoby o tym zapomnieć.

- Zebrałam na ten temat całkiem ciekawe dokumenty...-Samara wyjęła z torby czarny segregator i podsunęła mi go pod nos.Przekartkowałem go szybko, nie było po co się zagłębiać, skoro i tak za chwilę sama mi to wyłoży.

-Znów teorie spiskowe?Kogo posądzasz i o co?- spytałem z lekko załamany.Kolejne z jej specyficznych hobby, próba udowodnienia mi że istoty nadnaturalne istnieją szczegółową dokumentacją, zresztą nie tylko mi.Trudno było nie podziwiać jej zawziętości- Zaczynaj wykład, sensei.-Zażartowałem, a w jej oczach znów pojawiły się iskierki.

-Sześć zabitych wilków, dnia 29 sierpnia, tragedia dla ekologów...Lecz ja widzę w tym coś więcej.Dziwnym trafem to zdarzenie zagrało się w czasie z czterema zaginięciami w pobliskich miejscowościach, wszyscy byli widziani po raz ostatni pomiędzy 20 a 22 danego dnia.-Przewróciła strony, na tę z kalendarzem księżycowym.-Zupełnym zbiegiem okoliczności tej samej nocy mieliśmy pełnię. Jestem pewna, że dwie pozostałe ofiary były kimś bliskim dla anonimowego informatora, pewnie rodzicami, lub rodzeństwem, kto wie, może dziećmi...Choć ja osobiście stawiam na pierwszą opcję.-Podniosła dumnie głowę uśmiechając się, krzyżując ręce na klatce piersiowej z miną "spróbuj to podważyć dziwko".Westchnąłem.

-Chore jak zwykle. Zadziwiające, że po tylu latach nadal chce ci się to robić

/'4o/

Wolf Among UsTempat cerita menjadi hidup. Temukan sekarang